KrajDziekan reprywatyzacji, obrońca Kiszczaka, kolega Giertycha

Dziekan reprywatyzacji, obrońca Kiszczaka, kolega Giertycha

PKiN
PKiN / Źródło: TVP
Dodano 19
– Tajemnicą poliszynela jest to, że patron byłego dziekana Okręgowej Rady Adwokackiej aresztowanego w sprawie reprywatyzacji miał kontakty z SB – mówi w rozmowie z DoRzeczy.pl członek warszawskiej Izby Adwokackiej – Adwokatura swoimi korzeniami tkwi w najczarniejszej dziurze PRL-u i domaga się reformy – przekonuje adwokat.

Jan Fiedorczuk: Skąd Mecenas zna Grzegorza M. – byłego dziekana Okręgowej Rady Adwokackiej aresztowanego kilka miesięcy temu w sprawie reprywatyzacji działki pod dawnym adresem Chmielna 70?

Mec. M.H. (dane personalne zastrzeżone do wiadomości redakcji w obawie przed konsekwencjami ze strony Okręgowej Izby Adwokackiej): Byłem z nim 4 lata na aplikacji, choć jest ode mnie dużo młodszy. Na aplikację dostałem się w roku 1996, bo akurat zwiększyli pulę przyjmowanych osób z 10 do 25. Wcześniej się nawet nie starałem o to.

Dlaczego?

Ponieważ dziwnym trafem zawsze przyjmowano dzieci adwokatów. To jest tak, jak mówi Stanisław Michalkiewicz, a to mądry człowiek, otóż w Polsce zawody są dziedziczne: dzieci piosenkarzy zostają piosenkarzami, dygnitarzy – dygnitarzami, adwokatów – adwokatami, sędziów – sędziami itd. Dopiero cud jakowyś, który objawił się w 1996 sprawił, że dostałem się na aplikację.

I wtedy poznał pan Grzegorza M.

Owszem, zdałem egzaminy i poznałem Grzegorza M. Wszyscy, którzy się tam dostali już byli dobrze ustawieni i pracowali w zachodnich kancelariach. Pochodzenie społeczne było raczej natury nomenklaturowo-urzędniczej. Ci, którzy byli dobrze ustawieni w PRL-u, dobrze byli ustawieni również w roku 1996. I do dzisiaj są. Aplikacja stanowiła dla nich jedynie szczebel w karierze politycznej. Na aplikacji poznałem również adw. Małeckiego i adw. Rychłowskiego.

Obrońców Lwa Rywina

To wtedy poznałem również adw. Giertycha.

I jak pan wspomina byłego wicepremiera?

On przez cztery lata aplikacji patrzył na wszystkich i na wszystko z góry. Dosłownie i w przenośni. Przez ten czas zamieniłem z nim może kilka zdań. A widywaliśmy się przecież w miarę regularnie. Oczywiście jeśli zechciało mu się przyjść na zajęcia, co się rzadko zdarzało. Swoją drogą pamiętam, że Giertych trafił na fatalną komisję na egzaminie adwokackim, ponieważ gdy ustalaliśmy, kto do jakiej komisji pójdzie, to jego oczywiście nie było. Więc dostał najgorszą z możliwych. Dlatego ledwo co zdał ten egzamin na trójkę.

Powróćmy do postaci Grzegorza M.

On był aplikantem mecenasa Jacka Wasilewskiego, słynnego warszawskiego adwokata. Tajemnicą poliszynela było, że mec. JW pozostawał w kontaktach z bezpieką. W procesie toruńskim bronił płk Adama Pietruszkę, później bronił Czesława Kiszczaka.

Tak samo jak Grzegorz M.

Po śmierci Wasilewskiego to właśnie Grzegorz M. stał się etatowym obrońcą Kiszczaka. Kiedy go zapytałem, dlaczego go broni, to usłyszałem „przysięgałem to Wasilewskiemu na łożu śmierci. Ty byś mu nie dał słowa?”. Gdy zaprzeczyłem, to on odpowiedział jedynie, że „tu się właśnie różnimy”. Chociaż jako adwokat Grzegorz M. był naprawdę dobry, zawsze przygotowany itd. W każdym razie warszawska adwokatura jest tworem specyficznym. Oczywiście murem stoi za KOD i tego typu tworami oraz nienawidzi PiS, jak diabeł święconej wody. Jestem tutaj bodaj jedynym propisowskim wyjątkiem. No może nie jedynym, ale chyba jako jedyny nie boję się tego otwarcie przyznać. W każdym razie w sierpniu 2016 roku zaczynają pojawiać się doniesienia dotyczące Chmielnej 70 i Grzegorz M. rezygnuje z funkcji Dziekana ORA. Oczywiście dla „dobra naszego samorządu”.

