KrajKaja Godek: Przeciwstawmy się terrorowi LGBT, który opanowuje nasz kraj

Kaja Godek: Przeciwstawmy się terrorowi LGBT, który opanowuje nasz kraj

Kaja Godek
Kaja Godek / Źródło: PAP / Marcin Obara
Dodano
Osoby, które będą wskazywać na mechanizmy w Irlandii i przestrzegać przed powtórzeniem tamtych schematów w naszym kraju, będą brutalnie atakowane i niszczone. Powinniśmy patrzeć na to, co stało się na Zielonej Wyspie i działać dokładnie przeciwnie do tego, co dyktują nam środowiska lewicowe. Stajemy przed pytaniem, czy pójdziemy tą samą drogą, czy też postawimy się terrorowi, który atakuje nasz kraj. Lekiem jest danie twardego odporu, a nie uległość, czy wypracowywanie wspólnych stanowisk z ludźmi, którzy chcą zdemontować nasz świat, zniszczyć nas i nasze dzieci - mówi portalowi DoRzeczy.pl Kaja Godek, fundacja Życie i Rodzina.

„Gazeta Wyborcza” pisze, że pozywają Panią homoseksualiści za to, że określiła Pani ich skłonność jako zboczenie. Jak czuje się Pani z tym pozwem?

Kaja Godek: Nie dostałam jeszcze żadnego pozwu. Czuję natomiast, że jest po raz kolejny wywierana na mnie ogromna medialna presja. Nie mam pojęcia, kto konkretnie mnie pozwał. Dotychczas myślałam, że pozwy składa się do sądu, a potem wysyła pozwanemu. Teraz okazuje się, że pozwy najpierw trafiają do „Gazety Wyborczej”. Całą akcję traktuję jako zemstę.

Czyją?

Zemstę środowiska LGBT, za mówienie prawdy i skuteczne działanie. Gromadzą się wokół nas ludzie, którym zależy na tym, aby powstrzymać homoideologię. Cieszymy się, że udało się utrzymać zakaz marszu LGBT w Lublinie, ale widać, że druga strona wpadła we wściekłość. Rozgląda się wokół i szuka możliwości bolesnego rewanżu.

Ale co konkretnie Pani się zarzuca?

Rzecz w tym, że nie wiem. Możemy rozmawiać, co najwyżej o presji medialnej, bo samego pozwu nie widziałam, co się w nim znajduje, wiem tylko z prasy. Podobno pozew zawiera żądanie emisji przeprosin na antenie Polsatu w formie 30-sekundowego spotu emitowanego 50 razy. To sposób na wykończenie finansowo mnie osobiście i całej Fundacji Życie i Rodzina. Przecież koszt takich przeprosin to minimum kilkadziesiąt tysięcy złotych, a może i więcej!

No to co do presji medialnej – nie jest Pani jedyną osobą, która walczy o prawo dzieci nienarodzonych. Dlaczego akurat Pani jest atakowana?

W programie, o którym mowa, wskazywałam na to, co działo się w Irlandii, gdzie sterroryzowano i rozmiękczono Kościół, narzucono poprawność polityczną, zniszczono najpierw społeczeństwo, a potem zakwestionowano potrzebę ochrony życia zadając o nią pytanie w referendum. To samo zaczyna być przeprowadzane w Polsce. Myślę, że osoby, które będą wskazywać na mechanizmy w Irlandii i przestrzegać przed powtórzeniem tamtych schematów w naszym kraju, będą brutalnie atakowane i niszczone.

Powinniśmy patrzeć na to co, stało się na Zielonej Wyspie i działać dokładnie przeciwnie do tego, co dyktują nam środowiska lewicowe. Stajemy przed pytaniem, czy pójdziemy tą samą drogą, czy też postawimy się terrorowi, który atakuje nasz kraj. Lekiem jest danie twardego odporu, a nie uległość, czy wypracowywanie wspólnych stanowisk z ludźmi, którzy chcą zdemontować nasz świat, zniszczyć nas i nasze dzieci.

Czytaj także:
Kwaśniewski: Pozew wobec Kai Godek nie ma podstaw prawnych

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ pha

Czytaj także

O północy z piątku na sobotę (11 na 12 października) rozpoczyna się cisza wyborcza
[Ustawa z dnia 5 stycznia 2011 r. – Kodeks wyborczy (Dz. U. z 2017 r. poz. 15)], która potrwa do końca głosowania w niedzielę (13 października). Zakaz obowiązuje także w internecie, w związku z czym, w trakcie ciszy wyborczej w portalu DoRzeczy.pl wyłączona zostanie możliwość dodawania komentarzy.

Czytaj także