KrajCzas uwolnić Maćka

Czas uwolnić Maćka

Dodano
Maciej Dobrowolski od ponad trzech lat bez wyroku, siedzi w areszcie śledczym. Dowody przeciw niemu są wątpliwe. Helsińska Fundacja Praw Człowieka , która przeanalizowała sprawę ostrzega: działania warszawskiego sądu naruszają Europejską Konwencję Praw Człowieka.

Maciej Dobrowolski, prywatnie kibic Legii Warszawa, wyższe wykształcenie, dotąd niekarany, wcześniej nie pojawiający się w materiałach policyjnych śledztw w żadnej ze spraw, od ponad trzydziestu sześciu miesięcy ogląda świat za krat. Ograniczono mu możliwość widzeń z rodziną, w tym z narzeczoną, z którą tuż przed aresztowaniem zamierzał wziąć ślub. Co więcej, wbrew obowiązującym przepisom i orzeczeniom sąd ograniczył mu prawo do kontaktów telefonicznych z adwokatem.

Jest oskarżony - choć ustalenia prokuratury jak i zebrany przezeń materiał dowodowy budzą spore wątpliwości – o udział w „kibolskiej grupie przestępczej” i handel narkotykami.

Jak dowiedział się tygodnik „Do Rzeczy” Helsińska Fundacja Praw Człowieka, która przeanalizowała akta sprawy dopatrzyła się szeregu uchybień i wątpliwości w działaniach sądu przedłużającego areszt śledczy wobec Dobrowolskiego. Wczoraj ekspertyza prawna HFPC w tej sprawie trafiła do warszawskiego sądu. Podpisali ją dr Adam Bodnar i dr Piotr Kładoczny.

- Zachodzi istotne prawdopodobieństwo, że postanowienia wydawane w sprawie przedłużania tymczasowego aresztowania wobec pana Macieja D. nie były zgodne ze standardami stosowania tego środka zapobiegawczego wypracowanymi przez orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, a nawet mogły naruszać art 5 ust 3 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka- mówi nam Piotr Kubaszewski, prawnik z Programu Interwencji Prawnej HFPC.

W ekspertyzie Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka wskazano m.in. że zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka każdy przypadek tymczasowego aresztowania powinien być przez sąd rozpatrzony indywidualnie, z odpowiednim uzasadnieniem dla takiej, a nie innej decyzji na wszystkich etapach postępowania.

„ (…) Tymczasem kolejne postanowienia w przedmiocie tymczasowego aresztowania Macieja D. opierają się w zasadzie na tym samym uzasadnieniu: zebrany materiał dowodowy ma w dużym stopniu uprawdopodabniać popełnienie przez oskarżonego zarzucanych mu czynów, za które grozi surowa kara pozbawienia wolności stanowiąca samoistną przesłankę tymczasowego aresztowania, a ponadto istnieje obawa matactwa wynikająca z faktu współdziałania oskarżonego z innymi osobami (...)” - czytamy w ekspertyzie Fundacji.

- Wyżej wskazane przesłanki tymczasowego aresztowania powoływane są w sposób abstrakcyjny , bez rozważenia czy na obecnym etapie postępowania, w odniesieniu do poszczególnych oskarżonych, istnieje realne ryzyko wpłynięcia przez nich na prawidłowy tok postępowania- wytyka Piotr Kubaszewski.

Helsińska Fundacja Praw Człowieka wskazuje również, że podnoszony przez sąd w uzasadnieniu decyzji o przedłużeniu aresztowania argument o grożącej wysokiej karze nie do końca jest trafny. Dlaczego? Bo zgodnie z orzeczeniem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka nie mogą być one uznane za wystarczające uzasadnienie długich okresów stosowania tymczasowego aresztowania. „ Na późniejszym etapie postępowania konieczne jest zatem wskazanie innych konkretnych okoliczności, które świadczą o ryzyku fałszowania dowodów przez oskarżonego, zastraszania świadków lub zakłócania przebiegu postępowania w inny sposób”. A tego warszawski sąd do dziś nie zrobił

Dlaczego Maciej siedzi?

Macieja Dobrowolskiego zatrzymano w 2012 roku po wielkiej, medialnie nagłośnionej akcji policji przeciw kibicom. Zdaniem prokuratury Dobrowolski, będący oficjalnym łącznikiem kibiców Legii z kibicami zaprzyjaźnionego klubu FC Den Haag z Holandii, miał uczestniczyć w „kibicowskim gangu” i sprowadzać do Polski narkotyki. Według prokuratury od stycznia do października 2009 r Dobrowolski rzekomo – jak czytamy w akcie oskarżenia- „brał udział w wewnątrzwspólnotowym nabyciu znacznej ilości środka odurzającego w postaci marihuany, przy czym z przestępstwa uczynił sobie stałe źródło dochodu(..)”. Od tego czasu, sąd regularnie decyduje o przedłużeniu aresztu tymczasowego Dobrowolskiemu. Robi to, mimo że w sprawie jest coraz więcej wątpliwości co do ustaleń prokuratury i rzetelności aktu oskarżenia.

Dlaczego? Dziś już wiadomo, że policja nie znalazła ani w mieszkaniu ani na materiałach i ubraniach należących do Do0browolskiego nawet śladu narkotyków. Status majątkowy oskarżonego nie wskazuje by handel narkotykami był, jak twierdzi prokuratura, źródłem jego dochodu. Według niektórych informacji w czasie, gdy rzekomo miał przebywać w Holandii realizując transakcje narkotykowe, był widziany w Polsce w pracy. Co więcej- jedynym dowodem prokuratury są zeznania świadka koronnego, skruszonego dilera narkotyków o pseudonimie „Hanior”.

Przestępca zeznał, że Dobrowolski miał pomagać mu w przemycie narkotyków. Tyle, że jego słów nie potwierdzają inni świadkowie tak zwani „mali świadkowie koronni”. „Hanior” jest też świadkiem w sprawie przeciw „Staruchowi” innemu z kibiców Legii również oskarżonemu o handel narkotykami. Jak pisałem, jeszcze w „Rz” zeznania „Haniora” w wielu punktach są naciągane i sprawiają wrażenie inspirowanych naciskami śledczych.

O wątpliwościach co do przetrzymywania w areszcie Macieja Dobrowolskiego pierwszy napisał portal Weszło.com, a w ślad za nim również i inne media m.in. „Gazeta Wyborcza”, która wytykała, że w tej sprawie sąd stosuje domniemanie winy zamiast domniemania niewinności.

Kibice Legii, ale także i innych drużyn od kilku tygodni prowadzą akcję „Uwolnić Maćka”. Banery z takim napisem zawisły w ostatniej kolejce ligowej m,in na stadionach Legii i Lecha Poznań.

/ dtc

Czytaj także

 0

Czytaj także