KrajGównoburza jako terapia

Gównoburza jako terapia

Beata Szydło, premier RP
Beata Szydło, premier RP / Źródło: PAP / Radek Pietruszka
Dodano 167
Z perspektywy wakacyjnej przerwy jeszcze lepiej widać, do jakiego stopnia upadające elity III RP żyją w kulturze nieustającej – excusez le mot – „gównoburzy”. Władza, nieważne, czy daje ku temu powody, czy nie, codziennie musi być okładana wyrazami potępienia i oburzenia. Jeśli akurat nie ma za co, to za cokolwiek. Premier założyła żółtą garsonkę. Prezydent pokazał kciuk. Prezes założył biało-czerwoną pelerynkę przeciwdeszczową. Minister nie dopuścił do mikrofonu harcerza. I tak dalej.

Oczywiście, powody do gównoburz można produkować seryjnie absolutnie z niczego. Akurat w wypadku harcerzgate na Wetsterplatte mam podejrzenie, że był to news zupełnie świadomie wygenerowany przez pana Adamowicza, bo, jak się zdaje, to on w przeddzień uroczystości doprowadził do złożenia obietnicy ZHP, iż to ich przedstawiciel odczyta „apel pamięci” – obietnicy sprzecznej z obowiązującym ceremoniałem wojskowym, który prawo do tego daje tylko oficerom, a jedynie w wyjątkowych wypadkach podoficerom Wojska Polskiego na służbie. Mówiąc nawiasem – na mocy zarządzenia wydanego w czasach poprzedniej władzy przez partyjnego kolegę Adamowicza, Tomasza Siemoniaka.

(Ten Siemoniak – tu pozwólmy sobie na dygresję – popisał się przy okazji, szydząc publicznie z pracownicy MON, która zatrzymała harcmistrza w drodze do mikrofonu, że pracowała wcześniej w jakiejś hurtowni kwiatów czy owoców. Tak się składa, że Siemoniak należy do grona partyjnych „złotych dzieci” PO: bodaj jednego dnia w życiu nie przepracował uczciwie, w sensie, nie z partyjnej nominacji, tylko gdzieś, gdzie trzeba się wykazać jakimikolwiek umiejętnościami i być zaakceptowanym przez pracodawcę mającego na uwadze przydatność zatrudnianego pracownika. Zawsze był aparatczykiem, jak każdy aparatczyk, znającym się na wszystkim, gdziekolwiek akurat go partia rzuciła. Czy to do radia, czy do telewizji, czy do samorządu, czy do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, czy też obrony narodowej, gdzie go ostatecznie zrobiła ministrem. Gdyby, uchowaj Boże, PO wróciła kiedyś do władzy, może zostać równie dobrze ministrem Kultury, Sprawiedliwości, albo Rybołówstwa i Gospodarki Wodnej czy Równego Statusu Wszystkich i Wszystkiego. Kiedy taki kliniczny przykład i produkt systemu nomenklaturowego usiłuje uczynić propagandową bronią fakt, że ludzie związani z PiS za rządów jego partii wyli usuwani z wszelkich stanowisk publicznych – co zresztą PO zapowiada ponownie, jako główny punkt swego programu na wypadek powrotu do władzy – i musieli zarabiać na życie jak normalni ludzie, to nie wiem, czy się śmiać, czy płakać).

Wracając do tematu – gównoburzę robi się ze wszystkiego. Każda wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego albo innego przedstawiciela PiS, jeśli ją odpowiednio przekręcić, będzie dobrą pożywką dla chórów nieustannie oburzonych „tym, co się dzieje”. Wedle zasady – Kaczyński potępił separatystów z RAŚ, robimy histerię, że „obraził wszystkich Ślązaków”. Albo, premier Szydło zwróciła uwagę, że protesty pod sądami były profesjonalnie zorganizowane, a to znaczy, że ktoś wyłożył na ich organizację pieniądze (chyba nawet redaktor Lis nie będzie się upierał, że profesjonalne estrady z oświetleniem, nagłośnieniem, telebimami i tak dalej spontanicznie przynieśli oburzeni obywatele ze sobą, bo każdy ma przecież elementy takich instalacji w domu? Chociaż jemu akurat tak już odbiło, że kto wie.) No to wmawiamy swoim, że powiedziała, iż płacono protestującym za przyjście, i się oburzamy. Oburzać się zawsze jest czym.

