KrajCieszmy się z tego Oscara

Cieszmy się z tego Oscara

Dodano

Tak, "Ida" jest filmem, który budzi we mnie wiele wątpliwości.

Świetnie zrealizowany, wspaniale sfilmowany, ze znakomitymi rolami Agaty Kuleszy i Agaty Trzebuchowskiej. A jednocześnie kontrowersyjny pod względem historycznym, jak niemal każda opowieść dotycząca stosunków polsko-żydowskich. Podzielam argumenty tych, którzy zarzucają Pawłowi Pawlikowskiemu, iż stworzył obraz niepełny i w dużej mierze krzywdzący dla Polaków. Nie zgadzam się zaś z opinią, że "Ida" jest filmem "antypolskim". To oskarżenie równie ciężkie, co niesprawiedliwe.

Oczywiście, wolałbym, aby Oscara dostał film o Irenie Sendlerowej, o wiktorii pod Wiedniem, o Monte Cassino. Żałuję, że w świecie sztuki i literatury Polacy marzący o splendorach tak często uciekają się do najprostszego rozwiązania: stworzenia mniej lub bardziej łopatologicznego dzieła o polskim antysemityzmie. Możemy zmienić politykę PISF, możemy ograniczyć finansowanie tego typu projektów z publicznych pieniędzy, ale nie zmienimy gustów zachodniego audytorium. Popyt na Polaka-antysemitę i "splątane polsko-żydowskie losy" raczej się nie zmniejszy.

Niemniej powinniśmy pamiętać o jednym: Ida jest filmem niszowym. Podczas swojego debiutu w USA była wyświetlana w 3 (dosłownie: trzech) salach kinowych i przyniosła wpływy w wysokości 55 tysięcy dolarów. "Birdman", najlepszy tegoroczny film, w pierwszy weekend był wyświetlany w ok. 850 salach i zarobił blisko 2,5 miliona dolarów. Film Pawlikowskiego nie umocni stereotypu Polaka-antysemity bardziej niż reportaż o kibolach-narodowcach w "New York Timesie" czy kolejna kłamliwa książka Jana T. Grossa.

Za miesiąc krytycy filmowi będą jeszcze pamiętać, że "Ida" to polski film, że porusza problem antysemityzmu, i że jest czarno-biały. Za trzy miesiące niektórzy być może przypomną sobie jeszcze nazwiska dwóch głównych aktorek. Za rok w głowach większości krytyków i widzów zapewne pozostanie tylko słowo "Poland".

Cieszmy się z tego Oscara, bo to naprawdę jest sukces polskiego kina. Cieszmy się z "Idy" takiej, jaka jest. Innej nie mamy.

/ dtc
 0

Czytaj także