Szybko zrezygnował z tak prestiżowego stanowiska.

Prawda? To wygląda jakby jakaś tajemnicza siła wyższa kazała mu zrezygnować. W każdym razie skoro rezygnuje, to mamy nowe wybory. Któż je wygrywa? Serdeczny kolega Grzegorza M. oraz całej tej sitwy – Mikołaj Pietrzak, syn słynnego Jana Pietrzaka. Ale tutaj jabłko potoczyło się niezwykle daleko od jabłoni, gdyż adw. MP posiada poglądy radykalnie pro-unijne, pro-platformerskie itd. Sam miałem okazję się o tym wielokrotnie przekonać. Pisano w Gazecie Polskiej jak Dziekan MP doradza ubekom w pisaniu odwołań od obniżenia emerytur.

Jak wyglądały te wybory?

Pietrzak wygrał większością głosów. Na pięć tysięcy zarejestrowanych adwokatów przyszło nawet około trzech tysięcy. Niemniej na same wybory został ich już tylko tysiąc. I właśnie ten tysiąc wybrał tego Dziekana. Demokracja jak w spółdzielni mieszkaniowej. Żadne kworum nie jest potrzebne. Przychodzi jakaś dobrze zorganizowana grupa i ona sama siebie wybiera. Tzw. demokracja korporacyjna. I jakoś koło maja 2017 gruchnęła wieść. Najpierw szereg zatrzymań; adwokat Robert N., jego siostra - Marzena K., mecenas Andrzej M. Wszyscy siedzą we Wrocławiu. Pies z kulawą nogą nie zainteresował się losem Grzegorza M.

Jednak i na niego przyszedł czas. Już po jego rezygnacji ze stanowiska.

On zrezygnował we wrześniu 2016, bo chyba już wtedy liczył się z możliwością aresztowania. Absolutnie fatalne by to było, gdyby zatrzymano urzędującego Dziekana. Zrobiono więc manewr, aby zastąpił go kolega.

Zrobiono manewr? Co to znaczy?

Jakaś tajemnicza siła zasugerowała, by zrezygnował. Obawiam się, że jest to wierzchołek góry lodowej, gdyż obecna adwokatura jest w stanie pożałowania godnym, a to z takiego względu, że my sobie dyskutujemy o sądownictwie, o KRS itd., natomiast nie ma żadnej dyskusji dotyczącej adwokatury. Ustawa ją regulująca pochodzi z 26 maja 1982 roku. Oczywiście była wielokrotnie nowelizowana, ale swoimi korzeniami tkwi w najczarniejszej dziurze stanu wojennego. Podobno adwokat jest zawodem zaufania publicznego, ale w samej ustawie słowo „zaufanie” nie pada ani razu. A co mówi konstytucja, na którą wszyscy tak się powołują? Art. 17 mówi, że „W drodze ustawy można tworzyć samorządy zawodowe, reprezentujące osoby wykonujące zawody zaufania publicznego i sprawujące pieczę nad należytym wykonywaniem tych zawodów w granicach interesu publicznego i dla jego ochrony”, ale cóż to są „zawody zaufania publicznego”, skoro prawo o adwokaturze nie stanowi, że adwokat jest takim zawodem? W związku powyższym należy sobie zadać pytanie, czy można tworzyć przymusowe samorządy?

Chce Pan powiedzieć, że samorząd adwokacki jest organem niekonstytucyjnym?

