Kraj10 kwietnia 2010 r. To była inna Polska. Przez chwilę

10 kwietnia 2010 r. To była inna Polska. Przez chwilę

10 kwietnia 2010 rok
10 kwietnia 2010 rok / Źródło: PAP / Tomasz Gzell
Dodano 5
10 kwietnia 2010 roku wstrzymaliśmy oddech. Ucichły spory polityczne. Tak, jak wszystko w tym dniu było inne, tak inna była Polska. Przez chwilę. Czas, który mógł nas zjednoczyć, podzielił nas. Czas, który miał sprawić, że będziemy lepsi, u niektórych spowodował wyjątkowe zbydlęcenie. Spory polityczne i przemysł pogardy wróciły ze zwielokrotnioną siłą.

Chyba każdy z nas pamięta chwilę, w której dotarła do niego ta informacja. Ja pisałam wówczas pracę licencjacką, która po odebraniu telefonu na długo zatrzymała się w miejscu. Szybkie włączenie telewizora i niedowierzanie – to nie dzieje się naprawdę. Z czasem okazało się, że prawda jest dużo bardziej tragiczna niż początkowo podejrzewano – zginęli wszyscy. Kolejne nazwiska pasażerów samolotu dosłownie wbijały w fotel. I znów myśl, że to przecież nie mogło, nie miało prawa się zdarzyć.

W całej tej trudnej do ogarnięcia tragedii niezwykle budująca była reakcja Polaków, porównywalna jedynie z tą po śmierci Jana Pawła II, kiedy późnym wieczorem ze wszystkich stron ludzie podążali do kościołów. Tego dnia Polacy spontanicznie zgromadzili się przed Pałacem Prezydenckim. Poczuli, że właśnie tam powinni być, że powinni być tam razem.

Morze zniczy i kwiatów na Krakowskim Przedmieściu to widok, którego nie sposób zapomnieć. Ucichły spory polityczne. Nagle i przekaz medialny stał się inny. Nawet TVN-y wyciągnęły chowane latami zdjęcia opluwanych wcześniej polityków, z Lechem Kaczyńskim na czele, pokazujące ich w diametralnie innym świetle. Tak jak wszystko w tym dniu było inne, tak inna była Polska. Przez chwilę.

Wzruszające obrazy z Krakowskiego Przedmieścia w jednej chwili zasłaniają w pamięci te z protestów w Krakowie przeciwko pochowaniu Lecha Kaczyńskiego na Wawelu. Potem idzie już „z górki”. Przypominają się decyzje o usunięciu krzyża sprzed Pałacu i zawieszeniu tablicy w stylu „mata i odpieprzta się”. Przypomina się sikanie na znicze i krzyż z puszek po Lechu, czego inaczej niż barbarzyństwo nazwać nie potrafię. Później także obserwowaliśmy ludzką małość w najgorszym wydaniu. Sprzątanie kwiatów i gaszenie zniczy, czyli coś czego moje pokolenie nie pamięta, a innym przypomniało czasy do których nigdy nie chcieli wracać. Były jeszcze wyjątkowo haniebne wypowiedzi Palikota, który sugerował że pijany Lech Kaczyński doprowadził do katastrofy i „kaczka po smoleńsku”.

Czas, który mógł nas zjednoczyć, podzielił nas. Czas, który miał sprawić, że będziemy lepsi, u niektórych spowodował wyjątkowe zbydlęcenie. Jeśli wiemy o oddawaniu moczu na znicze i przepychanki z modlącymi się kobietami, to nie dziwią już dziś żarty z katastrofy smoleńskiej, szydzenie z ludzkiej tragedii, a więc i dzisiejsze „smoleńskie śniadanie” w AntyRadiu. Nie dziwi dziś blokowanie prezesowi PiS odwiedzenia grobu brata, ani zakłócanie modlitwy w kolejne miesięcznice. Wszystko ma ciche przyzwolenie tych, którym jest to na rękę. Przekroczyliśmy granicę, zza której nie ma już powrotu. Bo nie ma już żadnych świętości. Wojna, którą rozpętano po katastrofie smoleńskiej, ten przemysł pogardy, to wojna w której wszystkie chwyty są dozwolone. W imię politycznych interesów niektórzy zatracili zwykłą ludzką przyzwoitość i jej brak uczynili codziennością życia publicznego.

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ api
 5
  • Tak sobie myślę IP
    To była inna Polska. Przez chwilę ... polityczna gra nad trumniami wszystko zmieniło. A szkody są wielkie, a będą jeszcze większe, dużo większe.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Ksawery IP
      To nie tylko pisowska sfora za tę zawieruchę odpowiada. Odpowiadają i ci którzy na to pozwolili. Np. zaraz po katastrofie niektórzy z rodzin pisowskich ofiar katastrofy łazili po mediach i miotali fałszywe oskarżenia, siali nienawiść, grali trupami. Że pisowscy politykierzy, ta wściekła patologiczna hałastra to mnie nie zaskoczyło bo nigdy nie miałem wątpliwości z jaką szarańczą mamy do czynienia. Chociaż muszę powiedzieć, że nawet ja który co do tej szarańczy nie miałem nigdy wątpliwości nie doszacowałem skali zwyrodnienia. Ale rodziny, zony, mężowie, dzieci ofiar? Zbagatelizowano to. Donald Tusk to zbagatelizował. Mówili trauma, dramat, żałoba dlatego im więcej wolno. A tego nie było wolno puszczać bo tam od razu było widać cynizm. Na to nie wolno było pozwolić, trzeba było od razu złapać za mordy bo dać chamowi palec to całą rękę weźmie.
      Dodaj odpowiedź 5 5
        Odpowiedzi: 0
      • Jan Mar IP
        Banda psycholi z pis popsuła wszystko organizując cyrk na grobach ofiar katastrofy!
        Dodaj odpowiedź 3 5
          Odpowiedzi: 0
        • kacperek IP
          Szkoda, ze była to tylko chwila. Wiemy także , komu to zawdzięczamy, że trwała tak krótko - na nasze nieszczęście. Cytując poetę: Inni szatani byli tu czynni.
          Dodaj odpowiedź 6 2
            Odpowiedzi: 1

          Czytaj także