KrajNie wszystko na raz

Nie wszystko na raz

Kwota wolna od podatku
Kwota wolna od podatku / Źródło: Pixabay/ Jarmoluk/ Domena publiczna
Dodano 5
Choć Henryk Kowalczyk, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów przyznaje, że z wprowadzenia jednolitej daniny rząd wycofał się po ostrej fali krytyki, nadal przekonuje, że nad podobnymi rozwiązaniami warto dyskutować.

– To nie był dobry czas dla jednolitej daniny – powiedział dziś Henryk Kowalczyk na spotkaniu Polityki Insight. Pomysł jednolitej daniny, choć nie przedstawiał wielu konkretów, na przełomie października i listopada ubiegłego roku był pod prawdziwym medialnym ostrzałem. Jak zaznaczył Kowalczyk, rząd wycofał się z wprowadzenia go w życie z kilku powodów. Po pierwsze, zdecydował się nie wprowadzać wszystkich wielkich reform jednocześnie. I rzeczywiście obok zmian w podatkach, na tapecie była wówczas, jak i obecnie, także reforma edukacji i opieki zdrowotnej.

I choć ta druga reforma, czyli planowana likwidacja Narodowego Funduszu Zdrowia pokrywałaby się z pomysłem włączenia składki na NFZ właśnie do jednolitej daniny, to działania podejmowane w tym zakresie przez rząd muszą być bardziej spójne.

Po drugie, jak zaznaczył Kowalczyk, oskładkowanie wszystkich umów, w tym o dzieło, po wcześniejszym nałożeniu przez PO składek do ZUS także na umowy zlecenie, mogłoby się zakończyć głośnymi protestami. Różnice między dochodami netto dla tych zarabiających na tzw. śmieciówkach rzeczywiście byłyby znaczące.

Ale czy faktycznie jednolita danina oznaczałaby podwyżki podatków dla klasy średniej? Z danych zaprezentowanych przez ministra wynika, że na rozwiązaniu wprowadzającym trzy stawki podatkowe: liniową pracodawcy w wysokości 20 proc., liniową pracownika w wysokości 10 proc. i przy progresywnej kwocie wolnej w wysokości 19 lub 29 proc., wynika, że straciliby zarabiający dziś powyżej 20 tys. zł. Dla nich wynagrodzenie netto byłoby niższe o 16 proc. A dla wszystkich zarabiających mniej, byłoby wyższe.

Rząd nie przedstawił jednak tak jasno swoich propozycji zanim dopadła je medialna krytyka. I to dlatego ta przerosła nawet granicę tolerancji Prawa i Sprawiedliwości. W grudniu Mateusz Morawiecki ogłosił, że jednolitej daniny nie będzie. Teraz minister Kowalczyk przyznaje, że komunikacyjny praprzyczyną fiaska jednolitej daniny mógł być komunikacyjny chaos. I zaznacza, że teraz rząd jest otwarty na inne propozycje.

– Trzeba podkreślić, że nawet krytykowane różnice w opodatkowaniu umów o dzieło przyniesie pracownikom korzyści – mówił. – Włączy ich bowiem do systemu emerytalnego. Dziś cała grupa środowiska artystów i dziennikarzy, ponad 400 tys. osób, nie ma prawa do emerytury. A nakładając na ich umowy składki do ZUS, naprawimy rynek pracy – dodał.

Kontrpropozycję do jednolitej daniny przygotował już parlamentarny zespół ds. wspierania przedsiębiorczości i patriotyzmu ekonomicznego. Ta zakłada jednolitą stawkę w wysokości 25 proc. Przewodniczący zespołu poseł PiS Adam Abramowicz mówi także o konieczności zlikwidowania ryczałtowej składki do ZUS dla firm i jej znaczącym obniżeniu dla małych firm. Jednocześnie słyszymy jednak o propozycjach wicepremiera Mateusza Morawieckiego o zerowej składce do ZUS dla zakładających firmy przez całe pierwsze pół roku i preferencyjnej składce do pierwszych dwóch lat od początku działalności gospodarczej.

Która z propozycji ma szansę na realizację? Jak mówi Adam Abramowicz, jedno nie wyklucza drugiego. A Henryk Kowalczyk zapewnia, że działania rządu są spójne. Wszystkie pomysły mają mieć swój początek, a potem być poddawane analizie na obradach Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów. Pierwsze konkrety mamy poznać po ocenie skutków każdego z nich. Teraz, kiedy krytyka się uspokoiła, rząd zapewnia, że dyskutuje nad wszystkimi rozwiązaniami. W pierwszej kolejności chce zająć się poszerzeniem bazy składkowej i włączeniem do systemu emerytalnego wszystkich Polaków.

