Kraj"Byłem molestowany". Jastrzębowski zdradza dwie historie

"Byłem molestowany". Jastrzębowski zdradza dwie historie

Sławomir Jastrzębowski
Sławomir Jastrzębowski / Źródło: PAP / Tytus Żmijewski
Dodano
"Ona w pewnym momencie mówi do mnie tak: jak mnie pan zatrudni, to może się pan spodziewać mnóstwa rozkoszy i uśmiecha się delikatnie tymi swoimi podpompowanymi usteczkami. Mnie się włączają wszystkie alarmy, syreny i czerwone światła. Tak, tak proszę Państwa, całkiem niemała liczba ludzi, także w dziennikarstwie chce świadomie i cynicznie robić karierę przez łóżko, albo łóżkiem i tym całym me too chce kogoś zniszczyć. Niestety" – pisze były red. naczelny "Super Expressu" Sławomir Jastrzębowskim w swoim felietonie dla Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Były red. naczelny "Super Expressu" opisał dwie różne historie, które pokazują, jak niektórzy traktowali akcję "me too". "Szlachetna akcja me too pobudziła do życia w wielu polskich redakcjach (wiem, bo rozmawiałem, moje doświadczenia nie są bynajmniej wyjątkowe) wiele sfrustrowanych wariatek, które z powodu braku inteligencji, ambicji i szeregu różnych umiejętności próbują się mścić na całym świecie" – podsumował Jastrzębowski.

"Żaden molestujący kat nie powinien czuć się bezpiecznie, mimo upływu wieków. Żaden. Kropka. Oczywiście ta szlachetna akcja ma też swój rewers. Zimne samice (lub samce) stosują ją instrumentalnie do robienia kariery, albo zemsty, że kariery zrobić się nie udało" – stwierdza były red. naczelny "SE".

Cały wpis Jastrzębowskiego dostępny jest na stronie SDP.

O północy z piątku na sobotę (19 na 20 października) rozpoczyna się cisza wyborcza [Ustawa z dnia 5 stycznia 2011 r. – Kodeks wyborczy (Dz. U. z 2017 r. poz. 15)], która potrwa do końca głosowania w niedzielę (21 października). Zakaz obowiązuje także w internecie, w związku z czym, w trakcie ciszy wyborczej w portalu DoRzeczy.pl wyłączona zostanie możliwość dodawania komentarzy.

Czytaj także