KrajPomidor zamiast raka

Pomidor zamiast raka

Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Pixabay.com/Mauro_B/Domena Publiczna
Dodano 10
Czy na wędlinach, hamburgerach, chipsach i frytkach wkrótce pojawią się napisy podobne do tych na paczkach papierosów: „Powoduje raka”?

Na korytarzach Centrum Onkologii nie brakuje osób, które chciałyby cofnąć wskazówki zegara i zmienić swój jadłospis, aby uniknąć raka. Żeby go pokonać,często przechodzą teraz na drakońskie diety propagowane w Internecie, a odradzane przez onkologów. Piją np. litry wyciskanych soków albo do każdego posiłku dodają siemię lniane, orzechy, sezam, olej lniany i inne produkty z tłuszczami omega-3. Często jest z tego jednak więcej szkody niż pożytku. O ile dieta nie wyleczy z raka – choć bardzo wspomaga jego leczenie – o tyle w dużej mierze może jemu zapobiec. (...)

Od dawna wiadomo, że nadwaga i otyłość oznaczają ryzyko cukrzycy typu 2 i chorób serca, coraz więcej badań potwierdza też, że wraz z każdym kilogramem nadwagi rośnie ryzyko zachorowania na raka. Tkanka tłuszczowa m.in. produkuje estrogeny, które u kobiet sprzyjają rozwojowi hormonozależnego raka piersi, a także związki wywołujące w organizmie przewlekły stan zapalny. (...)

Skoro mamy zapomnieć o grillowanym mięsie, kotlecie schabowym, słonych paluszkach, wafelkach, pachnącej skórce od chleba, winie, a nawet gorącej herbacie, to co nam pozostaje? Przede wszystkim uwierzyć, że zmiana stylu życia ma sens. – Dzięki temu, że już zmieniła się dieta Polaków, udaje się rocznie uniknąć 3 tys. zachorowań na raka jelita grubego. Mężczyźni palą mniej papierosów niż kiedyś, dlatego spadła liczba zachorowań na raka płuc. W ciągu 20 lat udało się dzięki temu uratować 320 tys. osób, i to bez żadnych interwencji medycznych. Teraz chodzi o to, żeby na podstawie wiedzy, jaką mamy, nadal zmieniać styl życia – przekonuje prof. Jarosz. (...)

