KrajBudzenie śpiochów

Budzenie śpiochów

Agnieszka Holka (z lewej) zapadła w śpiączkę dwa lata temu. Dzisiaj jest w tzw. minimalnym stanie świadomości
Agnieszka Holka (z lewej) zapadła w śpiączkę dwa lata temu. Dzisiaj jest w tzw. minimalnym stanie świadomości / Źródło: FOT. ARCHIWUM AGNIESZKI HOLKI
Dodano
To nie jest tylko Ola Janczarska, córka Ewy Błaszczyk. Co roku kilkanaście tysięcy osób w Polsce zapada w śpiączkę. Szczęściarze wybudzają się po kilku tygodniach. Na innych czeka się lata, a właściwie nie czeka, tylko każdego dnia kopie tunel z dwóch stron. O tym właśnie są „Wybudzenia”.

Wszystko zaczęło się od artykułu w „Do Rzeczy” po pierwszych w Polsce i Europie wszczepieniach stymulatorów osobom w śpiączce. Cała Polska żyła wtedy nadzieją, że dzięki nowatorskim operacjom, które przeprowadził w Olsztynie japoński prof. Isao Morita wraz z zespołem prof. Wojciecha Maksymowicza, wybudzą się córka Ewy Błaszczyk, która w śpiączce jest już od 16 lat, i osoby operowane tuż po niej. 

Kilka dni potem wydawnictwo Eureka zaproponowało mi napisanie książki o ludziach, którzy wyszli ze śpiączki, choć mieli do końca życia pozostać – jak to się mówi – „roślinami”. Każda z tych historii to gotowy scenariusz filmu.

MARIUSZ WIDZIAŁ NIEBO 

Mariusz Kobzdej (reżyser wielu filmów dokumentalnych) organizuje wystawy plastyczne i spotkania z ludźmi kultury w jednej z warszawskich bibliotek. Skromnie ubrany, z jarmułką na głowie i ciepłem w oczach – nikt nie pomyśli, że tak może wyglądać osoba, która widziała niebo.

Dziewięć lat temu Mariusz po upadku z roweru stracił przytomność i zapadł w śpiączkę. Badali go najlepsi profesorowie w Warszawie i Bydgoszczy, nie dając szans na powrót do normalności. Osiem miesięcy nie było z nim żadnego kontaktu. I pewnie tak by było do dziś, gdyby nie intuicja prof. Maksymowicza, który zauważył, że po wypadku Mariusz nie miał żadnych obrażeń głowy. Pomyślał, że mogło pojawić się niewidoczne w badaniach wodogłowie, a śpiączkę spowodował ucisk płynu na mózg. Prosta operacja spowodowała, że Mariusz odzyskał świadomość. Od razu wróciła mu mowa.

Do tej pory Kobzdej wspomina niektóre swoje wizje ze śpiączki. W jednej z nich przyszedł do niego ojciec, który nie żył już od kilkunastu lat. W innej zobaczył niebo. – Stałem na łące. Z jednej strony była ogromna jasność, z drugiej aż po horyzont mnóstwo ludzi. Nigdy ich wcześniej nie widziałem, ale serdecznie się witaliśmy, cieszyliśmy sobą. Miałem poczucie, że nikt tam niczego nie udaje, nie gra, wszyscy byliśmy na „ty” – opowiadał podczas jednego z naszych spotkań. 

Po wyjściu ze śpiączki zmienił swoje życie o 180 stopni. Zaczął odbudowywać zniszczone relacje, zmienił wiarę. Do wszystkich zwraca się na „ty”. Widział niebo, więc wie, że śmierć nie jest końcem, a życie będzie toczyć się dalej w innej postaci. Wciąż szuka swojej drogi do Boga.

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 6/2017
Cały artykuł opublikowany jest w 6/2017 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ zma
 0

Czytaj także