KrajPowolne śledztwo ws. inwigilacji dziennikarzy

Powolne śledztwo ws. inwigilacji dziennikarzy

Prokuratura Regionalna w Krakowie
Prokuratura Regionalna w Krakowie / Źródło: PAP / Jacek Bednarczyk
Dodano 29
Nie widać końca śledztwa w sprawie inwigilacji dziennikarzy w latach 2007-2014. Po ponad dwóch latach prowadzanego postępowania krakowska prokuratura będzie wnioskować o jego przedłużenie o kolejne sześć miesięcy – dowiedział się tygodnik „Do Rzeczy”.

Ta sprawa miała być wyjaśniona szybko i zdecydowanie – deklarowali publicznie politycy „obozu dobrej zmiany” jeszcze w maju 2016 roku, kiedy Mariusz Kamiński, minister koordynator służb specjalnych przedstawił w Sejmie listę 52 dziennikarzy, którzy w latach 2007-2014 mieli być inwigilowani przez służby specjalne. Kamiński wskazał wtedy, że w szczególnym zainteresowaniu służb znaleźli się byli dziennikarze „Rzeczpospolitej”, którzy opisywali szczegóły afery hazardowej. Wcześniej, w marcu 2016 roku, część z nazwisk z dziennikarzy, którymi interesowały się służby ujawnił na łamach „Do Rzeczy” Cezary Gmyz.

Sprawa miała być szybko wyjaśniona, ale tak się nie stało, a powolne tempo postępowania budzi coraz większe zdziwienie dziennikarzy, którzy – jak wynika z ujawnionych dotąd materiałów – mieli znajdować się w zainteresowaniu służb specjalnych.

Jeszcze w sierpniu ubiegłego roku prokurator krajowy Bogdan Święczkowski deklarował, że postępowanie zostanie zakończone do grudnia 2017 roku, ostatecznie zostało jednak przedłużone do 7 czerwca bieżącego roku. Teraz, jak dowiedziało się „Do Rzeczy”, śledczy z Prokuratury Regionalnej w Krakowie nadal nie są gotowi, by sprawę zakończyć decyzją procesową i chcą by kolejny raz zostało ono wydłużone.

– Tutejsza prokuratura planuje wystąpić z wnioskiem o przedłużenie okresu trwania śledztwa na okres kolejnych sześciu miesięcy – poinformował nas prokurator Paweł Iciek, Naczelnik Wydziału I Prokuratury Regionalnej w Krakowie.

Mimo, że śledztwo trwa już ponad dwa lata, nadal znajduje się dopiero w fazie in rem, a prokuratura regularnie – odpowiadając na pytania o dokonane w nim ustalenia – przekonuje, że wciąż jest na etapie gromadzenia materiału dowodowego i przesłuchiwania świadków. Nie chce też powiedzieć czy w najbliższym czasie w tej sprawie zamierza komukolwiek przedstawić zarzuty. Dziennikarze, którzy w trakcie śledztwa otrzymali status osób pokrzywdzonych nie mogą też zapoznać się z zebranymi materiałami ich dotyczącymi.

– W marcu 2016 roku zostałem wezwany do prokuratury celem złożenia zeznań i od tej pory nie mam żadnej informacji co się dzieje w śledztwie, na jakim jest etapie, dlaczego tak wolno trwa. Niepokoi mnie to, że śledztwo, które dotyczy sprawy tak fundamentalnej jak naruszanie tajemnicy dziennikarskiej, trwa tak wolno – mówi w rozmowie z „Do Rzeczy” Maciej Walaszczyk, dziennikarz TVP..

Oburzenia nie ukrywa też Eliza Olczyk, dziennikarka „Wprost”, a wcześniej „Rzeczpospolitej”, która również znalazła się w gronie osób, których billingi miały być sprawdzane przez służby. – Powolność tego śledztwa budzi spory niepokój. Czas najwyższy definitywnie wyjaśnić czy w latach 2007-2014 dochodziło do inwigilacji dziennikarzy, kto za to opowiadał i wyciągnąć wobec osób odpowiedzialnych konsekwencje – mówi nam Olczyk.

Jak wynika z materiałów opublikowanych przez Kancelarię Premiera wiosną 2016 roku – w okresie rządów PO- PSL czynności operacyjno-rozpoznawcze prowadzone przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Centralne Biuro Antykorupcyjne wobec dziennikarzy objęło praktycznie cały dawny dział krajowy "Rzeczpospolitej" – dziennikarzy i redaktorów przygotowujących teksty do druku. Śledzeni byli ówczesny redaktor naczelny "Rz" Paweł Lisicki i jego zastępca Piotr Gabryel – obecnie "Do Rzeczy".

Inwigilowani przez służby specjalne byli też ówczesny szef działu krajowego "Rzeczpospolitej" Piotr Gociek, redaktor działu Michał Szułdrzyński oraz reporterzy: Karol Manys, Eliza Olczyk, Jarosław Stróżyk, Wojciech Wybranowski i Piotr Nisztor, a także Piotr Gursztyn i Cezary Gmyz. Na liście inwigilowanych znaleźli się także m.in.: Sylwester Latkowski, Michał Majewski,Maciej Walaszczyk, Jerzy Jachowicz, Piotr Skwieciński, Bartosz Węglarczyk i Łukasz Warzecha.

