KrajPodróż do Polski nieistniejącej

Podróż do Polski nieistniejącej

Dodano
Wyborcy traktujący politykę wyłącznie jako serię powstańczych zrywów nigdy nie będą stanowić większości

(…) Polityka to prosta gra: wygrywa ten, kto da ludziom więcej nadziei, jednocześnie jak najmniej od nich wymagając. Jaką jednak nadzieję można dać ludziom, dla których „Polska nie istnieje” i którzy wierzą, że „wszystko już zostało stracone”? Co można im obiecać? Że państwo przejmie sieć supermarketów Lidla? Że wskrzesimy FSO i wrócimy do produkcji poloneza? Że powstanie wreszcie prawicowe, prawdomówne,
moralnie krystaliczne imperium medialne, a Monika Olejnik wyląduje na bezrobociu? Że Bruksela nie będzie się już wtrącać w nasze prawodawstwo? Że staniemy się potęgą, a przestaniemy być kondominium? Czy jednak nie lepiej dać nadzieję na nieco niższe podatki, nieco sprawniejszą armię, nieco dogodniejsze warunki życia dla drobnych przedsiębiorców i dla młodych matek, nieco mniej korupcji, nieco bardziej przyjaznych urzędników? Wówczas może nawet ci, dla których „Polska nie istnieje”, poczuliby się w tej „nieistniejącej 56 Polsce” nieco lepiej. •

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 25/2014
Cały artykuł dostępny jest w 25/2014 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ atr

Czytaj także

 0

Czytaj także