KrajKiedy obelgi zastępują argumenty

Kiedy obelgi zastępują argumenty

Dodano

Władysław Frasyniuk jest bohaterem opozycji antykomunistycznej. Czy oznacza to, że nie może być „bałwanem, durniem i szkodnikiem”? Niestety może. Obelgi, których lider wrocławskiej Solidarności używa przeciw Jarosławowi Kaczyńskiemu, a które obróciłem przeciw niemu, dyskwalifikują go. Demonstrują, że dał z siebie zrobić użytecznego idiotę, którego dominujące ośrodki wyciągają z lamusa, kiedy jest im to wygodne, aby go tam później na powrót odstawić. I to nie w celu obrony demokracji, a wręcz przeciwnie.

Mniejsze znaczenie ma kłamliwa insynuacja, że przywódca PiS-u nic nie robił w stanie wojennym – w rzeczywistości był ważnym działaczem – ważniejsze, że obelżywy atak na lidera opozycji niszczy debatę publiczną. Zamiast dyskusji na argumenty proponuje licytację dawnych zasług, uniemożliwia więc dochodzenie racji, a tym samym niszczy fundament demokracji, o którą ongiś walczył Frasyniuk. Swoim zachowaniem podważa więc on własne prawo do powoływanie się na dawne zasługi. Nie pierwszy to wypadek w naszej historii.

O północy z piątku na sobotę (19 na 20 października) rozpoczyna się cisza wyborcza [Ustawa z dnia 5 stycznia 2011 r. – Kodeks wyborczy (Dz. U. z 2017 r. poz. 15)], która potrwa do końca głosowania w niedzielę (21 października). Zakaz obowiązuje także w internecie, w związku z czym, w trakcie ciszy wyborczej w portalu DoRzeczy.pl wyłączona zostanie możliwość dodawania komentarzy.

Czytaj także