KrajŚlepa uliczka

Ślepa uliczka

Łukasz Warzecha,
Łukasz Warzecha, "Do Rzeczy" / Źródło: DoRzeczy.pl
Dodano 72
Dziś na Twitterze jeden z obserwujących – nie anonimowy i kojarzony przeze mnie, bo zdarzało nam się wymieniać uwagi – nazwał mnie (nieważne, z jakiego powodu) „dzieckiem Magdalenki”. Oczywiście nie jakiejś tam pani Magdalenki, ale tej złowrogiej Magdalenki, podczas której – zgodnie z Obowiązującą i Jedynie Słuszną Legendą Państwową – zdrajcy z pseudoopozycji sprzedali komunistom Polskę. Wszystkim, którzy się tą legendą ekscytują, polecam stosowne fragmenty mojego wywiadu rzeki z Lechem Kaczyńskim oraz opracowania prof. Antoniego Dudka. Ale to na marginesie.

Grunt, że mój obserwujący obrzucił mnie niemal najpotężniejszą w jego mniemaniu obelgą, bo gorsza od Magdalenki może być chyba tylko Targowica. Tym ostatnim symbolem też zresztą szafuje się bez żadnego umiaru, zresztą w rażącej sprzeczności z autentyczną historią ostatnich lat I Rzeczypospolitej, ponieważ konfederacja targowicka skupiała ludzi o bardzo różnych motywacjach, w tym uczestników wcześniejszej o 24 lata, przesyconej naiwną myślą patriotyczną konfederacji barskiej, a część jej członków – obok stuprocentowych, cynicznych zdrajców, była autentycznie przekonana, że to jedyny ratunek dla kraju. Natomiast ręce po zagraniczną pomoc wyciągali wówczas wszyscy bez wyjątku, tyle że w różnych kierunkach. No, ale w tumulcie takie subtelności umykają.

Przeczytawszy o tym, że jestem „dzieckiem Magdalenki”, natychmiast przypomniałem sobie dopiero co przeczytany tekst Piotra Zaremby, który napisał o reakcji na zabranie przez Piotra Fronczewskiego krytycznego głosu w dyskusji o zmianach w sądownictwie. Nie będę tu streszczał argumentów Piotra – zgadzam się z nim całkowicie. Mogę tylko dodać, że ci sami, którzy dziś wieszają psy na Fronczewskim za jego faktycznie dyletancką opinię i pokrzykują, że aktorzy powinni zająć się graniem, zarazem z lubością cytują korzystne dla nich wypowiedzi Katarzyny Łaniewskiej czy Redbada Klijnstry. No bo wiadomo: jak aktor władzę krytykuje, to się nie zna, a jak chwali, to znaczy, że się zna i może się wypowiadać. (Dla drugiej strony z kolei Klijnstra i Łaniewska to ignoranci i głupki, za to Janda czy Grabowski – wielkie autorytety w każdej dziedzinie.)

Była w ostatnim czasie jeszcze jedna godna uwagi wypowiedź. Marcin Meller, jeden z bardziej rozgarniętych ludzi „tamtej” strony, napisał na Facebooku:

No i teraz wyobraźmy sobie, że wygrywamy wybory. Oczywiście cudnie i słusznie byłoby osądzić Kaczora i Macierewicza za zdemolowanie kraju, wystawienie Polski Putinowi i wsadzić ich zasłużenie na lata. I tych ich szemranych giermków błaszczakowych, gowinowych, ziobrowych i brudzińskich też. Powinni ponieść odpowiedzialność za to co zrobili. Tak jak Krzysztof Ziemiec, twarz tej obleśnej propagandy do śmierci powinien chodzić pokutnie z brodą udając kogoś innego.

Ale tak się składa, że stoi za nimi pół elektoratu. Pół naszego narodu. I co z tym? Jak mamy razem żyć? Pewnie wielu uważa, że skoro oni zachowują się jak bandyci, to nasze święte prawo zemsty by czynić to samo. Ale to ślepa uliczka.

