Próba przeniknięcia do MON? Żandarmeria Wojskowa bada sprawę

Próba przeniknięcia do MON? Żandarmeria Wojskowa bada sprawę

Dodano: 105
Szef MON Antoni Macierewicz nagradza weteranów misji zagranicznych
Szef MON Antoni Macierewicz nagradza weteranów misji zagranicznych / Źródło: CO MON / Robert Siemaszko
Żandarmeria Wojskowa prowadzi śledztwo w sprawie próby penetracji resortu obrony przez „środowiska zewnętrzne” – dowiedział się tygodnik „Do Rzeczy”. Chodzi o osobę ulokowaną do niedawna w Centrum Weterana, dzięki – jak twierdzą śledczy – podrobionym dokumentom.

Jak wynika z naszych ustaleń, śledztwo w sprawie „próby penetracji MON” prowadzone jest przez Mazowiecki Oddział Żandarmerii Wojskowej w Warszawie i traktowane priorytetowo.

Jak dowiedziało się „Do Rzeczy” na celowniku wojskowych śledczych znalazła się m.in. urzędniczka MON – Anna. X. (dane zmieniliśmy) – była już pracownica Centrum Weterana Działań Poza Granicami Państwa.

W połowie tygodnia żołnierze Żandarmerii Wojskowej wkroczyli do Centrum Weterana i zabezpieczyli dotyczące jej dokumenty, wśród nich m.in. świadectwa pracy i skończonych kursów. Jak twierdzą nasze źródła z kręgów dochodzenia – dotychczasowe ustalenia wskazywać mają, że „została ulokowana w Centrum dzięki sfałszowanym dokumentom”. Słyszymy też, że „są poważne poszlaki, że nie działała w pojedynkę”. O kogo chodzi?

– O środowiska zewnętrzne, międzynarodowe. Tyle – słyszymy w odpowiedzi na nasze pytania.

Erotyczne zdjęcia i dobre dojścia

Według naszych ustaleń, Żandarmeria Wojskowa zainteresowała się Anną X m.in. dzięki sygnałom o jej erotycznych zdjęciach jakie można znaleźć w Internecie. To m.in. z tego powodu, zdaniem naszych informatorów, śledczy zaczęli podejrzewać, iż przeszłość Anny X. może nie być taka jak sama podaje.

„Do Rzeczy” dotarło do tych zdjęć – towarzyszą ogłoszeniom z ofertą usług seksualnych. Wszystkie najprawdopodobniej zostały wykonane i zamieszczone przed 2015 rokiem.

Gdy za pośrednictwem FB pytamy Annę X. o rozebrane zdjęcia, potwierdza, że rzeczywiście to ona została na nich uwieczniona. Ale twierdzi, że zostały jej skradzione, a ogłoszenia sfingowane „już dawno”. Nie potrafi jednak powiedzieć kto miałby to zrobić. Mówi też, że o sprawie zawiadamiała prokuraturę już „lata temu”, ale mimo obietnicy, nie potrafi jak dotąd przedstawić nam kopii takiego zawiadomienia.

Z kolei nasi informatorzy poddają w wątpliwość jej twierdzenie, mówiąc, że to „linia obrony, która przegrywa z dotychczasowymi ustaleniami”.

„Do Rzeczy” ustaliło też, że płk Leszek Stępień, szef Centrum Weterana skierował już do Prokuratury Rejonowej Warszawa- Mokotów zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Annę X. – „podrobienia dokumentów przedłożonych pracodawcy”. Tymczasem jeszcze do niedawna wśród żołnierzy i osób związanych z Centrum Weterana, dotąd uchodziła ona za protegowaną płk. Stępnia. Status „specjalistki” w Centrum i nazwisko szefa tej instytucji miały jej otwierać wiele drzwi. Nasi rozmówcy mówią, że miała osobisty kontakt z żołnierzami uczestniczącymi w misjach wojskowych na Bliskim Wschodzie i dostęp do informacji o nich, a także uczestniczyła w zajęciach m.in. dla polskich „specjalsów” i snajperów. Wśród znajomych ma kilka osób odgrywających istotną rolę w systemie bezpieczeństwa państwa.

Anna X. nie jest już pracowniczką Centrum Weterana. Umowa o pracę z nią została rozwiązana przed terminem.

Autor: Wojciech Wybranowski
Źródło: DoRzeczy
+
 105
Czytaj także