KrajAnalfabet dobrej zmiany

Analfabet dobrej zmiany

Piotr Gociek
Piotr Gociek / Źródło: DoRzeczy.pl
Dodano 15
„Analfabet III RP” – moja nowa książka – traktuje nie tylko o polityce. Dzisiaj w „Do Rzeczy” spojrzenie na obóz rządzący przy okazji półmetka tej kadencji Zjednoczonej Prawicy.

A DLACZEGO ANALFABET

Bo zwykły alfabet do niczego w Polsce nie pasuje. Za dużo rzeczy jest u nas na opak. Pomyślcie sami. Komunista Leszek Miller obniżał podatki i był o krok od wprowadzenia podatku liniowego. Thatcherowski (podobno) liberał Donald Tusk podatki podnosił i ogłosił, że serce ma po lewej stronie. Hanna Gronkiewicz-Waltz, działaczka Ruchu Odnowy w Duchu Świętym, jako prezydent Warszawy wyrzuciła z pracy lekarza, który nie chciał zabijać dzieci nienarodzonych. Rząd głoszący potrzebę repolonizacji sektora bankowego, a stworzony przez koalicję prawicową pod patronatem Jarosława Kaczyńskiego, sprowadził do Polski amerykański bank JP Morgan. Największy nadwiślański wróg Unii Europejskiej – Janusz Korwin-Mikke – w przerwach głoszenia, że UE jest gorsza od islamistów, pobiera sute pensje jako poseł do Parlamentu Europejskiego. Czy coś tutaj jest zwyczajne?