Pomijam pierwszy akapit, kluczowy jest drugi. Marcin Meller lapidarnie opisał nastawienie, które charakteryzuje nie tylko „jego” stronę, ale też „naszą”. Kluczem do wielu wirtualnych połajanek, do wielu propagandowych wyskoków po obu stronach, do obrażania się coraz mocniejszymi słowami jest właśnie przekonanie, że po tamtej stronie są jacyś bandyci, wrogowie Polski lub wrogowie demokracji, wobec których żadne zasady wzajemnego szacunku nie obowiązują. Ba – nie obowiązuje nawet konieczność uwzględnienia w choćby minimalnym stopniu ich racji. Jakichkolwiek, w jakiejkolwiek sprawie. Kto tylko interesował się historią konfliktów, ten świetnie wie, że odczłowieczenie wroga jest warunkiem toczenia wojny totalnej. Wszędzie tam, gdzie pojawiało się masowe zabijanie ludzi, niebędących żołnierzami, w tle było uznanie wroga za byt podrzędny. Tę samą zasadę daje się przenieść na wojnę polityczną (która na szczęście nie ma tak tragicznych skutków, ale może prowadzić do rozpadu wspólnoty) i to właśnie następuje. Owszem, oznaki tego były obecne od dawna, ale jeszcze jakiś czas temu budziły sprzeciw. Dzisiaj już nie budzą albo też ten sprzeciw zaczyna nosić znamiona samotnego bohaterstwa, jak postawa Piotra Zaremby i kilkorga innych publicystów.

Marcin Meller słusznie przestrzega „swoją” stronę, że nie da się „zniknąć” ludzi, dzięki którym PiS wygrał i rządzi. A jednak złudzenie trwa. Trwa też po stronie zwolenników obecnej władzy, z których część od dawna uznaje, że każde odstępstwo od najwyższego zaangażowania, każde podanie w wątpliwość najwyższego wzmożenia czy obowiązującej linii partii to w zasadzie zdrada. „Nasi” będą rządzić latami, bo są bez skazy, a opozycja jest głupia; a kto ma jakieś uwagi, ten największy wróg. Zwłaszcza jeśli śmie twierdzić, że jest częścią obozu konserwatywnego. Głównym ideologiem „zniknięcia” Polaków spoza obozu dobrej zmiany był od dawna Jarosław Marek Rymkiewicz, który już lata temu wygłosił tezę, iż „wewnętrznymi Moskalami” w ogóle nie należy się przejmować, ale też łaskawie godził się, żeby gdzieś tam sobie na marginesie państwa żyli.

Skoro tak, to pole do jakiejkolwiek dyskusji jest bardzo ograniczone. Bo z wrogiem, który ma zniknąć, się nie dyskutuje, tylko się go zwalcza. Stąd argumenty zastępowane są przez pohukiwania, obelgi, wrzaski. Po obu stronach. Stąd na wielu „prawicowych” portalach trzy czwarte tytułów drze się, że coś jest „skandaliczne”, „bezczelne”, „wstrętne”, „podłe” i tak dalej – i wtedy w ciemno można strzelać, że to tekst o jakichś działaniach, które kwestionują tezę, iż mamy najlepszą władzę pod słońcem. Słowa zdewaluowały się porażająco. Po drugiej stronie jest zresztą tak samo.

Jeżeli mam do „dobrej zmiany” żale – a mam ich niemało – to jednym z największych jest ten, że do tego dopuściła. Że zamiast zastosować wysoki, nowy standard, obniżyła swój do standardu oponenta. Ba, nawet ten sposób widzenia państwa w wielu dziedzinach wspiera. I to aktywnie. Pod tym względem swego rodzaju punktem zwrotnym był wybuch Jarosława Kaczyńskiego, który obrzucił posłów opozycji nieparlamentarnymi wyzwiskami w Sejmie. Owszem, można powiedzieć, że został sprowokowany i tak wielu go broniło. Ja uważam, że taki język lidera partii rządzącej w takim miejscu jest nie do obrony – niezależnie od tego, jakie są przyczyny.

Ostatecznie można by uznać, że była to chwila emocji. Gorzej, że pytany o to kilka dni później Kaczyński nie tylko nie przeprosił, ale więcej – stwierdził, że było to słuszne. To mówił już całkowicie na spokojnie. Jeśli zatem przywódca, dla wielu będący największym autorytetem, wpisuje się w nurt mało subtelnej agresji wobec oponentów, czego oczekiwać po zwykłych ludziach?

