Semka o „Taśmach Kaczyńskiego”: Gierka, jaką Wyborcza uwielbia

Semka o „Taśmach Kaczyńskiego”: Gierka, jaką Wyborcza uwielbia

Dodano: 42
Piotr Semka
Piotr Semka / Źródło: PAP / Arek Markowicz
Oczywiście, że tytuł „Taśmy Kaczyńskiego” nasuwa skojarzenie, że wykryto jakieś nagrania, które wskazują na jakieś polityczne przestępstwa. A Kaczyński po prostu bardzo szczerze mówi o tym, co myśli o swoich sojusznikach i rywalach z obozu solidarnościowego. I w tym sensie to jest ciekawe. Ale nie jest to żadne ujawnienie żadnego skandalu ani żadnej afery. Używanie określenia „Taśmy Kaczyńskiego” to jest przykład takiego działania podprogowego, jakie „Gazeta Wyborcza” uwielbia – mówi portalowi „DoRzeczy.pl” Piotr Semka, publicysta tygodnika „DoRzeczy”.

DoRzeczy.pl”: Jak Pan ocenia publikację „Gazety Wyborczej” na temat tzw. „Taśm Kaczyńskiego”?

Piotr Semka: Po pierwsze: wątpliwość jest taka, że jeżeli to jest wywiad, to dajemy stenogram z tego. A nie wybrane cytaty, które są opatrzone komentarzami Wojciecha Maziarskiego. Dodajmy komentarzami godnymi politruka. Oczywiście „Gazeta Wyborcza” mówi, że całe nagrania są do odsłuchania na stronie internetowej „Gazety Wyborczej”. Ale mało komu będzie się chciało tam zaglądać. Więc powinien być stenogram, który pokazałby, w jakim kontekście pytań ukazują się te wypowiedzi, a nie wyrwane z kontekstu pojedyncze zdania, opatrzone częściowo łopatologicznym komentarzem. Po drugie – Kaczyński w tej rozmowie wypowiada się dość swobodnie. Jest to jednak sposób myślenia i język, jakim operują wszyscy politycy. A tu jest zabawnie, bo przedstawia się bohaterów, których Gazeta lubi, że osoby te są zdumione, że w obozie Solidarności była też konkurencja. Na przykład cytowany jest Bujak (Zbigniew Bujak - red.), który w ogóle nie przypomina sobie spotkania z Kaczyńskim. Oczywiście w Solidarności była ostra walka o wpływy i Kaczyński dosyć szczerze o niej mówi. To, że ten wywiad może budzić zainteresowanie młodego pokolenia, wynika z tego, że zapomniano już o tym, jak bardzo w Solidarności rywalizowano. Ale to żadna nowość dla ludzi, którzy znają tamtejsze wydarzenia.

Gazeta opatrzyła tekst tytułem „Taśmy Kaczyńskiego”. Skojarzenia z aferą taśmową nasuwają się same?

Oczywiście, że tytuł „Taśmy Kaczyńskiego” nasuwa skojarzenie, że wykryto jakieś nagrania, które wskazują na jakieś polityczne przestępstwa. A Kaczyński po prostu bardzo szczerze mówi o tym, co myśli o swoich sojusznikach i rywalach z obozu solidarnościowego. I w tym sensie to jest ciekawe. Ale nie jest to żadne ujawnienie żadnego skadnalu ani żadnej afery. Używanie określenia „Taśmy Kaczyńskiego” to jest przykład takiego działania podprogowego, jakie „Gazeta Wyborcza” uwielbia. Używa określenia, które kojarzy się z taśmami Sowy, natomiast w razie zapytania redaktorzy odpowiedzą niewinnym głosikiem „a co, to nie są taśmy? Przecież nagrane zostało na taśmie”... To taka gierka, którą „Wyborcza” uwielbia.

Dla młodszych czytelników ciekawym wątkiem mogą być krytyczne słowa Kaczyńskiego o premierze Janie Olszewskim?

Czym innym jest szacunek dla premiera Olszewskiego jako człowieka, który ma prawie 90 lat, a czym innym jest normalna świadomość, że w swoim czasie, a szczególnie w czasie, którym nagrywano ten wywiad, premier Olszewski był politycznym rywalem Jarosława Kaczyńskiego. Zakładał przecież konkurencyjny dla Porozumienia Centrum Ruch Odbudowy Polski. Natomiast ważniejsze i cenniejsze jest co innego. Mimo osobistej rywalizacji w noc 4 czerwca Kaczyński, mimo, że rywalizował z Olszewskim o przywództwo prawicy, a jego ministrowie byli w ówczesnym rządzie w znaczącej mniejszości, to w pełni poparł wtedy Olszewskiego. I to jest ważne.

Czytaj też:
Medioznawca o „Taśmach Kaczyńskiego”: Rozpaczliwa próba wykreowania newsa

Czytaj też:
Prof. Antoni Dudek o „Taśmach Kaczyńskiego”: Nie ma sensacji, temat jednodniowy

Autor: Przemysław Harczuk
Źródło: DoRzeczy.pl
 42
Czytaj także