KrajKolaż Warzechy

Kolaż Warzechy

Jadwiga Emilewicz
Jadwiga Emilewicz / Źródło: PAP / Andrzej Grygiel
Dodano 61
Zdarzają się sytuacje, wobec których człowiek staje bezsilny, nie będąc w stanie pojąć motywów czyjegoś postępowania. Taki problem mam z Jadwigą Emilewicz, nową minister przedsiębiorczości i technologii.

Pisałem już o tym, że elektromobilność staje się obsesją rządu PiS i wyrasta na fetysz podobny do tego, jakim dla rządu PO było pendolino albo orliki. Tyle że w tamtych przypadkach koszty nie sięgały 19 miliardów złotych, zaś obywatelom nie groziło, że będą wielokrotnie odczuwać skutki we własnych portfelach – nie za pośrednictwem fiskusa, ale całkiem bezpośrednio. A tu tak właśnie może być.

W parlamencie trwają prace nad ustawą o elektromobilności. Ustawą pod wieloma względami fatalną, a przede wszystkim angażującą ogromne środki i zmuszającą obywateli do współpłacenia za bardzo wątpliwą wizję technologiczną. To w gruncie rzeczy czysta gierkowszczyzna – te pokazy pokracznych elektrycznych prototypów, rojenia o milionie EV za osiem lat i zmuszanie ludzi, żeby wzięli w tym szaleństwie udział. Dorzućmy do tego spółkę Electromobility Poland, a za kilka lat okaże się, że jedynym skutkiem jest nie milion polskich EV, ale jakiś galaktyczny przewał.

Jednym z najbardziej zapalnych punktów ustawy było stworzenie w gminach (dowolnej wielkości, nie było tu ograniczenia) stref czystego transportu (też zdefiniowanych bardzo swobodnie), do których wjazd miałby kosztować do 30 złotych dziennie. Pisałem o tym pomyśle na naszym portalu.

Dzięki naciskom klubu Kukiz ’15 – jedynego, który w tej sprawie zachowuje zdrowy rozsądek – w czasie prac nad projektem w sejmowej komisji opłaty skreślono. Ale już później pani minister Emilewicz, podczas wizyty w jednej ze stacji radiowych oznajmiła, że opłaty mają być, 30 złotych dziennie to wcale nie jest dużo, a korzystać można z transportu publicznego. Wykazała się niezwykłą odpornością na argumenty o tym, że wiele osób, dla których te 30 złotych to jednak sporo, po prostu musi regularnie wjeżdżać autem do centrum miasta.

Jadwigę Emilewicz znam od lat jako osobę wyważoną, rozsądną i zdolną do wysłuchiwania argumentów, więc nie rozumiem obsesji na punkcie pomysłów w gruncie rzeczy ideologicznych, które ze spokojem mogłaby wymyślić „Gazeta Wyborcza”. Czy ludzie pracujący wcześniej z premierem Morawieckim, wielkim piewcą elektromobilności, przeszli jakieś pranie mózgu? Jakieś programowanie neurolingwistyczne? A może w byłym Ministerstwie Rozwoju obowiązywał reżim jak w amerykańskim Walmartcie: co rano wszyscy wyżsi urzędnicy musieli robić w sali konferencyjnej pajacyki, wykrzykując: „E-le-ktro-mo-bil-ność!”? Nie wiem. W każdym razie efekty są cokolwiek przerażające, bo rozumna, wydawałoby się – rozsądna osoba nagle sprawia wrażenie, jakby zapisała się do sekty.

Jedna rzecz jest dla mnie całkiem oczywista: dezynwoltura rządzących w urządzaniu nam życia wynika w dużej mierze z tego, że sami nie odczuwają skutków swoich rewelacyjnych pomysłów. Dlatego dopilnowałbym tego, żeby pani minister zaczęła się przemieszczać transportem publicznym, podobnie jak jej bliscy (a rodzinę ma pani minister liczną), a jeśli już musiałaby skorzystać ze służbowego auta – żeby ewentualną opłatę za wjazd do centrum uiszczała z własnej ministerialnej pensji. Każdego dnia. Wtedy moglibyśmy porozmawiać o tym, czy 30 złotych to dużo czy mało.

***

Grupa polskich europosłów organizuje za kilka dni w Parlamencie Europejskim w Brukseli wystawę „Odeślijmy futra do historii”. Wystawa ma oczywisty cel: nakłonić europarlamentarzystów do podjęcia działań, mających na celu skasowanie hodowli futerkowych być może w całej UE. A przypomnę, że Polska jest tutaj na drugim miejscu po Danii. O temacie pisałem wielokrotnie, więc nie będę powtarzał argumentów.