Powie ktoś: a co z Obywatelami RP, co z chamskimi wypowiedziami posłów opozycji? Oczywiście, są i pewnie będą. Ale na tym właśnie miała polegać dobra zmiana, żeby wyznaczać nowe, lepsze, wyższe standardy. Jak wielokrotnie deklarowałem: ja wobec Platformy i jej ludzi nie mam już żadnych oczekiwań. Napatrzyłem się na ich działania w ciągu ośmiu lat ich rządów i nie mam najmniejszych złudzeń. Mam za to o nich jak najgorsze zdanie.

Mam natomiast wciąż jeszcze oczekiwania wobec partii, która przychodziła do władzy z przesłaniem zmiany sposobu działania państwa, ale również stosunku wobec obywateli. Wszystkich obywateli, nie tylko tych, którzy wspierają PiS. I tu jestem coraz bardziej rozczarowany. Z coraz większym niepokojem odnotowuję, jakie radosne wycie rozlega się ze strony wiernych kibiców ugrupowania rządzącego, gdy ktoś ze strony przeciwnej zostanie obrażony, pognębiony, spostponowany – jednym słowem – gdy uda się mu pokazać, że dla niego w tej lepszej RP miejsca właściwie nie ma, zgodnie z dawnymi wytycznymi Rymkiewicza.

Mogę tu tylko powtórzyć za Marcinem Mellerem: to ślepa uliczka. Wiem, brzmi to jak głos wołającego na puszczy, ale fakt, że wciąż parę osób to dostrzega, daje nadzieję.

