KrajZima zła

Zima zła

Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne / Źródło: PAP / Edmund Uchymiak
Dodano
Z Grzegorzem Sieczkowskim, dziennikarzem i pisarzem rozmawia Tomasz Zbigniew Zapert.

Tomasz Zbigniew Zapert: Zima z przełomu lat 1978 i 1979 była najsroższą w dziejach PRL?

Grzegorz Sieczkowski: Przede wszystkim kiedyś były siarczyste mrozy, nierzadko trwające od schyłku listopada do końca marca. W związku z czym każde pokolenie miało własną zimę stulecia. Dla pokolenia moich dziadków taką zimą do czasu wojny była zima w 1929 r., potem ją „zdetronizowały” mrozy w roku 1940. Mnie też mówiono, że „kiedyś to były prawdziwe zimy”, i zwykle jako przykład dawano właśnie tę wojenną, co jest zrozumiałe, bo przecież wtedy naprawdę musiało być ciężko. Nie dość, że mroźno i śnieżno, to jeszcze okupacja. Co ciekawe, po tej zimie stulecia w 1979 r. starsi przestali powtarzać, że kiedyś były prawdziwe zimy. Ona też zrobiła na nich wrażenie. Była również bardzo mroźna zima w 1987 r., ale ja najgorzej wspominam zimę z przełomu lat 1981 i 1982, czyli z czasu stanu wojennego. Wtedy mrozy i śnieg przyszły na początku grudnia. Mróz potęgował ponurość i nędzę tamtego czasu. Miałem uczucie, że coraz bardziej staję się mieszkańcem jakiejś Korei Północnej.

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 2/2018
Cały wywiad dostępny jest w 2/2018 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ api
O północy z piątku na sobotę (19 na 20 października) rozpoczyna się cisza wyborcza [Ustawa z dnia 5 stycznia 2011 r. – Kodeks wyborczy (Dz. U. z 2017 r. poz. 15)], która potrwa do końca głosowania w niedzielę (21 października). Zakaz obowiązuje także w internecie, w związku z czym, w trakcie ciszy wyborczej w portalu DoRzeczy.pl wyłączona zostanie możliwość dodawania komentarzy.

Czytaj także