Terroryści szykują krwawy rok

Terroryści szykują krwawy rok

Dodano:   /  Zmieniono: 5
19 grudnia w zamachu w Berlinie zginęło co najmniej 12 osób
19 grudnia w zamachu w Berlinie zginęło co najmniej 12 osób / Źródło: fot. Bernd von Jutrczenka/DPA/Forum
Z Krzysztofem Liedelem, dyrektorem Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas rozmawia Jacek Przybylski.

JACEK PRZYBYLSKI : Krwawy zamach na bożonarodzeniowy jarmark w Berlinie przywołał tragiczne obrazy z lipca, gdy ciężarówka prowadzona przez mieszkającego we Francji Tunezyjczyka wjechała w tłum ludzi w Nicei. Mohamed Lahouaiej-Bouhlel zabił wówczas niemal 90 osób, a ranił ponad 200. W stolicy Niemiec zginęło co najmniej 12 osób, a 49 zostało rannych. Czy to oznacza, że islamiści trwale zmienili taktykę i teraz zamiast podkładać bomby, będą po prostu rozjeżdżać ludzi?

dr KRZYSZTO F LIEDEL: Ta taktyka wcale nie jest nowa. Ataki z użyciem ciężarówek czy nawet buldożerów miały już miejsce w Izraelu, USA, Kanadzie czy w Chinach. Rzeczywiście, łatwość użycia pojazdów do zamachu sprawia, że możemy się spodziewać, iż tego typu ataków będzie przybywać. Na forach internetowych tzw. Państwa Islamskiego i w ich elektronicznych odezwach jest mnóstwo wezwań, by używać do ataków właśnie pojazdów, ponieważ stosunkowo łatwo je ukraść i w zasadzie każdy może je prowadzić. Dodatkowo w przeciwieństwie do noży, które znalezione u kogoś mogą wzbudzać podejrzenia, pojazdy podejrzeń nie budzą. Ostatnio mamy bowiem do czynienia głównie z atakami „samotnych wilków” lub, inaczej mówiąc, „soloterrorystów”. Są oni dla służb wyjątkowo trudni do wykrycia, ponieważ to ludzie, którzy samodzielnie planują i przeprowadzają ataki terrorystyczne. Z tego powodu szukają najprostszych, najłatwiejszych do zdobycia narzędzi – przeprowadzają więc zamachy za pomocą noży czy maczet albo przy użyciu samochodów i ciężarówek. Dzięki tego typu narzędziom terroryści nie muszą przechodzić niemal żadnego przeszkolenia poza internetową indoktrynacją. (...)

I niegdyś bezpieczna Europa będzie musiała zmienić się w kraj taki jak Izrael, gdzie zamachu można się spodziewać niemal każdego dnia?

Może nie aż tak. Sądzę jednak, że Izrael wyznacza kierunki, reformując standardy bezpieczeństwa. Ze wszystkimi zagrożeniami, z którymi mamy dzisiaj do czynienia, Izrael już dawno bowiem się zetknął. Musiał poradzić sobie z nożownikami czy terrorystami wjeżdżającymi samochodami w ludzi oczekujących na przystankach. Oni przetestowali już rozwiązania chroniące przed zamachami. Dlatego właśnie warto z nich korzystać.

Cały wywiad dostępny jest w 1/2017 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Autor: Jacek Przybylski
 5
Czytaj także