KrajPostawić tamę ekstremizmowi

Postawić tamę ekstremizmowi

Dodano
Polacy mają uzasadnione obawy przed muzułmańskimi imigrantami. Przyjmowanie ich na siłę zaostrzy tylko relacje między Polakami a żyjącymi w Polsce wyznawcami Allaha.

Ostre spory wokół uchodźców z Syrii i tego, czy przyjmować tylko chrześcijan, czy muzułmanów też. Polityczna burza po tym, jak rząd zgodził się przyjąć 2 tys. imigrantów wyłowionych z Morza Śródziemnego. Wrzawa związana z obrzuceniem świńskimi łbami centrum islamskiego w Warszawie. Wymienione tematy to dopiero przedsmak dyskusji, jaka będzie się u nas toczyć na temat przyjmowania imigrantów. Podsumujmy, jakie pytania już padają, jakie padną w przyszłości i jak wokół odpowiedzi na nie może podzielić się scena polityczna, a może nawet wspólnoty religijne.

Jest już pierwszy polityk, który uznał, że nie będzie milczał w sprawie imigracji. Obóz politycznej poprawności obsadził go już w roli naczelnego ksenofoba RP. To Jarosław Gowin, lider Polski Razem, który jako pierwszy polityk postawił sprawę jasno: „Powinniśmy przyjąć uchodźców i nie powinni być to wyznawcy islamu. Oni się nie asymilują”. Dodał, że wystarczą setki tysięcy niezasymilowanych muzułmanów, żeby roznieść po krajach Europy Zachodniej zarazę terroryzmu. „Jak przyjmiemy osoby wyznania muzułmańskiego, to ataki nastąpią też w Polsce” – stwierdził kategorycznie, tłumacząc stanowisko. „To brutalne, ale musimy zachować instynkt samozachowawczy. Obowiązkiem państwa jest troska o własnych obywateli. Musimy przyjąć uchodźców, ale takich, którzy nie stanowią dla nas zagrożenia” – podsumował były minister sprawiedliwości. (...)

fot. Reuters/Forum 

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 31/2015
Cały artykuł dostępny jest w 31/2015 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ dtc

Czytaj także

 0

Czytaj także