Przeczy to wszystko tezie o propagandowej sprawności „należących przeważnie do niemieckich właścicieli” mediów, którą z różnych względów głosi intensywnie władza. Przeciwnie. Krytykowanie na tym samym, najwyższym diapazonie poważnych przejawów „falandyzowania” prawa i wyssanych z palca dupereli powoduje inflację całego propagandowego dyskursu opozycji. Gdyby rzeczywiście ktoś prowadził przeciwko rządowi PiS „propagandową wojnę hybrydową”, to skupiono by się na skuteczności oskarżeń, a nie na ich mnożeniu.

W istocie, antypisowskie media działają bez żadnego specjalnego planu. Po prostu czują, że jest popyt – więc muszą „zabezpieczyć” podaż. Popyt stanowi niewyczerpana gotowość targetowego odbiorcy tzw. tefałenów (nazywając tak zbiorczo wszystkie media obozu odsuniętego od władzy) do oburzania się, unoszenia potępieniem i przeżywania spazmów odrazy wobec uzurpatorów. Tak właśnie – uzurpatorów, bo tak postrzegają „światłe elity” oraz ci, którzy się z nimi utożsamiają, tę część społeczeństwa, do której świadomie odwołuje się PiS, używając dowartościowującego określenia „zwykli Polacy”.

Zbiorowa psyche „wysadzonych z siodła” podczas wyborów 2015 byłaby w ogóle świetnym temat dla psychologa społecznego – gdyby zawód ten nie był zdominowany przez ludzi do tej grupy należących. Moja intuicja mówi mi, że podstawowym elementem ich mentalności jest właśnie poczucie historycznej krzywdy, odwrócenia naturalnego, oczywistego dla nich porządku rzeczy, w którym to oni powinni być na górze, oni powinni być słuchani, a podstawowym warunkiem sprawowania władzy powinno być zaakceptowanie rządzących przez ich autorytety. Tak było przez ćwierć wieku i setki tysięcy ludzi wciąż nie mogą pojąć, że mogłoby być inaczej. Stąd intensywne mechanizmy psychologicznego wyparcia: nie, PiS wcale nie wygrał, to tylko chwilowa aberracja, większością wciąż jesteśmy i zawsze zostaniemy my – połączone na zasadzie dwuafektywnej huśtawki nastrojów z nienawiścią i pogardą dla większości, w chwilach uświadomienia sobie, że większość to jednak „pisowcy”: „Polska to wszystko wszystko hołota, tylko im pińset, pińset, pińset plus”, jak mówi (czy jakoś podobnie) ikoniczny przywódca Targowicy w dramacie, którego dzisiaj, przypominam, narodowe czytanie.

Łatwo zrozumieć, dlaczego „wysadzeni z siodła” chcą dzień w dzień przeżuwać newsy podtrzymujące ich w paroksyzmie złości – co „oni” znowu powiedzieli, co „oni” znowu zrobili!!! To terapia, która trzyma ich przy życiu – zwracałem już kiedyś uwagę, że na podobnej zasadzie zaspakajał emocjonalne potrzeby ludzi identyfikujących się z PRL po jej upadku Jerzy Urban. Tyle, że PRL gnił i upadał długo, sierot po nim było mniej, więc wystarczało jedno „Nie”, dziś popyt jest większy i pozwala utrzymać liczniejsze „tefałeny”.

Ale dlaczego „tefałeny” na tym nie tracą, przynajmniej nie w jakiś widoczny sposób? Tracą, owszem, wyraziście antypisowscy celebryci, bo na przykład jako „kontrowersyjni” wylatują z intratnych reklam – ale media, które ich do codziennego podtrzymywania wirów i spiętrzeń kolejnych gównoburz używają, nie. Sondaże pokazują stały wzrost notowań władzy i spadek notowań opozycji, ale Polacy jakoś nie przełączają się masowo z seansów nienawiści wobec władzy w TVN na seanse uwielbiania jej w TVP. Dlaczego?

To jest naprawdę ciekawe i nie będę udawać, że potrafię sprawę rozgryźć. Wyraźnie jest tak, że Polak lubi oglądać, jak władza jest wyśmiewana, wyszydzana i poniżana – ale wcale nie przekłada się to na jego wyborcze decyzję. Ów „zwykły Polak”, fetyszyzowany w wystąpieniach pani premier, z satysfakcją wydaje się odnotowywać, że jej w telewizji bluzgają czy z niej kpią, ale bynajmniej nie zmienia przez to zamiaru, gdy go o to ankieter zapyta, by właśnie na nią głosować.

