KrajBiedroniowi nie dogodzisz

Biedroniowi nie dogodzisz

Dodano

W pamiętną niedzielę 24 maja, zanim jeszcze spłynęły wyniki ze wszystkich okręgów wyborczych, portal Gazeta.pl ogłosił już zwycięzcę wyścigu prezydenckiego. Został nim Robert Biedroń.

Jego zdjęcie na pierwszej stronie portalu było większe niż fotografia Andrzeja Dudy. Podpis informował, że tysiące ludzi „lajkujących” jego profil na Facebooku widzi w gejowskim aktywiście idealnego kandydata na prezydenta w roku 2020. No cóż, trzeba było jakoś złamać trwającą od kilku dni narrację, że na Andrzeja Dudę zamierzają głosować „nawet homoseksuali­ści” (z Krystianem Legierskim na czele).

Niespełna tydzień później na postępową lewicę spadł kolejny grom: oto prezydent elekt stwierdził w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”, że „jest gotów zasiąść przy jednym stole z gejami”. Hm, co zrobić z tym fantem? Wszak prawica ma gejów nienawidzić, nazywać ich „pedałami”, zamykać w więzieniach! A tu nagle Duda wyciąga do nich dłoń. Konfuzja, konsternacja – taka sytuacja!

Z kapelusza wyciągnięto więc raz jeszcze Biedronia. W rozmowie z Onet.pl prezydent Słupska oburzył się na słowa Dudy: „Taka deklaracja jest wręcz uwłaczająca. Czy ja jestem trędowaty, gorszy? [...] Jeśli prezydent widzi, że pewne grupy są wykluczone i są pewne niedociągnięcia [...], to on powinien wskazywać i podpowiadać, co zmienić”.

We wspomnianym wywiadzie Duda właśnie wskazuje, co chce zmienić w prawie, ale nie tylko dlatego szarża Biedronia jest absurdalna. Co jest uwłaczającego w deklaracjach prezydenta elekta, nijak nie pojmuję. A może dla Biedronia uwłaczające jest to, że w ostatnim czasie zapraszano go do mediów rzadziej niż Legierskiego? Lustereczko, powiedz przecie... 

/ dtc
 0

Czytaj także