KrajAmerykański analityk o tym, kto zna brutalną prawdę ws. Smoleńska. "Zachodni wywiad miał poważne wątpliwości co do oficjalnej wersji"

Amerykański analityk o tym, kto zna brutalną prawdę ws. Smoleńska. "Zachodni wywiad miał poważne wątpliwości co do oficjalnej wersji"

Szczątki samolotu Tu-154M wciąż są w posiadaniu Rosjan
Szczątki samolotu Tu-154M wciąż są w posiadaniu Rosjan / Źródło: Wikipedia / staszewski, PRS Team.net/CC BY-SA 2.5
Dodano
Polska zasługuje na prawdę o tym, co naprawdę wydarzyło się 10 kwietnia 2010 roku - pisze na łamach portalu observer.com były analityk amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego John Schindler. Zaznacza on, że zachodni wywiad od początku miał wątpliwości co do oficjalnej wersji przyczyn katastrofy smoleńskiej.

John Schindler pochyla się w swoim tekście nad przyczynami katastrofy smoleńskiej. Przypomina czytelnikom, jaki był powód wizyty polskiej delegacji w Rosji, nazywając Katyń "niewyleczoną raną". Amerykanin pisze również o wątpliwościach wobec rządów Władimira Putina w Rosji. "Kreml jest rządzony przez człowieka, który dorastał w KGB, wśród tych samych ludzi, którzy dokonali masakry w Katyniu" – pisze.

Analityk wskazuje, że wrak rządowego tupolewa nie został Polsce zwrócony i wciąż znajduje się na terytorium Federacji Rosyjskiej. W swoim tekście odnosi się także do oficjalnych polskich i rosyjskich ustaleń przyczyn katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku. Przywołując wypowiedzi Antoniego Macierewicza, jego dążenia do poznania prawdy i raport, z którego wynika, że na pokładzie samolotu doszło do wybuchu.

Schindler pisze o oficjalnych polskich i rosyjskich ustaleniach ws. Smoleńska. Przytacza wypowiedzi Antoniego Macierewicza. Pisze o jego walce o prawdę ws. wydarzeń z 10 kwietnia 2010 roku i raporcie, w którym były szef MON przedstawia swoje dotychczasowe ustalenia, z których ma wynikać, że w samolocie doszło do wybuchu. Analityk wspomina także próby zdyskredytowania każdych innych wersji tragedii sprzed 8 lat, która nie przystaje do oficjalnej wersji.

"Należy powierzyć ponowne zbadanie katastrofy smoleńskiej doświadczonym stronom trzecim"

Autor artykułu przywołuje postać Franka Taylora, który poproszony przez stronę polską o pomoc w wyjaśnieniu katastrofy, zgodził się z ustaleniami komisji. "W lutym Taylor odrzucił oficjalny werdykt rosyjskich i polskich dociekań jako wygodną politycznie fantazję, stwierdzając: 'Nie ulega wątpliwości, że na pokładzie samolotu były eksplozje'. W kolejnym wywiadzie Taylor wyjaśnił: 'są mocne dowody, że kilka sekund później drzwi po lewej stronie kadłuba, tuż przed skrzydłem, zostały odrzucone i wbite w ziemię przez kolejną eksplozję kadłuba" – pisze Schindler.

Analityk przypomina, że Taylor uznał śledztwo Rosji za oszustwo. Podkreślił również, że "biorąc pod uwagę status Taylora jako cenionego specjalisty od wypadków lotniczych, należy powierzyć ponowne zbadanie katastrofy smoleńskiej doświadczonym stronom trzecim, a nie rosyjskim czy polskim".

"Myślisz, że NATO naprawdę rozpoczęłoby przez Smoleńsk wojnę z Rosją za Polskę?”

Amerykanin przyznaje, że zachodni wywiad miał od samego początku poważne wątpliwości co do oficjalnej wersji ws. Smoleńska. "Jeden z polskich funkcjonariuszy poinformował mnie, że: "Oczywiście, że Warszawa znała prawdę”, co oznacza, że poprzedni polski rząd starał się utrzymać pokój z Putinem podążając za rosyjską wersją wydarzeń. Powiedział też: „A co mieli zrobić? Myślisz, że NATO naprawdę rozpoczęłoby przez Smoleńsk wojnę z Rosją za Polskę?” – pisze. Jak dodaje, podobne sugestie docierały do Polski od amerykańskiego wywiadu. "(...) amerykańscy szpiedzy, tak jak Warszawa, od początku wiedzieli, że Rosjanie kłamią nt. katastrofy. Wydaje się, że niemiecki wywiad też zna „brudną” prawdę" – wskazuje.

"Polska zasługuje na prawdę"

Analityk pisze również, że po katastrofie wielu nie mogło uwierzyć, że Władimir Putin mógł zamordować polskiego prezydenta. Ostatnie osiem lat, w których Rosja "ukradła Krym i najechała na zachodnią Ukrainę" miało - zdaniem Schindlera - uprawdopodobnić "zabójczą rosyjską rękę ws. Smoleńska". "Polska zasługuje na prawdę o tym, co naprawdę wydarzyło się 10 kwietnia 2010 roku" – kończy Amerykanin.

O północy z piątku na sobotę (19 na 20 października) rozpoczyna się cisza wyborcza [Ustawa z dnia 5 stycznia 2011 r. – Kodeks wyborczy (Dz. U. z 2017 r. poz. 15)], która potrwa do końca głosowania w niedzielę (21 października). Zakaz obowiązuje także w internecie, w związku z czym, w trakcie ciszy wyborczej w portalu DoRzeczy.pl wyłączona zostanie możliwość dodawania komentarzy.

Czytaj także