Najprzykrzejsze jednak jest to, że owi europosłowie, firmujący wystawę, a więc niejako donoszący w Brukseli na polskich przedsiębiorców, to nie „Targowica” z PO. To deputowani z PiS: Zdzisław Krasnodębski, Ryszard Legutko, Jadwiga Wiśniewska, Zbigniew Kuźmiuk i Stanisław Ożóg. Mało tego, na otwarciu wystawy będzie Beata Mazurek, a wideoprzesłanie przygotował sam Naczelnik. Oprócz tego odczytany będzie list otwarty od Brigitte Bardot. Jak wiadomo, pani Bardot od lat angażuje się po stronie lewackich obrońców „praw zwierząt”. Teraz stanie ręka w rękę z rzekomo konserwatywnymi europosłami PiS. Gdzieś w tle, w kraju, biją brawo neomarksiści z Razema.

Szczególnie przykrym zaskoczeniem jest obecność w tym gronie prof. Ryszarda Legutki, którego przenikliwość w piętnowaniu lewicowych chorób – w tym i tej ekooszołomskiej – mogła kiedyś imponować. Trudno zrozumieć, co skłoniło krakowskiego intelektualistę do uczestnictwa w nagonce na polskich przedsiębiorców.

Trzeba natomiast odnotować słowa, napisane na Twitterze przez prof. Zdzisława Krasnodębskiego, bo ich ton jest niestety coraz bardziej symptomatyczny dla obecnej władzy. Pan profesor oznajmił, odnosząc się do swoich działań: „To jest obrona Polski i Polaków przed tymi, którzy chcą z niej zrobić bantustan”.

Tak – europoseł PiS Zdzisław Krasnodębski nazwał polskich przedsiębiorców, a także ich kooperantów i pracowników, tymi, którzy „chcą zrobić z Polski bantustan”. Rozwój jednej z branż rolnictwa to dla pana posła „robienie z Polski bantustanu”.

Mam nadzieję, że wyborcy dobrze sobie te słowa zapamiętają i sięgną po nie, gdy w 2019 roku przyjdzie głosować w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

***

Z podobnej działki.

Moja gmina wdrożyła w pełni rozporządzenie ministra środowiska sprzed trochę ponad roku, dotyczące selektywnej zbiórki odpadów. Dotąd były dwa pojemniki, na odpady wtórne i zmieszane. Teraz są cztery. I tu muszę zacytować instrukcję, którą gmina przysłała:

1. Papier, opakowania z papieru i tektury zbiera się w pojemniku koloru niebieskiego, oznaczonego napisem,,PAPIER”. Do pojemników wrzucać: opakowania z papieru, karton, tekturę (także falistą), katalogi, ulotki, prospekty, gazety i czasopisma, papier szkolny i biurowy, zadrukowane kartki, zeszyty, papier pakowy; torby i worki papierowe. Do tej frakcji nie można wrzucać: ręczników papierowych i zużytych chusteczek higienicznych, papieru lakierowanego i powleczonego folią papieru zatłuszczonego lub mocno zabrudzonego, kartonów po mleku i napojach, papierowych worków po nawozach, cemencie i innych materiałach budowlanych, tapet, pieluch jednorazowych i podpasek, zatłuszczonych jednorazowych opakowań z papieru i naczyń jednorazowych, odzieży i tekstyliów.

2. Szkło zbierać będziemy bez zmian tak jak obecnie się w pojemniku koloru zielonego, oznaczonych napisem,,SZKŁO".

3. Metale i tworzywa sztuczne zbiera się w pojemniku koloru niebieskiego, oznaczonych napisem,,METALE I TWORZYWA SZTUCZNE”, do pojemników wrzucamy: odkręcone i zgniecione plastikowe butelki po napojach, nakrętki, o ile nie zbieramy ich osobno w ramach akcji dobroczynnych, plastikowe opakowania po produktach spożywczych, opakowania wielomateriałowe (np. kartony po mleku i sokach), opakowania po środkach czystości (np. proszkach do prania), kosmetykach (np. szamponach, paście do zębów) itp., plastikowe torby, worki, reklamówki, inne folie, aluminiowe puszki po napojach i sokach, puszki po konserwach, folię aluminiową, metale kolorowe, kapsle, zakrętki od słoików, zabawki (zabawki z tworzywa sztucznego, o ile nie są wykonane z trwale połączonych kilku surowców). Nie można do nich wrzucać: butelek i pojemników z zawartością, opakowań po lekach i zużytych artykułów medycznych, opakowań po olejach silnikowych, części samochodowych, zużytych baterii i akumulatorów, puszek i pojemników po farbach i lakierach, zużytego sprzętu elektronicznego i AGD.