Samorządy zawodowe istnieją w ewidentnej sprzeczności z ustawą zasadniczą. Konstytucja jest młodsza od ustawy o adwokaturze. I do czego to wszystko prowadzi? Żeby móc wykonywać zawód adwokata muszę należeć do jednej korporacji z takimi osobami jak Grzegorz M., takimi jak adw. Trela, adw. Zwara i wielu innych, których nazwisk z litości nie wymienię. To jest skandal, który ogranicza moje prawa konstytucyjne, moje prawa obywatelskie. Żeby wykonywać zawód adwokata, ja muszę do nich należeć, a nie mam z nimi nic wspólnego. Ewidentni przekręciaże, jak Grzegorz M., czy Robert N. są moimi „kolegami”. Mam obowiązek się do nich zwracać „panie kolego”. Obrzydliwość prawem sankcjonowana.

Skoro już jesteśmy przy Robercie N. Jak mogło dojść do tego, że reprezentował on zarówno spadkobierców praw do kamienicy, którzy nie mogli przez 5 lat uzyskać pozytywnej decyzji urzędników, jak również i nowych właścicieli – Grzegorza M., swoją siostrę i Janusza P.– którzy taką decyzję uzyskali w ciągu zaledwie kilkunastu dni po odkupieniu roszczeń?

Cały ten przekręt tzw. reprywatyzacji jest nam świetnie ukazywany przez działalność Komisji Weryfikacyjnej, której przewodzi wiceminister Jaki. Dopóki ta Komisja nie powstała, szczególnie za rządów PO, to hulaj dusza bez kontusza, piekła nie ma. Przecież Grzegorz M., Robert N czy Andrzej M. zajmowali się tym od lat. Chmielna 70 dla Grzegorza M. to miał być interes życia.

Mecenas Grzegorz M. zapewniał przed Komisją Weryfikacyjną, że Chmielna 70 to była jego pierwsza inwestycja.

Inwestycja zapewne tak. On wyłożył własne pieniądze. Natomiast pozostaje choćby kwestia tego, czy on się nie zajmował tym już wcześniej, jako pełnomocnik 128-letnich spadkobierców z Karaibów. Mam nadzieję, że śledztwo to wykaże. Robert N. robił to z bardzo dobrym skutkiem przez 5 lat. Jego siostra, Marzena K., przytuliła, jeżeli wierzyć plotkom, 34 mln złotych.

Zapewne najbogatsza urzędniczka w Polsce.

Tak, ale to przecież tylko drobna urzędniczka. Cóż, sprawa jest rozwojowa.

Jak kwestia tych zatrzymań przekłada się na obraz polskiej adwokatury?

Niewątpliwie stawia to całą adwokaturę w niezwykle niekorzystnym świetle. Ja pamiętam przecież to przemówienie Grzegorza M., po tym jak wygrał wybory na Dziekana. Jak on się będzie starał dla dobra wspólnego, pamiętam jego zapewnienia, że adwokatura musi wrócić do swojego dawnego blasku, że musi być wzorem itd. Nikt wam tyle nie da, ile Grzegorz M. wam obieca. A potem rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Mecenas okazał się być umoczony w niezwykle poważną aferę łapowniczą. Jeszcze przed aresztowaniem opisano go w Resortowych Togach.

Jaka była reakcja Okręgowej Rady Adwokackiej?

Rada zawiesiła go, ale powiedziałbym, że ze strony Sądu Dyscyplinarnego było to działanie rutynowe i statutowe. Notabene rzecznikiem dyscyplinarnym Rady jest sędzia z okresu PRL, a z kolei w jej władzach zasiadają prokuratorzy, którzy o stan wojenny też się zahaczyli. To jest bagno, którego nie ruszyła żadna odnowa. Bagno, które istnieje niezmienione od czasów PRL. Ten, kto był dobrze ustawionym adwokatem w PRL, ten nadal ma dobrze.

Pańskim zdaniem, to jest obraz całej adwokatury, czy jedynie warszawskiej?

Warszawska jest tutaj na pewno szczególnym przypadkiem, ale z tego co się orientuję, to nie lepiej jest w Krakowie, Wrocławiu, czy zwłaszcza w Gdańsku…

Wracając do prac Komisji Weryfikacyjnej. Czy po ponad roku jej funkcjonowania można wyciągnąć już jakieś wnioski na temat całej tzw. afery reprywatyzacyjnej?