Jest w tym coś z mechanizmu celebryckiego. Dawno już zauważono, że w wypadku celebrytów hejt jest jednym z najbardziej opłacalnych rodzajów popularki – im więcej bluzgów w internecie, im więcej oburzenia, że dana gwiazdka to czy tamto, im więcej obelżywych komentarzy na temat niedostatków jej urody, rozumu i prowadzenia się, tym więcej przybywa na koncie. Ludzie prowadzą z celebrytami jakąś dziwną grę w „kocham cię i nienawidzę”, albo w „kocham cię nienawidzić”, czy może nawet w „kocham cię bo cię nienawidzę” – i ten pokręcony stosunek do osób publicznych zdaje się w coraz większym stopniu dotyczyć także władzy i poszczególnych osób będących jej twarzami.

Mogę się mylić, ale to także wygląda mi na wielką terapię, na jakieś zbiorowe leczenie kompleksu niższości i niechęci do samych siebie, które Polacy mają wciąż głęboko wszczepione. Wybieramy władze jako swoje lustro, i sami siebie symbolicznie w stosunku do niej odreagowujemy, co pozwala dostąpić oczyszczenia. Ktoś lepszy ode mnie w takie klocki powinien się tym problemem zająć – czekam niecierpliwie na stosowną dysertację.