4. Odpadki warzywne i owocowe, skoszoną trawę, liście, kwiaty, gałęzie drzew i krzewów (o długości około 20 cm i grubości około 1,5 cm; większe gałęzie i konary należy rozdrobnić), trociny i korę drzew zbieramy w pojemniku brązowym, oznaczonym napisem,,BIO".

5. Resztki pożywienia, porcelanę, popiół, artykuły higieniczne, zabrudzony tłusty papier, potłuczone szyby wrzucamy do pojemnika koloru czarnego, oznaczonego napisem,,ZMIESZANE”.

Przepraszam za ten przydługi cytat, ale jest konieczny, żeby objąć rozmiary ekoparanoi. Gdyby potraktować te brednie poważnie, to każdy musiałby w swoim mieszkaniu nie tylko znaleźć miejsce na pięć kubłów na śmieci oraz, jeśli ma ogródek, rozdrabniarkę do drewna, ale też spędzać dodatkowe godziny na drobiazgowej analizie tego, co się wyrzuca. Czy papier jest tłusty czy nie? Czy zabawka jest z różnych materiałów czy tylko z plastiku? Czy plastikowa butelka jest aby pusta? Czy odklejony z palca plaster to „zużyty artykuł medyczny”? Nikt normalny nie ma na to czasu ani miejsca.

Opisuję to, aby zaalarmować: oderwane od rzeczywistości ekofantazje, wspierane niestety przez obecną władzę, zaczynają utrudniać nam codzienne życie. Trzeba temu absurdowi położyć kres, zanim obudzimy się w świecie jak z „Roku 1984”, tyle że zamiast Wielkiego Brata z ekranów będzie nas kontrolował jakiś Wielki Ekolog.