Oczywiście. To co widzimy, to jedynie wierzchołek góry lodowej. Komisja ze względu na swoje ograniczone moce przerobowe zajmuje się jedynie najgłośniejszymi sprawami. Chmielna, Noakowskiego, śmierć Jolanty Brzeskiej… Sądzę, że Komisja robi kawał dobrej roboty, ale niewątpliwie będzie tutaj potrzebne wsparcie prokuratury. Duża ingerencja prokuratorska i to na najwyższym szczeblu krajowym. Cóż, Komisja nie może prowadzić formalnych śledztw. A przecież mamy tutaj ewidentny materiał na wszczęcie postępowania karnego.

Sam pan określił Grzegorza M. jako zdolnego adwokata. Czy tak doświadczony człowiek mógł przez przypadek wmieszać się w taką aferę?

Nie mógł. Jest po prostu za dobry, aby przez przypadek się w to władować. Tutaj można zacytować Metternicha, który na wieść o śmierci Talleyranda, stwierdził „ciekaw jestem, czemu on to zrobił”. Zatem ja również jestem tego ciekaw. Ta działka była warta podobno 160 mln, a on nabył do niej prawa za jakieś psie pieniądze.

Rzeczony mecenas jeszcze przed aresztowaniem zapewniał w wywiadach, że nie ma sobie nic do zarzucenia.

On miał prawie rok, żeby wyczyścić wszystkie papiery. A mimo to areszt i tak został wobec niego zastosowany. Świadczy to o tym, że muszą być na niego mocne dowody.

Areszt to najwyższy środek zapobiegawczy?

Prawda, przy tego typu zarzutach to sama obawa wymierzenia wysokiej kary jest samoistną przesłanką do zastosowania aresztu. Z czym cały czas walczymy, bo areszt nie może być traktowany jako zaliczka na poczet przyszłej kary. 3 miesiące to standardowy wymiar, ale on może być sukcesywnie przedłużany.

Jedną z kwestii bardziej budzących emocje jest żona pana mecenasa Grzegorza M. Czy wiadomo cokolwiek na temat jej udziału w całej sprawie? Czy może są to zwykłe plotki?

Któż to wie. Niedaleko pada jabłko od jabłoni, więc uważam, że jakieś powiązania były. Chociaż żadnych zarzutów jej nie postawiono.

Pomimo braku zarzutów została jednak zwolniona z urzędu.

Po czymś takim? Zwykła higiena przecież to nakazywała. Ale cała ta sprawa pokazuje po prostu, jak nisko upadła polska adwokatura. Już nie ma takich adwokatów jak kiedyś. Nowodworski, Grohman, Jerzy Wozniak, de Virion, Krzemiński, Ostrowska… Nawet ten nieszczęsny Wasilewski. Co by o nim nie mówić, ale adwokatem był naprawdę bardzo dobrym. A ilu adwokatów broniło ludzi w stanie wojennym w procesach politycznych? Na palcach jednej ręki można policzyć tych odważnych. W związku tym całe te zapewnienia o etosie adwokatury, to zwykła gadanina. Jej etos to trzeba będzie dopiero odbudować.

Czy widzimy jakieś kroki podejmowane w tym celu ze strony władz państwa?

Nie. Ta działka za „dobrej zmiany” leży całkowitym odłogiem. Sam się boleśnie o tym przekonałem za poprzednich rządów PiS, gdy napisałem do Ziobry w 2007 roku, aby wprowadził zarząd komisaryczny w warszawskiej Okręgowej Radzie Adwokackiej, gdy jej się skończyła kadencja w maju, a jej członkowie przedłużyli ją sobie do września. Ot tak. Bez żadnej podstawy prawnej. Co zrobił mądry Ziobro? Zrobił xero. I wysłał do NRA. I dostał odpowiedź, że to jedynie MH bzdury pisze, wszystko jest w porządku. No i wtedy się zaczęło. Pod różnymi pretekstami zaczęli mnie zawieszać. Ogólnie zawiesili mnie 3 czy 4 razy. Jestem czarną owcą warszawskiej palestry.

Pan mówi zatem, że nazwiska, o których słyszymy w mediach, jak np. Grzegorz M., Robert N., Jakub R., to jedynie wierzchołek góry lodowej?

Tak, to są osoby jedynie reprezentacyjne.

Czyli za nimi stoją jakieś środowiska?