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ kga
 167
  • Contral IP
    Coś w tym jest. J. Kaczyński nic złego nie zrobiła Totalna Opozycja go nienawidzi, A. Macierewicz nic złego nie zrobił i go nienawidzą, Z. Ziobro jest w miarę dobrym ministrem i też go nienawidzą. Aja jestem głupi i nic z tego nie rozumiem.
    Dodaj odpowiedź 6 0
      Odpowiedzi: 0
    • Babcia klozetowa IP
      Totalna Targowica specjalizuje się nie tylko w burzach.
      N.p jeżeli chodzi o Macierewicza to byliśmy/jesteśmy świadkami GównoTsunami !
      Dodaj odpowiedź 15 7
        Odpowiedzi: 0
      • Krzysiek IP
        Panie Rafale - pan to zaklina rzeczywistość, prawda? Prowadzący uroczystość wzywa harcerza, on się szykuje do wyjścia po czym jest blokowany a jakaś Pani mu mówi aby się nie ruszał. Wszystko jest na filmie.
        Dodaj odpowiedź 13 36
          Odpowiedzi: 1
        • Amsel IP
          Coś w tym jest. Głosowałem na zmianę ale np. nie trawie 'Wiadomosci'.
          Dodaj odpowiedź 17 16
            Odpowiedzi: 0
          • marian IP
            Myślę że ta "gównoburza" to objawy a przyczyna tkwi oczywiście głębiej. Trzeba by zacząć od tego, że totalna opozycja otwiera wszystkie możliwe fronty, społeczny, kulturalny obyczajowy, gospodarczy, wojskowy a nawet ekologiczny. W myśl zasady, że kropla drąży skałę nie o jakość chodzi ale o ilość i w każdej możliwej dziedzinie. Natomiast jakość elit jest tu zasadnicza i tak w Platformie jedyne co potrafią wygenerować to "żeby było tak jak było", ale w społeczeństwie karanie maluczkich i duże możliwości pływania przez wysoko postawionych nie jest popularne oraz sądy gdzie sprawa jest rozstrzygnięta zanim jeszcze się zacznie. Chłopski pragmatyzm czyli jak dają to bierz a jak biją to uciekaj, chodzi o unijne pieniądze, serwowany przez ludzi bez ziemi, większość członków platformy pochodzi z ziem odzyskanych, pochodzenie tłumaczy podatność na wpływy zachodu, już sama w sobie jest mieszanką wybuchową. Wystarczyło tego na jedną kadencję, czyli mówienia ludziom, że bogactwo wąskiej grupy to sukces gospodarczy całego kraju. Druga kadencja to sukces "niemieckich" mediów. Dlatego takim zaskoczeniem dla opozycji była ustawa 500+, krytykowana na wszystkie możliwe sposoby, że to pomoc leniwym i alkoholikom. To że wcześniej zabierano dzieci z powodu ubóstwa nikomu w Platformie nie przeszkadzało. To samo dotyczy polityki zagranicznej, klepanie po plecach Tuska przez pijanego Junckera dla członków platformy jest czymś normalnym, ba nawet powodem do dumy był wynik 27/1, mnie jakoś nie przekonuje. Chodzi o to, że elity powinny być opiniotwórcze w pozytywnym sensie pokazywać kierunek rozwoju gospodarczego i politycznego, w tym sensie politycy PISu przynajmniej częściowo odrobili lekcje, chociaż nie we wszystkim się z nimi zgadzam, a nie kontestować wszystkich i wszystko bo akurat straciliśmy władzę. Nie od rzeczy będzie wspomnieć także o środkach masowego przekazu, zaczynając od wielu całkiem infantylnych wiadomości, niedługo najpopularniejsze będzie pismo obrazkowe. Innym powodem jest ich podział własnościowy, stąd pilna potrzeba repolonizacji mediów. Wiele tych "gównianych" tematów przewija się też w pańskich artykułach, RAZ przejedzie się pan po jednych, RAZ po drugich a taka postawa nie jest odzwierciedleniem pańskich poglądów tylko potrzeby sprostania zamówieniom, problem tylko jakim?
            Dodaj odpowiedź 45 4
              Odpowiedzi: 0
            • 1GLOSNAPIS IP
              Nareszcie RAZ wrócił na łono prawicy. Ciekawe na jak długo.
              Dodaj odpowiedź 24 4
                Odpowiedzi: 0
              • Gownonick IP
                Jaki gownoautor, taki gownotytul. Czasu szkoda na gownoartykul tego prawdziwego prymitywa.
                Dodaj odpowiedź 8 67
                  Odpowiedzi: 0
                • Bełdowski IP
                  Wspaniałe zdjęcie ilustruje ten artykuł Ziemkiewicza. Gestem i mimiką pani premier daje dowód, że jest zaradna i że da radę.
                  Dodaj odpowiedź 27 11
                    Odpowiedzi: 0
                  • Gillan IP
                    Któż zliczy wszystkie afery przestępców z PO ? któż zliczy ogrom zła wyrządzonego Polsce i Polakom przez PO i bandę Petru ?
                    Kiedy wreszcie rozliczone będą zbrodnie i przestępstwa PO ?
                    Dodaj odpowiedź 46 9
                      Odpowiedzi: 1
                    • A. Wer. IP
                      PO = Targowica.
                      Tusk, Kopaczowa, Schetyna, Sikorskij =Targowica
                      Dodaj odpowiedź 48 13
                        Odpowiedzi: 0
                      • Jakub IP
                        POpaprańcy są gotowi sprzedać Polskę za parę euro.
                        Dodaj odpowiedź 54 9
                          Odpowiedzi: 0
                        • RADEK S. IP
                          Dorżnąć tę watahę pasożytów, aferzystów, złodziei, kłamców, oszustów, ulicznych warchołów z PO i z kliki Petru.
                          Dodaj odpowiedź 28 5
                            Odpowiedzi: 0
                          • Grzegorz Rossa. IP
                            „zwracałem już kiedyś uwagę, że na podobnej zasadzie zaspakajał emocjonalne potrzeby ludzi identyfikujących się z PRL po jej upadku Jerzy Urban”

                            Pan napisał więcej. Że ich neutralizuje.

                            Próbowałem Pana naciągnąć na rozwinięcie ale to Pan naciągnął mnie na napisanie artykułu, „Szatański plan Profesora Geremka” ( http://www.eioba.pl/a/1uym/szatanski-plan-profesora-geremka ). Ciągiem dalszym jest książka, „Ciężkie czasy dla agentów” ( https://www.e-bookowo.pl/publicystyka/ciezkie-czasy-dla-agentow.html ).

                            Pozdrawiam
                            Dodaj odpowiedź 1 1
                              Odpowiedzi: 0
                            • homer IP
                              "powoduje inflację całego propagandowego dyskursu opozycji"

                              Tak samo myślałem za poprzednich rządów. Tymczasem wygląda na to, że to podejście
                              działa, tylko trzeba ośmiu lat, żeby skumulowany hejt odniósł skutek.
                              Dodaj odpowiedź 6 1
                                Odpowiedzi: 1
                              • Bełdowski IP
                                Wspaniałe zdjęcie ilustruje ten artykuł Ziemkiewicza. Gestem i mimiką pani premier daje dowód, że jest bezradna.
                                Dodaj odpowiedź 5 19
                                  Odpowiedzi: 0

                                Czytaj także