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ api
 72
  • Demokles IP
    Dychotomiczna natura narodu, człowieka, poglądów, itd. Historia uczy, że dopracowaliśmy się tylko dwóch rozwiązań. Likwidacyjnego, czyli zniszczyć drugą stronę i prokreacyjnego. Z tym, że  optuję za drugim rozwiązaniem. Jest dużo ciekawsze! Pan Meller, jak widać opowiada się za pierwszym, a Pan Warzecha stoi w rozkroku, drapie się po głowie i konstatuje, iż nie wie co robić...
    Ja proponuję (być może widać po mnie wpływ sezonu ogórkowego) wprowadzić prawo nakazujące zakładanie rodzin poprzez nakaz dla polityków, by ich pociechy zakładały rodziny z pociechami polityków przeciwnych opcji.
    W ten sposób w przeciągu jednego pokolenia mielibyśmy zakopany podział w naszym narodzie... ;)
    Dodaj odpowiedź 6 2
      Odpowiedzi: 0
    • Pan Murzyński - Filipiński IP
      Pan Meller w sposób bardo lapidarny i niewiele mówiący określa za co należy "wsadzać" poprzedników. Sformułowanie "za to co zrobili" może oznaczać wszystko, lub nic. Każdy może podstawić sobie pod nie to co chce. Najwyraźniej pan M.M. odziedziczył zdolności dyplomatyczne po ojcu i nie naraża się zbytnio nikomu. Ja natomiast chciałbym aby władza rozliczała poprzedników za złodziejstwo, i to te ordynarne, bo nie brakuje im na chleb. Nie za dorsza 8,16 zł brutto, które i tak może być kwalifikowane jedynie jako wykroczenie, ale zgodnie z KK za wszystko powyżej 500 zł. To nie jest zemsta i ślepa uliczka. To coś, co łączyć powinno całe społeczeństwo, POCZUCIE SPRAWIEDLIWOŚCI
      Dodaj odpowiedź 3 3
        Odpowiedzi: 0
      • obibok IP
        Co do tego wątku o Targowicy i szukania pomocy u obcych, to fajnie odgrywa on tragizm naszych dziejów, determinowany przez położenie geopolityczną. Zawsze nas - za przeproszeniem - dymali wszyscy wokół, bliżsi i dalsi (od Sowietów przez Prusów, Niemców, aż do Brytyjczyków), a my naiwnie szukaliśmy wśród nich sojuszników. Nawet w hymnie narodowym mamy obcego cesarza, który w sumie robił taki sam najazd na Europę, jak później Stalin czy Hitler, tylko o ile Hitler nie wykorzystał faktu, że ludność rosyjska przeszłaby na jego stronę, o tyle Napoleon Polakom chciał coś skapnąć, w zamian za spore dla siebie ułatwienia. Przyjechał ostatnio do mnie znajomy z Francji i przeżył szok, widząc pomnik de Gaulle'a. W sumie to było mi wtedy głupio.
        Podobne dzieje miała w XX wieku Litwa - jak się czyta ich najnowszą historię, to byli jak piłeczka ping-pongowa między Sowietami a Niemcami. A u nas największym tragizmem była I wojna światowa, gdy Polacy po obu stronach frontu strzelali do siebie nawzajem, naiwnie myśląc, że są po stronie tych, którzy Polsce po wojnie dadzą więcej.
        I ta sytuacja do dziś się niestety nie zmieniła.
        Dodaj odpowiedź 2 0
          Odpowiedzi: 0
        • Mycha IP
          A pewnie, pewnie. Stosujmy reguły "dobrej zmiany". O Palikocie, Niesiole
          itp. tałatajstwie już zapominamy oraz drugi policzek wciąż nadstawiamy.
          Dodaj odpowiedź 17 14
            Odpowiedzi: 1
          • sympatyk IP
            Pan pozdrowi Katarynę :)
            Dodaj odpowiedź 18 3
              Odpowiedzi: 0
            • Pierwszy NZS IP
              Racja Panie Redaktorze. Niezależnie od chamstwa totalnej opozycji trzeba trzymać fason i nie używać brzydkiego słownictwa. Dzisiaj rozsądek i umiarkowanie jest szczególnie potrzebne. Czas na wielką pracę centrystów aby zmniejszyć narodowe pęknięcie. Jednak nie będzie to łatwe. Go Win !
              Dodaj odpowiedź 36 14
                Odpowiedzi: 0
              • rutmistrz IP
                Panie redaktorze. Doceniam pana apel o złagodzenie powszechnej agresji w stronę partii rządzącej. Tylko, że ten apel jest do nikąd. Opisał pan zjawisko, które ma miejsce rzeczywiście, najwiękrzy poklask wśród komentująch na forach zdobywają najbardziej grubiańskie cechy przypisane adwersarzom.
                Jednakże partia, jakakolwiek, to nie jest zbiór ludzi o jednakowych temeperamentach, wrażliwości , intelekcie twórczym i  nie może wspisać do statutu- "szanuj bliźniego swego jak siebie samego". Ma inne cele i systemy jego realizacji.
                Dotąd w narodach obyczajowość kształtowały elity intelektualne a nie np. kibice sportowi. One nadawały ton zachowaniom społeczeństw. Jeśli ludzie sztuki,(artyści, filmowcy), naukowcy, niejednokrotnie z tyułami prfesorskimi, duchowni, dziennikarze itd. biorą udział w propagowaniu chamstwa, to nie można oczekiwać, że inni obywatele będą im przypominać jaka powinna być ich rola w społeczeństwie.
                Niech pan zdobędzie się na odwagę i napisze do kogo konkretnie kieruje pan swój apel. Bo jak do wszystkich, to znaczy do nikogo. Wtedy to jest to tylko wierszówka. Pozdrawiam.
                Dodaj odpowiedź 38 5
                  Odpowiedzi: 0
                • Maciek IP
                  Panie Łukaszu! Kłaniam się nisko za ten tekst.
                  Dodaj odpowiedź 39 20
                    Odpowiedzi: 0
                  • Pojednanie IP
                    Bardzo dobry artykuł, jak tak dalej pójdzie to się pozabijamy, te miernoty z Sejmu nie są tego warte!!
                    Dodaj odpowiedź 54 12
                      Odpowiedzi: 0
                    • Ciekawski IP
                      Rozumiem ze Pan rozczarowal sie Platforma, kazdy ma swoja granice zaufania. Ciekawy jestem jaka ma Pan wyznaczona granice dla obecnej wladzy. Co musza zrobic by tych zlych uczynkow nie  mozna juz bylo usprawiediwiac dobrymi.
                      Dodaj odpowiedź 44 11
                        Odpowiedzi: 1
                      • PLEBEJUSZ IP
                        Panie Redaktorze dzisiejsza dobra zmiana nie  jest ( narazie ) dobrą bo  odreagowuje kilkusetletnie poniżenie , pogardę , wykluczenie . Wyborcy i  sympatycy , jak i  sami rządzący to  odwieczni plebejusze , przez setki lat odczłowieczani , traktowani jako " inwentarz ożywiony " . Ostatnim władcą który myślał o  całym społeczeństwie -  jego rozwoju , awansie ,dobrobycie -  był Gierek a  wcześniej przepaść ...... i  dopiero Kazimierz Wielki . Tych dwóch to  trochę za  mało na  całą historię . Dobrą zmianę obiecali komunisci , następnie jeszcze lepszą Solidarność ale  b. szybko zapominali o  bazie , wchodzili w  utarte tory - obywatel , człowiek to  pan , wójt i  pleban a  reszta to  chamy , podludzie , bydło . Obecna dobra zmiana ma  dobre chęci ale  chyba ponownie wyjdzie jak zwykle ...???
                        Dodaj odpowiedź 20 22
                          Odpowiedzi: 0
                        • Marcin IP
                          Niby fajnie, ze i po drugiej stronie jest jakas refleksja, ba, nawet gotowość do przyznania się do "jakis" bledow..