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 48/2017
Całość dostępna jest w 48/2017 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ kga
 15
  • antyM IP
    N - Nie wsadzamy prawdziwych aferzystów do więzienia, tylko małe płotki jak np. Marcin Plichta
    (generałów z b. WSI nie ruszamy).
    Nie zajmujemy się aferą SKOK Wołomin ( 4 x większą od Amber Gold)
    Dodaj odpowiedź 6 2
      Odpowiedzi: 0
    • Becia IP
      Żadna rewelacja. Od dwóch lat każdy Polak doskonale wie, że tymczasowy rząd totalnych nieudaczników Bufetowej
      musi odejść.
      Dodaj odpowiedź 6 12
        Odpowiedzi: 1
      • szkoda kasy IP
        szkoda drzew na twoje wypociny, towarzyszu Gociek. ciekawe czy reżim pisowski wykupi cały naklad?
        Dodaj odpowiedź 5 25
          Odpowiedzi: 1
        • matylda IP
          Panie Piotrze - proszę się zgodzić i przyjąć propozycję pracy w "W tyle Wizji". Bardzo proszę. Pozdrawiam :)
          Dodaj odpowiedź 29 2
            Odpowiedzi: 1
          • procesja trwa, jest jak było IP
            Przed wielu laty żył sobie cesarz, który tak bardzo lubił nowe, wspaniałe szaty, że wszystkie pieniądze wydawał na stroje. Nie dbał o swoich żołnierzy, nie zależało mu na teatrze ani na łowach, szło mu tylko o to, by obnosić przed ludźmi coraz to nowe stroje. Na każdą godzinę dnia miał inne ubranie, i tak samo, jak się mówi o królu, że jest na naradzie, mówiono o nim zawsze: "Cesarz jest w garderobie".Cesarz zamawia niezwykłe szaty
            W wielkim mieście, gdzie mieszkał cesarz, było bardzo wesoło; codziennie przyjeżdżało wielu cudzoziemców. Pewnego dnia przybyło tam dwu oszustów, podali się za tkaczy i powiedzieli, że potrafią tkać najpiękniejsze materie, jakie sobie tylko można wymarzyć. Nie tylko barwy i wzór miały być niezwykle piękne, ale także szaty uszyte z tej tkaniny miały cudowną własność: były niewidzialne dla każdego, kto nie nadawał się do swego urzędu albo też był zupełnie głupi.
            "To rzeczywiście wspaniałe szaty! - pomyślał cesarz. - Gdybym je miał na sobie, mógłbym się przekonać, którzy ludzie w moim państwie nie nadają się do swoich urzędów; odróżniałbym mądrych od głupich. Tak, ten materiał muszą mi utkać jak najprędzej". I dał obu oszustom z góry dużo pieniędzy, aby mogli rozpocząć pracę.
            Oszuści ustawili warsztaty tkackie, udawali, że pracują, ale nie mieli nic na warsztatach. Zażądali od razu najdroższych jedwabi i najwspanialszego złota; chowali je do własnej kieszeni i pracowali przy pustych warsztatach, i to często do późnej nocy.
            ."Chciałbym jednak wiedzieć, jak daleko postąpiła robota!" - pomyślał cesarz, ale zrobiło mu się nieswojo na myśl, że człowiek głupi albo niezdatny do urzędu, który piastuje, nic nie zobaczy; uspokoił się wprawdzie, że o siebie nie potrzebuje się obawiać, ale postanowił jednak posłać kogoś, aby dowiedzieć się, jak rzeczy stoją. Wszyscy ludzie w mieście wiedzieli, jak cudowną własność miała mieć ta materia, i wszyscy pragnęli się przekonać, że ich sąsiad jest głupi lub zły.
            "Poślę do tkaczy mojego starego, poczciwego ministra - pomyślał cesarz ten będzie mógł najlepiej ocenić ich pracę, bo ma dużo rozumu i nikt lepiej niż on nie sprawuje swego urzędu".
            I oto stary, poczciwy minister poszedł do sali, gdzie siedzieli dwaj oszuści i pracowali przy pustych warsztatach tkackich. ,;Boże drogi - pomyślał stary minister i wytrzeszczył oczy - ależ ja nic nie widzę". Ale głośno nie przyznał się do tego.
            Obaj oszuści prosili go, aby łaskawie zbliżył się do nich, i pytali, czy wzór nie jest piękny i barwa wspaniała. Wskazywali przy tym na puste .warsztaty i biedny stary minister otwierał w dalszym ciągu oczy, ale nie mógł nic dostrzec, bo nic tam nie było. "Wielki Boże! - pomyślał. - Czyżbym był głupi? Tego nigdy nie przypuszczałem i nikt nie powinien się o tym dowiedzieć. Czyżbym nie nadawał się do swego urzędu ? Nie, nie mogę nikomu powiedzieć, że nie widziałem tkaniny".
            - No i co, nic pan nie mówi? - powiedział jeden z tkaczy.
            - O, to jest śliczne, bardzo ładne! - powiedział stary minister i patrzał przez okulary. - Co za wzór i jakie kolory! Tak, powiem cesarzowi, że mi się tkanina, niezwykle podoba.
            - To nas cieszy - powiedzieli tkacze i wymieniali nazwę barwy oraz objaśniali rysunek wzorów.
            Stary minister pilnie uważał, aby móc dokładnie powtórzyć wszystko cesarzowi, co też uczynił.
            Po czym oszuści zażądali więcej pieniędzy i nowego zapasu jedwabiu i złota, potrzebnego jakoby do dalszej pracy. Ale znów wszystko schowali do kieszeni, a na warsztatach tkackich nie były ani jednej nitki. Pomimo to siedzieli jak przedtem przy pustych warsztatach.
            Cesarz posłał wkrótce innego uczciwego urzędnika, aby zobaczył, jak postępuje praca tkaczy i czy tkanina będzie już wkrótce skończona. Powiodło mu się zupełnie tak samo jak ministrowi. Patrzał i patrzał, ale ponieważ nie było nic na warsztatach, nie mógł więc nic zobaczyć.
            - Czyż to nie cudowna tkanina? - zapytali obaj oszuści i pokazali mu, objaśniając, wspaniały wzór, który wcale nie istniał.
            "Głupi nie jestem - pomyślał posłany człowiek. - A więc chyba nie nadaję się do mego świetnego stanowiska. byłoby to dość dziwne, ale nie trzeba tego po sobie okazywać". Pochwalił tkaninę, której nie widział, i zapewnił oszustów, jak bardzo mu się podobają piękne barwy i ładny wzór.
