Polska zdezerteruje ws. paszportów? Winnicki: Polityka klękania wobec Kijowa przechodzi w politykę pełzania

Polska zdezerteruje ws. paszportów? Winnicki: Polityka klękania wobec Kijowa przechodzi w politykę pełzania

Dodano: 111
Robert Winnicki
Robert Winnicki / Źródło: Flickr / Sejm RP / CC BY 2.0
Od wielu lat Ukraina mając w głębokim poważaniu polską wrażliwość historyczną ustanawia kult ludobójców z OUN-UPA jako kult państwowy. Za co im się odwdzięczamy? – pyta w rozmowie z DoRzeczy.pl prezes Ruchu Narodowego poseł Robert Winnicki.

Jak informuje serwis Kresy.pl, który powołuje się na ukraińską państwową agencję informacyjną Ukrinform, marszałek Senatu Stanisław Karczewski powiedział, że sprawę możliwego pojawienia się wizerunku Cmentarza Obrońców Lwowa na stronach nowo projektowanego polskiego paszportu, „ostatecznie rozwiązano”. Ostatecznie rozwiązano, czyli zrezygnowano z wydruku tego motywu na paszporcie projektowanym z okazji 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. O tym, że Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji zamierza zrezygnować także z motywu Ostrej Bramy w Wilnie pisze na portalu Rp.pl Paweł Kowal, który dostrzega w tym działaniu „delikatny powiem realizmu” i ocenia że rezygnacja ze sporów o wizerunki na paszporcie to „rezultat dobry dla wszystkich”.

„To przejście do pozycji pełzania”

Czy rzeczywiście? A może to kolejne uginanie się pod presją m.in. Kijowa, który nigdy nie odwdzięczył się tym samym? Takiego zdania jest prezes Ruchu Narodowego Robert Winnicki. – W moim przekonaniu, w naszej postawie wobec polityki historycznej prowadzonej przez Kijów od lat dominuje pozycja klęcząca i dzieję się tak także za rządów PiS-u. Natomiast, gdyby się okazało, że pod naciskiem Kijowa czy Wilna zrezygnujemy również z motywów kresowych na paszportach, to byłoby przejście do pozycji pełzania – ocenia w rozmowie z DoRzeczy.pl poseł Robert Winnicki.

Prezes Ruchu Narodowego zwraca uwagę na znaczenie symboli, jakimi bez wątpienia w polskiej historii są Cmentarz Obrońców Lwowa i wileńska Ostra Brama. – Są one związane z szeroko rozumianą walką o niepodległość, z ustanawianiem granic Polski w latach 1918-1922, z całym procesem który odbywał się w pierwszej połowie XX wieku. Wymazanie walki o Kresy, symbolicznych odniesień do Wilna i Lwowa jest fałszowaniem historii w tym kontekście. Są też inne symbole, postacie, które odnoszą się do walki o granice, Kresy i nasuwa się pytanie: Czy będziemy cenzurować Powstania Śląskie czy Powstanie Wielkopolskie i udawać, że ich nie było, bo to antyniemieckie? To jest skandal – podkreśla Winnicki.

„Ukraina ma w głębokim poważaniu polską wrażliwość historyczną”

Rozmówca DoRzeczy.pl stawia nieco retoryczne pytanie: komu i za co mielibyśmy się tym gestem odwdzięczyć. – Od wielu lat Ukraina mając w głębokim poważaniu polską wrażliwość historyczną ustanawia kult ludobójców z OUN-UPA jako kult państwowy. Ukraina blokuje w ostatnim czasie prace IPN na swoim terenie, związane z naszymi ofiarami. Nasze władze nie zwracają Ukrainie uwagi i – co więcej – chcą cenzurować teraz własne dokumenty państwowe ze względu na ukraiński brak zgody na Orlęta Lwowskie. To jest niesłychane, dlatego też mówię, że ta polityka przeszła już z pozycji kolan na politykę pełzania wobec rosnących roszczeń ukraińskich – tłumaczy prezes Ruchu Narodowego.

Paradygmat Giedroycia zamiast kresowego

Pytany, z czego wynika ta uległa postawa wobec naszego sąsiada, Robert Winnicki wskazuje na błędne pojmowanie polityki zagranicznej jako takiej. – Po pierwsze dlatego, że w polityce wschodniej nie obowiązuje paradygmat kresowy, tylko paradygmat Giedroyciowski. Ten paradygmat oznacza absurdalne przekonanie, że nie mamy żadnych istotnych interesów na Wschodzie poza jednym: popierać wszystko co antyrosyjskie. Kosztem polskich interesów gospodarczych, kosztem walki o prawa Polaków mieszkających na Kresach, wreszcie - kosztem naszego dziedzictwa, tożsamości, prawdy historycznej. A po drugie niestety pokutuje w obozie rządzącym pojmowanie polityki zagranicznej jako procesu „kochaj albo rzuć” – wymienia polityk, tłumacząc że w myśl tej koncepcji, z narodami i państwami nie łączą nas albo nie dzielą spory lub wspólne działania w odniesieniu do interesu narodowego, ale dzielimy je na państwa „kochane” i „nienawidzone”. – Jest to zupełnie niepoważna wizja polityki zagranicznej, niestety realizowana zwłaszcza w odniesieniu do polityki wschodniej – dodaje.

Podsumowując, Robert Winnicki stwierdza, że polityka prowadzona od wielu lat, także przez Prawo i Sprawiedliwość, jest konsekwentną kontynuacją PRL-owskiej narracji amputującej z polskiej tożsamości narodowej Kresy Wschodnie. – Jeśli władze podejmą taką decyzję ws. motywów kresowych w paszportach, to po raz kolejny wpiszą się w PRL-owską tendencję amputowania Polakom połowy tożsamości narodowej, historii, literatury, kultury. Nie ma polskości bez świadomości i pamięci o Wilnie, Lwowie, Grodnie – kwituje.

Autor: Anna M. Piotrowska
Źródło: DoRzeczy.pl
+
 111
Czytaj także