                          Obawiam się jednak, panie redaktorze szanowny, ze pewien prezes ma to gdzies, gdzies bardzo gleboko, tak moje jak i pana zdanie, ważne by JEGO było na wierzchu, i basta. Koszty nieważne, a po nas choćby potop jak to mowia.
                          Dodaj odpowiedź 35 23
                            Odpowiedzi: 0
                          • itchy IP
                            Meller pisze: Ale tak się składa, że stoi za nimi pół elektoratu. Pół naszego narodu. I co z tym? Jak mamy razem żyć?

                            Znacznie więcej jak pół narodu, ale na pewno nie waszego, panie Meller.
                            Jeśli o ten naród chodzi, to w ogóle nie ma ochoty z wami żyć i z przyjemnością sprzedałby Rosji tę całą za.ną warszawkę z Mellerami, Warzechami, G.-Walzami za symboliczną złotówkę i wreszcie byłby spokój.
                            Dodaj odpowiedź 21 61
                              Odpowiedzi: 1
                            • Wkurzona IP
                              Nowe standardy "dobrej zmiany" to poseł Tarczyński. Nowa "prawicowa", "konserwatywna" elita, etos inteligenta z Żoliborza? Albo posłanka Pawłowicz etos pracownika naukowego. Nie to, żebym nie widziała tego, co robi totalna opozycja, ale moim zdaniem zaczęło się od "komuniści i złodzieje" 12.12.2016 ? i nikt nie reagował. Pamiętam jak prawa strona piała z zachwytu. Pan Brudziński jest Marszałkiem Sejmu. A PJK brał udział w tym chórze. Mieli wtedy pełnię władzy i wolno im było mniej. I umówmy się żaden z tych Panów to nie jest rockendrolowy Kukiz z niewyparzonym językiem. Słowa "przepraszam" w ich wykonaniu nie słyszałam. Ktokolwiek wtedy protestował w imieniu KOD to "przepraszam" się tym ludziom należy. Nie wiem, czy Tusk przeprosił za "moherowe berety", ale to trochę inna kategoria niż "złodziej", prawda? Poza tym obiecali zmianę. No to mamy zmianę z ciepłej wody w kranie.
                              Dodaj odpowiedź 63 26
                                Odpowiedzi: 5
                              • Janek IP
                                Panie Łukaszu, jest, niestety, wielką naiwnością, że dopiero teraz zauważa Pan w PIS-ie język pogardy dla oponentów politycznych. U Kaczyńskiego można to było z łatwością zobaczyć już w 1990r., od tzw. "przyśpieszenia", do którego parł razem z Wałęsą. Niech Pan szczerze powie - dlaczego nie oburzał się Pan, gdy Kaczyński wypowiadał swój słynny passus o ZOMO?. Co mogli czuć ludzie tacy jak ja, na przykład, którzy wspierali podziemną Solidarność przez całe lata 80-te, słysząc o sobie te haniebne słowa? Powiem Panu, co ja czułem - żadnych złudzeń, panowie, jeśli chodzi o PIS i Kaczyńskiego. A Pan, taki wytrawny dziennikarz, miał jednak złudzenia? Panie Łukaszu, to wszystko było widać jak na dłoni. Jak mógł Pan tego nie widzieć? Powiem Panu dlaczego. Odpowiedź jest w pańskim artykule. Otóż, nienawiść do liberalno-lewicowo-europejskich partii i poglądów nałożyła Panu klapki na oczy. Dobrze, że chociaż teraz zdecydował się Pan je zdjąć i dołączyć do wielu ludzi, którzy tych klapek nigdy nie mieli, bądź zdjęli je bardzo dawno temu. Pozdrawiam
                                Dodaj odpowiedź 57 37
                                  Odpowiedzi: 0

                                Czytaj także