 5
  • od PRL-u, się tutaj nic nie zmieniło IP
    bo jedynym pomysłem panów na folwarku jest w dalszym ciągu rozbuchana biurokracja, obsesja legislacyjna, walka z wyimaginowanym wrogiem i wszechobecna, przekazywana z pokolenia na pokolenie - Polska BYLejAKOŚĆ...
    tak więc w dalszym ciągu Polska jest idealnym krajem dla "inwestorów" typu cwaniak, karierowicz i wazeliniarz. A uczciwy przedsiębiorca i prawy obywatel jest traktowany jak złodziej i zagrożenie dla systemu.
    Dodaj odpowiedź 0 1
      Odpowiedzi: 0
    • plinius IP
      Jestem przeciwko, podwyższaniu podatków ukrytemu pod przykrywką jednolitej daniny. Głosowałem na PIS, ale jeżeli posunie się do tego, straci moje poparcie, zresztą nie tylko moje, już słyszę niezadowolenie, z powodów polityki gospodarczej i podatkowej. PIS zapomina, że do władzy wyniosły ich różne grupy społeczne, więc musi to jakoś pogodzić albo straci szansę w kolejnych wyborach. Podatki powinny być obniżane i upraszczane, tak aby nie stanowiły zapory dla wzrostu gospodarczego, ani nie były wylęgarnią oszustów. Niskie podatki i brak ulg to powinien być cel polityki rządu, jeżeli ważniejszy dla niego jest rozwój Polski, od populistycznego poklasku. Polski nie stać na to aby aby stracić kilka najbliższych lat przez niski wzrost gospodarzy, to już może nigdy nie być do odrobienia
      Dodaj odpowiedź 4 0
        Odpowiedzi: 0
      • Adam K. IP
        @Dżordż
        Akurat łapę się do tej grupy :) I ta grupa powinna mieć pewien pomost(choć mi akurat nie zależy, bo w ZUS i czary nie wierzę a zaradny życiowo jestem wystarczająco). Mianowicie:
        a) emerytura jest obywatelska a wpłacone do tej pory składki ją stosownie podwyższają lub
        b) dalsze funkcjonowanie w ZUS na dotychczasowych zasadach, czyli absolutny brak pewności emerytury i podatki na teraźniejszym poziomie.
        Osoby wchodzące obecnie w wiek składkowy powinny podlegać nowym przepisom obligatoryjnie, reszta ma do wyboru: albo deklarują przystąpienie do nowego systemu albo pozostają w ZUS( i mają nadal wysokie podatki), którego "dziura" powinna zostać zapełniona właśnie zyskami ze spółek skarbu państwa, pracą więźniów( jestem za przymusową pracą osadzonych) czy majątkami zabranymi przestępcom. A sama instytucja powinna zostać stopniowo wygaszona.
        Emerytura obywatelska wcale nie zrównuje cwaniaków z uczciwymi, ponieważ osobom, które nie wykazywały dochodu/pracy( nie zawsze się to pokrywa:) ) nie byłaby ona wypłacana. Tacy niech sobie żyją na własny rachunek bez obciążania społeczeństwa. Oczywiście, osoby opiekujące się niepełnosprawnymi, niezdolne do pracy itp należy traktować jak pracujących, np. z możliwością dodatkowego wsparcia poprzez instytucje charytatywne. Ta grupa jest nieliczna.
        Poza tym, przy proponowanych przeze mnie rozwiązaniach, zniknie problem pracy na czarno, bo nie będzie się ona opłacać. Pracującym za granicą nawet obecnie przysługuje świadczenie z zagranicy.
        Sam mam jedną firmę w Anglii po to tylko, żeby mieć emeryturę :) Oczywiście lokalnemu rabusiowi, czyli ZUS-owi też podlegam z racji działalności w tym nieszczęsnym kraju, ale za połowę wysokości składki polskiej w GB będę miał dwa razy większą emeryturę tam. Tak nas państwo okrada!
        Zasadę "lex retro non agit" zachowujemy a coś takiego jak "prawa nabyte" nie istnieje. Udowodnił to, chociażby niedawno Donald Tusk rabując społeczeństwu środki z OFE.
        Dodaj odpowiedź 4 2
          Odpowiedzi: 0
        • Dżordż IP
          @Adam K. A co Pan powie ludziom w wieku 40-50 lat, którzy do systemu weszli dawno temu i zgodnie z umową społeczną, od 20 lat, ciężko pracując, odkładają na swoich kontach emerytalnych wpłacane co miesiąc składki. Wprowadzając emeryturę obywatelską zrównuje się ich z różnej maści cwaniakami (zatrudnionymi na czarno i za granicą) i zwykłymi nierobami, nie łożącymi aktualnie na system emerytalny. Prawa nabyte i zasada nie działania prawa wstecz - mówi to coś?
          Dodaj odpowiedź 6 8
            Odpowiedzi: 0
          • Adam K. IP
            Jednolita stawka podatku dochodowego na poziomie 10% oraz obywatelska emerytura dla każdego finansowana z zysków ze spółek skarbu państwa załatwia całkowicie problem. Każdego będzie stać na odłożenie sobie dodatkowych pieniędzy na prywatnym funduszu emerytalnym, gospodarka się rozwinie, bo ludzie zaczną inwestować pieniądze, które im zostaną w kieszeni, pracodawców będzie stać na podwyższenie płac pracownikom i stworzenie dodatkowych miejsc pracy, co spowoduje konkretny spadek bezrobocia. Z większej ilości obrotu gospodarczego będzie większy dochód dla każdego a z tego wynikać będzie sumaryczny, wyższy wzrost dochodów budżetu z obniżonych jednostkowo podatków. Czy to takie trudne do pojęcia?
            Dodaj odpowiedź 10 2
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także