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ dcy
 61
  • johny bravo IP
    wszyscy grzecznie słuchają pewnego miłośnika kotów i nikt się nawet nie skrzywi. to jest dopiero demokracja! najlepsza w europie!
    Dodaj odpowiedź 2 1
      Odpowiedzi: 0
    • jajok IP
      wywiad z red. Mazurkiem ujawnił, że ta pani nie nadaje się na to stanowisko
      Dodaj odpowiedź 4 1
        Odpowiedzi: 0
      • snowden IP
        Pani Emilewicz wystąpiła kiedyś w telefysku, jako Crazy Frog,
        youtube
        Dodaj odpowiedź 2 1
          Odpowiedzi: 0
        • Sad but tru IP
          Rzeczywiście przykre, że Legutko się w to włączył. Ta informacja jest dla mnie największym rozczarowaniem od dawna.
          W międzyczasie pisania komentarza sprawdziłem, co napisała gpc o tej wystawie i, moim zdaniem, przekroczyła tam wszelkie granice absurdu i propagandy.
          Dodaj odpowiedź 3 1
            Odpowiedzi: 0
          • filluu IP
            Co do Wielkiego Ekologa. Mieszkam w Poznaniu. Podczas wprowadzania u nas śmieciowej rewolucji (tej pierwszej) zastanawiano się nieoficjalnie, czy w kubłach na śmieci nie zainstalować kamer albo czy nie rozdawać mieszkańcom worków na śmieci z kodami kreskowymi (z numerem osobnym dla każdego mieszkania), aby można było ustalić sprawcę ewentualnego niedostosowania się do ekoprzykazań. Nie wiem czy zarzucono ten pomysł z uwagi na jego idiotyczność (w co wątpię, bo to dla naszych urzędników jest żadne przeciwskazanie), czy dlatego, że ktoś zaczął liczyć, ile to będzie kosztowało a okazało się, że unia się nie dołoży (co jakoś jest bardziej prawdopodobne), ale sam fakt, że taki pomysł się pojawił i był na poważnie analizowany świadczy o przekroczeniu pewnej granicy obłędu, która zdawała się nieprzekraczalna.
            Dodaj odpowiedź 18 0
              Odpowiedzi: 2
            • Pan Murzyński - Filipiński IP
              Ekostrefy to fikcja która ma służyć dojeniu obywateli. Oczywiście jak to w takich sytuacjach bywa, "sort" nie ma wielkiego znaczenia.
              Jak zawsze przy realizacji głupich projektów mających jedynie przynieść dochód, są też "równiejsi", i tu również "sort" jest sprawą drugorzędną.
              Jak wiadomo, tworzenie w systemie wyjątków tworzy wyrwę w którą wlewa się zawsze fala powodziowa. Pomijając nawet moich ulubionych urzędników z ich wydzielonymi miejscami parkingowymi na publicznych ulicach, są też mieszkańcy ekostrefy posiadający tradycyjne samochody. Będą zapewne wjeżdżać na podstawie przepustek, nie płacąc i za parkowanie. Ciekawe co będzie z samochodami ludzi wynajmujących mieszkania w tej strefie dostaną przepustkę czy nie? Przyjezdni zaś zapłacą podwójnie raz za wjazd i drugi za parkowanie. Powiedzmy sobie szczerze, to rozbój w biały dzień. Zatem albo opłata będzie uprawniała do darmowego parkowania, co nie ma sensu, bo miejsce przynosi więcej zysku w systemie parkomatowym, albo nadal płacimy za parkowanie i wjeżdżamy jak dotychczas. Oczywiście można twierdzić, że ludzie wjeżdżają też do centrum miasta jadąc na przejażdżkę i stąd ta opłata, ale żeby się nie ośmieszyć, ten wątek pomijam.
              Sprawa z segregowaniem jest z dokładnie tego samego rodzaju spraw co poprzednia. Sortownia śmieci jest z punktu widzenia odbiorcy (uwaga!) ODPADÓW, niepotrzebnym kosztem prowadzenia działalności. Ideałem jest odebranie gotowego towaru, przetransportowanie go do odbiorcy i pobranie za niego należności.
              Czasami mam wrażenie, że system segregacji poddany pod zarząd oszalałym z nadmiaru rewolucyjnych pomysłów ekologom, dąży po mału do swego rodzaju "planowej gospodarki śmieciami" w której nie dość, że powstaną limity w produkcji określonych grup odpadów, to w innych zostaniemy zobligowani pod karą finansową, do wyprodukowania zaplanowanej centralnie ilości odpadów. Tak narodzi się czarny rynek wymiany i spekulacji śmieciami, z którym z determinacją rozpocznie walkę powołana do tego specjalna policja śmieciowa.
              Dodaj odpowiedź 14 1
                Odpowiedzi: 0
              • Polak IP
                Jest coraz lepiej. W TVP chyba nikt nie mówi jak w galopunącym tempie rosną ceny żywności? MASAKRA. Z polityków za przewały JESZCZE NIKT ISTOTNY NIE SIEDZI. Niech jeszcze PIS wprowadzi kierowcom zakazy, opłaty i wysokie grzywny, jeszcze paru imigrantów na ulicach (100 metrów się przejść nie da żeby nie napotkać jakiegoś przybysza skąś tam) i będzie wspaniale. DOBRA K.RWA ZMIANA W MEGABEZPIECZNYM DO CZASU KRAJU. NIE MA NA KOGO GŁOSOWAĆ W WYBORACH!
                Dodaj odpowiedź 10 3
                  Odpowiedzi: 0
                • Karol IP
                  PS. Panie Redaktorze, jestem głęboko rozczarowany polityką Pana gminy - BRAK JEST SPISU TREŚCI ULOTKI. A powinien być, tak jak jest spis treści w ulotkach od leków żebyśmy mogli zrozumieć co to jest ulotka i po co została napisana a następnie przeczytać na setnej pozycji że jak za dużo zażyjemy witaminy to wyrosną nam dodatkowe kończyny, a na dwusetnej że może dojść do reinkarnacji jak nie skontaktujemy się niezwłocznie z lekarzem lub farmaceutą. I tutaj tak samo gmina powinna też zadbać o zrzeknięcie się odpowiedzialności za nieumiejętne zastosowanie się konsumenta do wskazań ulotki. Powinien być podany telefon alarmowy do ekoinspektora żeby uspokoił konsumenta końcowego i doradził co, jak i gdzie wrzucać.
                  Dodaj odpowiedź 9 2
                    Odpowiedzi: 0
                  • klamar IP
                    Panie redaktorze. Pani Emilewicz z wykształcenia jest socjologiem władzy (cokolwiek to oznacza:)). Ona nie ma tak zwanego bladego pojęcia o technice. Podobnie zresztą, jak sam Morawiecki. Gdyby to pojęcie mieli, to by od razu rozumieli, że samochód elektryczny obecnie może być jedynie drugim lub trzecim samochodem w rodzinie, na jazdy miejskie. Kogo dziś na to stać? A samochód elektryczny może się stać konkurencją dla benzynowych, kiedy na stacji ładowania da się go w ciągu 5 minut naładować tak, żeby na tym przejechał 800 km z prędkością 180 km/godz. Poza tym: ile obecnie mamy stacji ładowania elektrycznego? Jak krajowa sieć energetyczna wytrzyma podłączenie do niej kilku tysięcy dużych odbiorników mocy? Widzi pan? Same rozsądne pytania, żadnych odpowiedzi. Te samochody elektryczne skończą tak, jak jak niemieckie elektrownie wiatrowe. Kosztowały gigantyczne pieniądze, a daja prąd trzykrotnie droższy od konwencjonalnych. Jednym słowem - żenada p.Emilewicz. Niestety.
                    Dodaj odpowiedź 15 3
                      Odpowiedzi: 0
                    • Karol IP
                      Ostatnie najmodniejsze odsłony lewackiej histerii - eko-terror i tzw. „poprawność polityczna”, bo przecież nie człowiek jest najważniejszy, dbajmy żeby nam drzewka ładnie rosły i zwierzątka żeby zdrowe były – pieski i kotki przede wszystkim, a jak masz futro naturalne to gorzej niż morderstwo popełnić i pamiętaj - jak zaparkujesz i choć trochę będziesz wystawał na ścieżce rowerowej to banicja na zawsze z tej ulicy, nawet jak byś umierał w samochodzie na zawał to pamiętaj - odejdź z tego świata w sposób poprawny – sprawdź swoją dzisiejszą tożsamość płciową żebyś wiedział czy odchodzisz jako „On” czy „Ona”, i pamiętaj – nie możesz odejść z tego świata jak nie zauważyłeś że zaparkowałeś na miejscu przeznaczonym dla grupy współobywateli którzy na co dzień mają gorzej od ciebie i są to miejsca Im słusznie „zarezerwowane”, musisz najpierw przeparkować !