Przypuszczam, że są to środowiska byłej Wojskowej Służby Informacyjnej. Wróćmy do Małeckiego i Rychłowskiego. Małecki, przyjaciel syna Rywina, broniący tegoż Rywina, posiada, jak to mówi Michalkiewicz, „pierwszorzędne korzenie w służbach specjalnych PRL”. Tatuś jego był jakimś generałem. Zresztą gdyby tylko prześledzić, kim byli tatusiowie dzisiejszych adwokatów, to wielu ciekawych rzeczy można by się dowiedzieć. Bardzo wielu.

Czy istnieją jakieś tropy, które łączyłyby „obrońcę Kiszczaka” z tymi środowiskami?

Tropów w sensie prawnym nie ma. Ja jednak uważam, że cała opozycją, którą dzisiaj mamy, to nie jest żadna opozycja, tylko to są ludzie płatni i zadaniowani. Przecież ci wszyscy ludzie z dawnych służb nie polecieli sobie na Księżyc. Przypomnijmy choćby serię tajemniczych samobójstw. Kto to robił? Nigdy nie znaleziono sprawcy.

Jak zatem pan ocenia możliwość wprowadzenia „dobrej zmiany” w systemie polskiego wymiaru sądownictwa?

Na „dobrą zmianę” nie ma żadnych szans. W oparciu o tę Konstytucję zrobić się tego nie da. Tutaj potrzebne zmiany radykalne, podobne do przecięcia węzła gordyjskiego. A nie to co teraz obserwujemy, to całe zamieszanie wokół reform, że teraz będziemy wybierać 15 sędziów i oni będą już najlepsi. Całe procedowanie ustawy o KRS jest po prostu śmieszne. Cała Konstytucja została tak pomyślana, aby prawica w momencie dojścia do władzy nie mogła niczego zreformować. Zresztą moc obowiązująca Konstytucji 1997 jest wątpliwa. Nigdy nie uchylono formalnie Konstytucji 1935.

Czyli zmiana ustawy zasadniczej jest pańskim zdaniem niezbędna?

Tak, przecież tutaj nie chodzi o tych 15 sędziów. Ostatnio mieliśmy aferę z asesorami, gdzie Krajowa Rada pokazała, co potrafi. Czy ta nowa ustawa zmieni cokolwiek – ja śmiem wątpić. Obawiam się, że od lipca straciliśmy mnóstwo czasu. Pretekstem do niepodpisywania tamtych ustaw był błąd typu kopiuj/wklej. Chodziło o liczbę kandydatów, raz, że 5, a raz że 3. Ciekawe jest jednak, że nad tą ustawą pracowało 460 posłów i 100 senatorów i nikt nie zauważył tego błędu. Podobno dopiero prawnicy Prezydenta ją wyłapali. To ja się pytam, czy ktokolwiek czytał tę ustawę? A te setki poprawek opozycji totalnej – czytał je ktoś? Cały proces legislacyjny w tym kraju stoi na głowie. To co znajduje się w Dzienniku Ustaw, nie musi być tym, co rzeczywiście uchwalono. Bez zmiany Konstytucji nic się tutaj nie zmieni.

Nie nastraja Pan optymistycznie naszych czytelników.

Niestety, nie widzę powodów do optymizmu.

Czytaj także

 19
  • Nipper IP
    Z tego wynika że mozna ludzi wyrzucać z pracy w ramach ... higieny. (tak Jak żone dziekana) mimo iż nic nie można jej zarzucic.... toż to stalinizm.

    Wynika też iż inwestycja (czyli kupno roszczeń) to przestepstwo.
    Wynika tez iż "być może" Grzegorz M. był pełnomocnikiem osoby zmarłej.
    Wynika że "zapewne" za wszystkim stoją PRLowskie służby ...