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 11/2017
Artykuł został opublikowany w 11/2017 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ mpu
 10
  • Pan Utu IP
    Nie lepiej napisać, że poza skrajnymi zachowaniami (jak palenie tytoniu czy faszerowanie jedzenia chemią), tak naprawdę nie wiemy co nam szkodzi? Generalnie można ująć, że urozmaicenie pokarmów, spożywanie prostych (nisko przetworzonych) produktów i wysiłek fizyczny zdecydowanie sprzyjają zdrowiu, lecz go nie gwarantują. Wino? Gorąca herbata? W umiarze szkodzą tyle, co np. spoglądanie w lewo.
    Dodaj odpowiedź 19 2
      Odpowiedzi: 0
    • Adam K. IP
      Spożywanie pomidorów i częsty seks to świetna profilaktyka raka prostaty. Grillowanego mięska możemy zjeść do oporu, pod warunkiem, że nasza aktywność fizyczna jest na takim poziomie, że "towar" zostanie przez organizm przerobiony na budulec i energię a nie tylko materiał zapasowy i wydalaną z organizmu ideologię lewacką.
      Artykuł napisany ewidentnie pod brodate męskie biurwy w rurkach, których jedynym wysiłkiem fizycznym jest podnoszenie kubka z sojową latte. Ale biurwa to nie mężczyzna. To zfeminizowany mutant powstały z męskiego materiału po obróbce lewactwem. Kazimiera Szczuka ma więcej testosteronu niż każdy z nich. Dlatego robi to, co robi. Czy ktoś kiedyś przeprowadził badania feministek pod kątem zaburzeń hormonalnych? Pytanie retoryczne. Normalny mężczyzna prowadzący zrównoważony tryb życia, tj. potrafiący regulować organizm odpowiednimi dawkami wysiłku intelektualnego i fizycznego, żadnych diet naturalnie stosować nie musi.
      Dodaj odpowiedź 41 1
        Odpowiedzi: 0
      • Chłop zbiegły z miasta IP
        Drodzy Rodacy.
        Zmiana nawyków żywieniowych jest podstawą zdrowia i świetnego samopoczucia. Mam doświadczenie na własnym przykładzie (moja cała rodzina) i nie ma co tu wchodzić w szczegóły. Uwierzcie mi na słowo. Albo lepiej przekonajcie się sami. Ale pamiętajcie od dwóch kardynalnych sprawach. Dietę dobiera się WYŁĄCZNIE !!!!! na podstawie wyników kilku badań, a nie w oparciu o kolor języka czy wyglądu oczu. Zanim odwiedzicie "specjalistę" dowiedzcie się o jego warsztacie. Kierujcie się nauką a nie zachwytem nad "tradycyjnym......." Nie chcę tu dezawuować a jedynie namawiać do wysiłku intelektualnego w wyborze swojej drogi do zmian. Już nie macie zbyt dużo czasu więc szkoda go marnować na kolejne rozczarowania.
        Druga sprawa to jakość żywności. W ogóle zapomnijcie o cukrze w jakiejkolwiek postaci w tym są również owoce. Każdy cukier jest niepotrzebny (nie chodzi mi nawet o odchudzanie).
        Musicie wiedzieć że KAŻDY !!! owoc czy warzywo czy mięso "handlowe" jest faszerowane chemią. Znikoma ilość - na szczęście coraz większa ilość - żywności uprawiana jest w lepszym standardzie nawożenia i ochrony roślin. Nie pytaj czy coś jest pryskane - bo to najgłupsze pytanie do sprzedawcy. Ani on nie wie ani nie powie albo odpowie na tyle, że to zaakceptujesz bo nie masz czasu szukać innych produktów. Nie sugerujcie się że jak coś urosło na ogródku u dziadka to jest zdrowe. Kultura stosowania obornika zwierzęcego jest tak powszechna jak miłość do TV. O ile 40 lat temu zwierzęta nie były faszerowane w takim stopniu antybiotykami o tyle dzisiaj to jest 1000%. Niemożliwe? Faszerowanie cielaka którego przodkowie byli faszerowani to jest to 1000%. Ktoś powie że jego kury są "podwórkowe i ekologiczne" - OK - zgadzam się że są podwórkowe ale po zjedzeniu choćby odrobiny gotowej paszy już nie są "normalne". Dokarmianie zimą kurczaków sałatami z niemieckich marketów to zgroza. Kury karmione zbożem modyfikowanym pod względem jednego sławnego pestycydu dostępnego w każdym sklepie ogrodniczym (wyklucza daną uprawę na lata) są zatrute. A więc jest pole obsiane zbożem odpornym na środek R......, wtedy można w czasie wschodów roślin robić opryskim tym pestycydem i tylko zboże wyrośnie. Jeśli nie zjedzą tego ludzie to zjedzą to napewno zwierzęta faszerowane lekami żeby nie zdechły po tym zbożu. Z tego bydła powstanie obornik który wyląduje u babci na działce pod pomidorki czy maliny. Kolejna sprawa to woda w plastikowych butelkach. Równie dobrze możecie jeść te butelki - woda jest najlepszym rozpuszczalnikiem więc pijąc taką wodę faszerujecie się chemicznymi składnikami butelki. Alkohol - od teraz możesz czyścić tym narzędzia ogrodnicze. Jelita i wątroba Ci podziękują. Chleb oddaj koniom - ale tylko wtedy gdy ich nie lubisz.
        O warzywach z marketów czy warzywniaków nawet nie będę pisał. Jeśli jesteście nadlej przekonani do pięknie wyglądających warzyw i owoców - poświęćcie 15 minut i zapoznajcie się z planami oprysków ochronnych i programami nawożenia.
        Dodaj odpowiedź 20 3
          Odpowiedzi: 1
        • stasiu IP
          Diety takie i owakie, wegetarianie i mięsożercy, w końcu i tak każdy umiera. Nie oszukujmy się: JEDZENIE ZABIJA!!!
          Dodaj odpowiedź 12 1
            Odpowiedzi: 1
          • marian IP
            Tytuł artykułu to lokowanie produktu. Tekst jest skierowany do ludzi nieświadomych jak teraz produkowana jest żywność. Wiedzę o tym skrzętnie ukrywają zarówno producenci, którzy na swój użytek mają ogródki, gdzie wcale nie używa się sztucznych nawozów i chemicznych oprysków, oraz sieci sprzedaży, gdzie liczy się tylko wygląd i zysk. Efektami ubocznymi ich działalności zajmuje się kto inny, lekarz albo grabarz.
            Dodaj odpowiedź 22 0
              Odpowiedzi: 0
            • wowes IP
              Jeżdżę z żoną na Waryńskiego,walczymy z nowotworem. 80% to ludzie szczupli. Pomidory hodowane na włókninie i płynie nawozowym to jest właśnie przyczyna raka.
              Dodaj odpowiedź 42 3
                Odpowiedzi: 1

              Czytaj także