KrajPiąta pora roku

Piąta pora roku

Mariusz Wachowicz
Mariusz Wachowicz / Źródło: fot . archiwum rodzinne Mariusza Wachowicza
Dodano
Nie będzie żył albo będzie żył jak roślina – takie diagnozy słyszą często bliscy osób, które po wypadkach zapadły w śpiączkę. Z beznadziejnego stanu można jednak wrócić do życia.

Mariusz Wachowicz, dziennikarz PAP, dwa lata temu po posiedzeniu sejmowej Komisji Zdrowia zdecydował się pojeździć wieczorem na rowerze. Nie wiadomo, co się wydarzyło: w nocy znaleziono go nieprzytomnego na ścieżce rowerowej w pobliżu mostu Marii Skłodowskiej‑Curie. Urazy przeczą temu, że przewrócił się sam – głowę miał rozbitą po lewej stronie, kości połamane po prawej. Na rowerze nie było widać nawe śladu zadrapania. Ktoś go potrącił? Przypadkiem? Umyślnie? Policji nie udało się tego ustalić. 

Życie uratowała Mariuszowi przypadkowa osoba, która zadzwoniła po pogotowie. Pierwsze diagnozy brzmiały: „Nie przeżyje”. Kiedy okazało się, że jednak przeżył, kolejne diagnozy też nie były optymistyczne: całe życie pozostanie „rośliną”, nie będzie w stanie chodzić, mówić, nawiązać logicznego kontaktu. Delikatne znaki, które dawał, czemu dziwili się nawet lekarze, pokazywały jednak, że jest świadomy tego,co się wokół dzieje. 

Wbrew diagnozom Mariusz żyje, nawiązuje logiczny kontakt, zaczyna mówić. Właśnie wchodzi na rynek jego książka: „5 pór roku w kuchni. Smak na życie”. To cud czy determinacja: jego, rodziny, lekarzy, rehabilitantów?

Olsztyńska nadzieja 

Nie ma statystyk, które mówią, jak wiele osób rocznie w Polsce zapada w śpiączkę. Wypadek, uraz, zakrztuszenie, udar mózgu, powikłania po zabiegu – przyczyn śpiączki może być wiele. Kilka sekund potrafi zmienić życie o 180 stopni. Większość osób „wybudza się” na oddziałach intensywnej terapii lub, niestety, tam umiera. Część jednak ani nie umiera, ani nie wraca do pełni życia.

Kiedyś uważano, że nadal są w śpiączce, dziś medycyna potrafi odróżnić stan wegetatywny od stanu minimalnej świadomości czy zespołu zamknięcia. O ile osoba w stanie wegetatywnym w zasadzie żyje w innym świecie, o tyle w stanie minimalnej świadomości może być przytomna, ale nie potrafi się z nami skontaktować. Z kolei w zespole zamknięcia jest w pełni świadoma tego, co się dzieje wokół, ale nie jest w stanie dać o tym znać. Osoba pozornie może wyglądać tak samo, jednak o ile ze stanu wegetatywnego w zasadzie nie ma powrotu, o tyle w zespole zamknięcia trzeba znaleźć sposób komunikacji, a stan minimalnej świadomości może się zmienić w stan świadomości pełnej. 

W stanie minimalnej świadomości jest Ola, córka Ewy Błaszczyk. Aktorka walczy o nią od 17 lat, a „przy okazji” stwarza system opieki w Polsce nad osobami w śpiączce, którego wcześniej nie było. W stanie minimalnej świadomości jest też 15 innych osób, u których w ubiegłym roku przeprowadzono innowacyjne operacje wszczepienia stymulatorów poprawiających przepływ krwi przez mózg – pierwsze z nich odbyły się wraz z prof. Isao Moritą, który przyjechał na zaproszenie fundacji Ewy Błaszczyk do Olsztyna. – Według danych przedstawianych przez Japończyków poprawę stanu zdrowia uzyskuje się u 60–70 proc. osób, choć trzeba na nią czekać nawet kilkanaście miesięcy – mówi prof. Wojciech Maksymowicz, szef Kliniki Neurochirurgii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego.

Mariusz jest pod opieką stowarzyszenia To Ma Sens, za którego pośrednictwem można wpłacać pieniądze na jego rehabilitację: nr konta 19 1090 2851 0000 0001 2977 5390; tytuł wpłaty: „Mariusz Wachowicz”. Można go też wspomóc, wysyłając SMS na numer 75165 o treści: POMOC 6674, koszt: 6,15 zł.

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 39/2017
Cały artykuł opublikowany jest w 39/2017 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ zma
 0

Czytaj także