    Widać że ten pan mecenas, ktory udzielił wywiadu to zwykły partacz i człowiek chory z nienawiści, rzucający bezpodstawne i nieudokumentowane brednie.
    Dodaj odpowiedź 2 4
      Odpowiedzi: 0
    • Jakub IP
      Cóż to z adwokat, co boi ujawnić się swoich danych osobowych pisząc artykuł w gazecie ? To właśnie zachowanie niegodne adwokata, tylko tchórzliwe. Adwokat z istoty swojego zawodu nie powinien się bać konsekwencji swoich słów wypowiadanych z otwartą przyłbicą i w obronie innych. Natomiast tutaj mamy do czynienia z Panem, który atakuję zza parawanu tajemnicy dziennikarskiej. I te pokrętne tłumaczenia. Artykuł jest chaotyczny nieprawdziwy, zawiera błędy, które wskazują, że autor chyba odbywał rozmowę z tym adwokatem na ławce parku. Np ten adwokat - zastrzegł swoje dane osobowe, w obawie przed konsekwencjami ze strony "Okręgowej Izby Adwokackiej" - Izba , ciało zrzeszające adwokatów, Rada to organ wykonawczy i tutaj może ewentualnie mówić o "jakiś konsekwencjach" - ale jakich, przecież za wyrażenie swoich poglądów nawet niepochlebnych można mówić tylko na gruncie ochrony dóbr osobistych, jeżeli zarzuty są nie prawdziwe. Rada nie ma natomiast żadnego instrumentu prawnego, który mógłby być wykorzystany jako "swoista zemsta" . Dwóch adwokatów z Warszawy, którzy zaplątali się w niejasne sytuacje, to nie cała adwokatura, obecnie jest 39000 adwokatów w całej Polsce, w tym ponad połowa ma mniej niż 45 lat. Przypominam też, że Pierwszą Naczelną Radę Adwokacką swoim dekretem powołał Naczelnik Państwa - Józef Piłsudski w 1919, więc korzenie adwokatury sięgają dużo głębiej i w dużo jaśniejsze miejsca niż chce to zaprezentować autor tego artykułu
      Dodaj odpowiedź 7 3
        Odpowiedzi: 1
      • Adwokat for Real IP
        Jestem adwokatem, mam 42 lata i 15 letni, staż pracy, do zawodu dostałem dzięki Zbyszkowi Ziobrze,nie podlegałem obowiązkowi lustracyjnemu bo byłem za młody dzięki jego ustawie z 2005 r., nie miałem patrona w adwokaturze, moi rodzice nie byli adwokatami, w świetle ustaleń IPN są pokrzywdzeni przez funkcjonariuszy SB, w związku z ich działalnością w Solidarności, głosowałem w ostatnich wyborach na posła PiS który jest moim osobistym znajomym i Pana Prezydenta Andrzeja Dudę, teraz co do artykułu przedstawia kłamliwy obraz adwokatury, który ma przdstawic nas jako głównie jako grupę komuchow sbeków i zalatwiaczy mrocznych interesów zawieszeną w nieokreślonym czasie i przestrzeni. Mamy 2017 rok , w mojej Izbie - Białostockiej większość adwokatów jest młodszych ode mnie, którzy dostali się do zawodu na skutek egzaminu organizowanego przez Ministerstwo Sprawiedlwiosci, Dziekanem jest Pani mecenas w moim wieku tak jak większa cześć rady, to jest inna adwokatura młoda, nowoczesna, wielka liczbowo z ogromnym potencjalem młodych ludzi, którzy chcą coś zmienić, a SB i komunę kojarzą z lekcji historii. Ten Pan co sie mieni adwokatem wiec celowo wprowadza w błąd albo nie ma zielonego pojęcia o tym o czym pisze. W każdej grupie zawodowej znajdą się ludzie co których prokuratura może podjąć takie albo inne działania, chociażby w stosunku do Pana senatora albo posła. Acha i jeszcze jednego jak kogoś nie lubię to nie mówię mu „Panie kolego” i nikt mnie nie zmusza żeby tak mówić
        Dodaj odpowiedź 37 24
          Odpowiedzi: 1
        • Suweren gorszego sortu IP
          Czyżby artykuł był zwiastunem "dobrej zmiany" w adwokaturze? A pan niedoceniany adwokat będzie pewnia świetnym kandydatem na przyszłego dziekana z nadania PiS. Oni zawsze celują w miernoty i nieudaczników.
          Dodaj odpowiedź 16 52
            Odpowiedzi: 0
          • Adwokat IP
