KrajSchetyna wrócił z własnego pogrzebu

Schetyna wrócił z własnego pogrzebu

Grzegorz Schetyna
Grzegorz Schetyna
Dodano
Według ludowego przesądu długo będzie żył ten, kto przeżył własną śmierć. W przypadku Schetyny widać, że chyba to prawda. Przyszłość rysuje się przed nim świetlana

Wielu obserwatorów ostatnie losy Grzegorza Schetyny odbiera jako powrót z zaświatów. Powrót kogoś, kogo mieli za politycznego trupa. – Dookoła grobu stali ludzie. Donald Tusk i Ewa Kopacz trzymali już packę ziemi w ręce, żeby ją rzucić. Nagle się otwiera wieko i słychać: „Jesteś ministrem spraw zagranicznych” – takie funeralne porównanie wymyślił Janusz Palikot. Gdyby określać to bardziej elegancko – jakby w stylu Jana Rokity – można byłoby to porównać do cudu domu brandenburskiego. Historii z roku 1762, gdy całkowicie pobity król pruski Fryderyk dowiedział się, że zmarła caryca Elżbieta, a jej następca, zamiast go dobić, przerwał wojnę i wycofał wojska.

Losy Schetyny odwróciły się całkowicie. Teraz nikt nie jest już w stanie powstrzymać go przed odzyskaniem pozycji, odbudową frakcji i pomszczeniem własnych upokorzeń. A docelowo – przed zdobyciem przywództwa w partii. Za rok może być premierem, a co najmniej przewodniczącym Platformy – tę opinię słychać z ust najbardziej rozsądnych znawców życia politycznego. A jeszcze półtora tygodnia temu sam uważał, że jego koniec jest przesądzony (…)

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 40/2014
Cały artykuł dostępny jest w 40/2014 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ atr
 0

Czytaj także