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ jfi

Czytaj także

 29
  • Pogadajcie z Dudą o parasolu ochronnym IP
    On nadal trzyma u siebie w kancelarii i w BBNie mnóstwo ludzi, którzy z pewnością świetnie znają sprawę, a może nawet w niej uczestniczyli?
    Dodaj odpowiedź 6 0
      Odpowiedzi: 0
    • Wolny IP
      Zaskakujace ze tak skorumpowanej opozycji nie mozna postawic zarzutow. Wszak zabili prezydenta, wykorzystywali sluzby i generalnie zjadali male dzieci...
      Od czasu do czasu ku uciesze gawiedzi usluzna prokuratura zakuje kogos w kajdanki w towarzystwie fleszy, by tego samego dnia delikwent wrocil do swojego apartamentu, bo nie ma nic na niego w sumie... Bo Ci z nadania partyjnego mogli awansowac tylko dlatego ze sa wierni a nie dlatego ze sa dobrzy. Chodzi tu o to zeby elektorat mogl sie brandzlowac, a nie tam o jakas sprawiedliwosc.
      Dodaj odpowiedź 7 3
        Odpowiedzi: 0
      • Andrzej IP
        UKŁAD GDAŃSKI:"WSZYSTKO W TYM MIEŚCIE JEST POUKŁADANE.CORAZ BARDZIEJ PODŁY SPOSÓB I AŻ DO DRUGIEGO POKOLENIA"-MÓWI JEDEN Z BYŁYCH FUNKCJONARIUSZY CBA.
        Z MLEKIEM MATKI.Kiedy układa się:"Gdańską układankę,którą można pokazać,jakie jest:"Tło Amber Gold"-trzeba dołożyć ostatni brakujący element:"Miejscowy Wymiar Sprawiedliwości"!!!
        Jeśli można uznać,że:"Cały polski Wymiar Sprawiedliwości jest-chory,to diagnoza dotycząca trójmiejskiego przypadku jest jeszcze bardziej deprymująca"!!!
        Tego się nie da ruszyć!!!
        POlicjanci określali jeden ze składów:"Sadu penitencjarnego-mianem Spółdzielni"-kiedy na sali byli pewien Sędzia i pewien adwokat,wiadomo było,że:"Najgrożniejszy przestępca wyjdzie łagodnym wyrokiem"-mówi jeden z Oficerów POlicji"!!!
        "Wiedzę prawniczą wysysa się z mlekiem matki"-tak napisał Sędzia Sądu Apelacyjnego,który zwrócił się do Redaktora Wydziału Prawa na Uniwersytecie Gdańskim,by przyjmować na:"Studia dzieci miejscowych prawników,nawet gdy nie osiągną wymaganej liczby punktów"!!!
        "Widziałem ten list i utajona listę przyjęć na studia,przyjęto z ważnych względów sPOłecznych,nawet osobę która dostała 13 punktów,choć teoretycznie należało mieć co najmniej 50 punktów-opowiada były Funkcjonariusz CBA"!!!
        O aferze pisał prasa w 2004 roku.!!!
        Pewne fakty nie były jednak znane,jak na przykład,ze z:"Rekomendacji jednego z Sędziów przyjęto syna znanego trójmiejskiego dealera narkotyków"!!!
        Młody człowiek wkrótce wstąpił do:"Młodzieżówki Platformy Obywatelskiej (PO),wszystko się idealnie dopasowało"!!!
        Kiedy wybuchła:"Afera Amber Gold i ujawniono że Michał Tusk pracował dla OLT Express,w Gdańsku czekano,jak zachowa się Premier Donald Tusk,nie chodzi o to,że Michał Tusk był małą płotką i premier grzmi,iż chce się jego syna obciążyć winą za:"Aferę Amber Gold"!!!
        Można zrozumieć:"Ojcowskie uczucia,zachowanie Michała Tuska było:"Naganne"-mówi jeden z dziennikarzy.!!!
        "ZŁO TRZEBA NAZYWAĆ NAZWAĆ,POWIEDZIEĆ,NIE IDŻ TĄ DROGĄ,ALE POSZEDŁ"!!!
        Trzeba być skutecznym,wziąść kasę i w nogi.!!!
        Dodaj odpowiedź 18 0
          Odpowiedzi: 0
        • Anzelm IP
          solidaruch sa po $ od CIA,komuchy od kpzr.
          krytyka plityczna oraz fudnacja Batorego utzymuje dzi**wki-sierakowskiego i smolara.
          Dodaj odpowiedź 8 1
            Odpowiedzi: 0
          • Anzelm IP
            pytanie o to czy parch sznepf zwrocil 0.5 mln zagrabionych pieniędzy.pytanie o parcha najsztuba czy siedzi,czy jeszcze nie,pytanie o żydowskich zbrodniarzy z Ub-jest antysemityzmem?
            Dodaj odpowiedź 5 4
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także