            Jestem adwokatem. Aplikacje rozpoczalem w 1990. Nie mialem ojca adwokata. Od wielu juz lat dostep do zawodu jest otwarty. Pan H.zatem musial miec po prostu slabe wyniki egzaminu wstepnego. Czy moj patron mial kontakty z SB nie wiem. Ja nie mialem. Adwokatura jest jedyna (!) grupa zawodowa, ktora zlustrowala sie sama zanim ustawa to nakazala. Byla uchwala NRA i postepowanie lustracyjne. Po wejsciu w zycie ustawy lustrowano nas ponownie. Nie slyszalem o rozbieznosciach wynikow. A ze adwokaci bronia przestepcow to coz w tym dziwnego i czemu ma byc to obciazajace? Na tym ten zawod polega. A lekarze czyz nie lecza szubrawcow? Moze tez powinnismy potepic tych co leczyli Jaruzela czy Kiszczaka i pozbawic ich prawa do wykonywania zawodu? Trzeba zdac sobie sprawe, ze adwokat jest jedynie straznikiem zasad uczciwego procesu a straznikiem prawa i sprawiedliwosci jest sad. Adwokatura ma swoje wady ale sa one inne niz to mowi pan H. Jak w kazdej grupie zawodowej wystepuje pewien poziom solidarnosci ale jest on mniejszy niz w wielu innych bo wszak jestesmy dla siebie konkurentami. Jak w wielu grupach sa zwolennicy III RP i sieroty po niej bo dali sie zindoktrynowac TVN i GW a teraz nawet wstyd im sie do tego przyznac. Jest tez analogiczny do innych grup spolecznych i zawodowych procent glupkow i ludzi nieetycznych. Ale nie znaczy to, ze adwokatura jest "przezarta" komuna, ubecja etc. Na pewno nie bardziej niz cale spoleczenstwo. Budowanie jej obrazu na bazie kilku patologicznych przypadkow przypomina budowanie obrazu Kosciola w oparciu o obraz ksiezy-pedofilow. Pan H. jest zapewne nieudacznikiem, ktory szuka sposobu na sukces zyciowy we wpisaniu sie w nurt rewolucyjny i bezrefleksyjnym popieraniu rzadu czyli chce robic to samo co potepiani przezen tylko na odwrot. A niestety do istoty tego zawodu nalezy rowniez stawanie w konflikcie z wladza w obronie czlowieka. I nie swiadczy to o zaklamaniu, wspoldzialaniu z przestepcami itp. Wiecej obiektywizmu prosze. Aha- dla jasnosci- jestem wyborca PiS i PAD.
            Dodaj odpowiedź 26 35
              Odpowiedzi: 0
            • Benny Bianco from Bronx IP
              Syn slynnego,,, Jana P.,,,,Jana Pietrzaka ,slynnego kabereciarza ? ,ktory. Ciagle walczy z Komuna ?,,, az nie  do wiary !,,ze syn Jana Pietrzaka,Tez jest tej calej sitwie umoczony ,,,,, to sie w pale nie miesci,Jak mawia znajomy policjant,,a to sa slowa Jana P. na jednym z wystepow kabaretu,,,,wlosy z przerazenia staja na glowie nawet lysemu,Kiedy sie to wszystko czyta,,,,,slowo ,, sitwa,, to bardzo lagodne okreslenie na to wszystko, Noz w kieszeni sie otwiera! ,,Jak mowi skromny rzezimieszek !,,,,,rece opadaja,brak slow!
              Dodaj odpowiedź 46 9
                Odpowiedzi: 1
              • esbek IP
                A potem się okaże ze sam donosil na kolegów na aplikacji
                Dodaj odpowiedź 26 52
                  Odpowiedzi: 1
                • Manro IP
                  Jest taki naród co lubi zegarki dużo zegarków jak ci mieli to geny mają po nich .
                  Dodaj odpowiedź 66 6
                    Odpowiedzi: 0
                  • ciekawy IP
                    A ten mecenas to istnieje ?
                    Dodaj odpowiedź 36 19
                      Odpowiedzi: 1
                    • Mieczysław IP
                      Sprawdza się stara maksyma - " Tak sąd sądzi , jak go kto narządzi ".
                      Dodaj odpowiedź 66 3
                        Odpowiedzi: 0
                      • Juras IP
                        Kto ma oczy ten widzi , kto ma uszy ten slyszy ... czeka Nas dluga walka , dlugi marsz do normalnosci i niebedzie lekko !!!
                        Dodaj odpowiedź 101 10
                          Odpowiedzi: 1

                        Czytaj także