            - Tak, to przepiękne - powiedział do cesarza. Wszyscy ludzie w mieście mówili o wspaniałej tkaninie. Wreszcie cesarz zapragnął sam zobaczyć materię na warsztacie.Cesarz ogląda niewidzialna materię
            Wybrał się więc z całą gromadą oddanych mu ludzi, wśród których znajdywali się i tamci dwaj dzielni urzędnicy, którzy już tu byli, i zastał sprytnych oszustów pracujących jak najgorliwiej, lecz bez nici i bez osnowy.
            - Czyż to nie wspaniałe? - powiedzieli dwaj dostojni urzędnicy. - Niech jego cesarska mość tylko spojrzy, co za wzór, co za barwy! - I pokazywali na puste krosna, gdyż myśleli, że wszyscy oprócz nich widzą tkaninę.
            "Cóż to? - pomyślał cesarz. - Nic nie widzę. To straszne! Czyżbym był głupi? Czy jestem niewart tego, aby być cesarzem? To byłoby najstraszniejsze, co mi się mogło przytrafić".
            - O, tak, to jest bardzo piękne - powiedział cesarz - raczę to bardzo pochwalić! - kiwnął z zadowoleniem głową i zaczął oglądać puste krosna, bo nie chciał powiedzieć, że nic nie widzi. Cały orszak, który otaczał cesarza, patrzał i patrzał, ale także nic nie widział, wszyscy jednak mówili tak jak cesarz:
            - Tak, to jest bardzo piękne.
            I radzili monarsze, aby szaty z tego nowego, wspaniałego materiału włożył po raz pierwszy na wielką procesję, która miała się wkrótce odbyć.
            - Magnifique, zachwycające, excellent! - powtarzał jeden za drugim i wszyscy byli niezwykle radzi.
            Cesarz ofiarował każdemu z oszustów krzyż do noszenia w dziurce od guzika i nadał każdemu tytuł nadwornego tkacza.
            Przez całą noc poprzedzającą procesję oszuści nie spali i szyli szaty przy szesnastu świecach. Ludzie widzieli, jak się spieszyli, aby wykończyć nowe szaty cesarza. Wykonywali takie ruchy, jakby zdejmowali materiał z krosien, cięli wielkimi nożycami w powietrzu, szyli igłami bez nici i wreszcie powiedzieli ;
            - Oto szaty gotowe.
            Cesarz przyszedł do nich z najdostojniejszymi dworzanami, a dwaj oszuści podnosili ramiona takim ruchem, jakby coś trzymali w ręku, i mówili
            - Oto spodnie, oto frak - a oto płaszcz? - I tak dalej. - Wszystko takie lekkie, jak pajęczyna; takie cienkie, że się nie na ciele nie czuje, ale na tym polega cała zaleta tych szat.
            - Istotnie - powiedzieli wszyscy dworzanie, ale nie mogli nic zobaczyć, bo przecież nic nie było.Cesarz mierzy niewidzialne szaty - Może jego cesarska mość raczy łaskawie zdjąć swoje suknie - powiedzieli oszuści - przymierzymy nowe szaty tu, przed tym wielkim lustrem!
            Cesarz zdjął ubranie, a oszuści udawali, że wkładają na niego różne części nowo uszytych szat. Objęli go wpół tak, jak gdyby coś zawiązywali, niby to tren; cesarz zaś kręcił się i obracał przed lustrem.
            - Boże, jak to dobrze leży, jak cesarzowi w tym do twarzy - mówili oszuści. -Jaki wzór, jakie barwy! To wspaniały strój!
            - Baldachim, który będą nieść podczas procesji nad jego cesarską mością, czeka przed domem - oznajmił najwyższy mistrz ceremonii.
            - Dobrze, jestem gotów - powiedział cesarz. - Czy dobrze leży ? I wykręcił się jeszcze raz przed lustrem, aby się wydawało, że ogląda swój wspaniały strój.
            Dworzanie, którzy mieli nieść tren, schylili się do ziemi i czynili takie ruchy rękami, jakby ów tren podnosili, a potem szli i udawali, że coś niosą w powietrzu; nie ośmielali się okazać, że nic nie widzą.
            I tak oto kroczył cesarz w procesji pod wspaniałym baldachimem, a wszyscy na ulicy i w oknach mówili Cesarz idzie nagi przez miasto
            - Boże, jakież te nowe szaty cesarza są piękne! Jaki wspaniały tren, jak świetny krój.
            Nikt nie chciał po sobie pokazać, że nic nie widzi, bo wtedy okazałoby się, że nie nadaje się do swego urzędu albo że jest głupi. Żadne szaty cesarza nie cieszyły się takim powodzeniem jak te właśnie.
            - Patrzcie, przecież on jest nagi! - zawołało jakieś małe dziecko.
            - Boże, słuchajcie głosu niewiniątka - powiedział wtedy jego ojciec i w tłu mie jeden zaczął szeptem powtarzać drugiemu to, co dziecko powiedziało.
            - On jest nagi, małe dziecko powiedziało, że jest nagi:
            - On jest nagi! - zawołał w końcu cały lud.
            Cesarz zmieszał się, bo wydawało mu się, że jego poddani mają słuszność, ale pomyślał sobie: "Muszę wytrzymać do końca procesji". I wyprostował się jeszcze dumniej, a dworzanie szli za nim, niosąc tren, którego wcale nie było.
            Dodaj odpowiedź 5 6
              Odpowiedzi: 1
            • A to mój alfabet IP
              A - Adrian, prezydent który został marionetka
              B - Beaty Kaczyńskiego, co pójdą za niego pod Trybunał Stanu
              C - ciemny lud to kupi
              D- Dojna zmiana
              H - Holecka wierzy w swoje Wiadomości
              K - Kurski mistrz propagandy
              M - Misiewicze Macierewicza
              P - Piotrowicze prokuratury
              R - Rezydenci niech jadą!
              Z - zdradzieckie mordy!
              Dodaj odpowiedź 21 24
                Odpowiedzi: 1
              • kermit IP
                ...A to Polska właśnie!
                Dodaj odpowiedź 6 3
                  Odpowiedzi: 0
                • kufel IP
                  Gadowski: O dzialalnosci agentury niemieckiej w Polsce! - 
                  youtube
                  Dodaj odpowiedź 19 2
                    Odpowiedzi: 0

                  Czytaj także