                      .... ale jak jesteś malutki i zbyt chory to abortujemy, jak stary to eutanujemy, jak masz się począć w innym terminie bo grafik pełny to zamrozimy na ten czas…. .
                      Dodaj odpowiedź 9 2
                        Odpowiedzi: 0
                      • piękne czasy IP
                        Mamy mega
                        ochronę zwierząt
                        ochronę śmieci
                        ochronę powietrza
                        ochronę polityków
                        i do "odstrzału" Kowalskich naszpikowanych GMO
                        Dodaj odpowiedź 13 1
                          Odpowiedzi: 0
                        • emili IP
                          Kaczor to de.bil do potegi. Ta ekologia to super przekret. A elektromobile - widać Żydzi wymyslili jak kase olbrzymią zaiwanic od głupków.
                          Dodaj odpowiedź 5 7
                            Odpowiedzi: 0
                          • Pierwszy NZS IP
                            Panie Redaktorze, pełna zgoda z Pana artykułem. Ja do tego dołożyłbym split payment czyli bolszewickie, państwowe złodziejstwo. Tak, jak ukończenie Harvardu nie gwarantuje, że absolwent nie jest idiotą, tak przynależność do Zjednoczonej Prawicy nie chroni od głupoty. To jest przykre ale prawdziwe.
                            Dodaj odpowiedź 12 3
                              Odpowiedzi: 0
                            • piśor IP
                              Elektromobilność. Tankowanie benzyny trwa 5 minut i jest stacja co 20 km. Ładowanie elektro-samochodu to 5 godzin - i nie da się umieścić stacji co 20 km, bo potrzebne są kable....bardzo drogie kable, tysiące kilometrów. NIEWYKONALNE FINANSOWO. Wyobrażacie sobie kolejki na stacjach ładowania , gdy jeden samochód zajmuje stanowisko 5 godzin ??? Oraz pajęczynę kabli zrzucanych nocą z okien mieszkań w blokach na parkingi, aby Ładować samochody ??? Ach TA ELEKTROMOBILNOSĆ. W praktyce tylko autobusy miejskie i drogie gadżety dla najbogatszych
                              Dodaj odpowiedź 14 1
                                Odpowiedzi: 1
                              • potłuczony IP
                                W Gdyni specjalni, zaprzysiężeni przez Prezydenta pracownicy chodzą po śmietnikach i kontrolują - robią zdjęcia, piszą protokoły - praca wre. Ta cała segregacja to tylko pic i zniewolenie; to i tak idzie na taśmę i jest sortowane.
                                P/S Wygląda na to, że potłuczone szyby to nie szkło.
                                Dodaj odpowiedź 8 0
                                  Odpowiedzi: 1

                                Czytaj także