Zatrzymana prokremlowska Zmiana
  • Maciej PieczyńskiAutor:Maciej Pieczyński

Zatrzymana prokremlowska Zmiana

Dodano:   /  Zmieniono: 
 
Okazuje się, że prorosyjskie sympatie mają granice nawet w partii oskarżonego o szpiegostwo Mateusza P. Prokremlowską Zmianę w proteście przeciwko zbyt usłużnej wobec Putina retoryce już wiele miesięcy temu zaczęli opuszczać jej działacze

Mateusz P. został zatrzymany przez ABW 18 maja. Prokuratura Krajowa w Warszawie prowadzi przeciwko niemu postępowanie. Jest podejrzany o szpiegostwo. Sprawa jest jednak niejawna, dlatego oficjalnie nie wiadomo nawet, na rzecz jakiego kraju miał działać założyciel i lider prorosyjskiej partii Zmiana. Nie wszystkie drogi prowadzą do Moskwy. W mediach pojawiają się też niepotwierdzone informacje, że mógł działać na rzecz Chin lub Iraku. Za szpiegostwo grozi mu od roku do 10 lat pozbawienia wolności. 

 – Ja nie jestem rosyjskim agentem, ja otwarcie popieram politykę Putina – mówił Mateusz P. w jednym z wywiadów niedługo po tym, jak założył partię Zmiana. Ugrupowanie ma charakter antykapitalistyczny, opowiada się za wyjściem Polski zNATO. „Jesteśmy pierwszą nieamerykańską partią w Polsce” – tak piszą o sobie działacze Zmiany. Optują za zbliżeniem z Rosją i Białorusią. P. wypowiadał się też pozytywnie o wysuwanej przez czołowych kremlowskich polityków koncepcji „unii eurazjatyckiej od Lizbony do Władywostoku”. Najbardziej jednak chyba zasłynął jako obserwator wymuszonego przez Rosję „referendum” na Krymie, zapewniając, że przebiegło ono z zachowaniem zasad demokracji. Legitymizując rosyjską okupację półwyspu i popierając separatystyczne republiki powstałe na terenie Donbasu, P. nieustannie krytykował porewolucyjne władze w Kijowie, nazywając Ukrainę „państwem upadłym”, rządzonym przez „faszystów”. Działacze Zmiany organizowali patrole przy granicy polsko-ukraińskiej, wypatrując… próbujących przedostać się do Polski „banderowców”. Wrogość do ugrupowań odwołujących się do spuścizny Stepana Bandery jest powszechna wśród polskich środowisk na prawo od proukraińsko nastawionego PiS. A jednak nawet tam lider Zmiany nie jest postacią popularną. Jego partii nie popiera ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, dostrzegając zagrożenie nie tylko w ukraińskim nacjonalizmie, lecz także w rosyjskim imperializmie. Janusz Korwin-Mikke, który wywołał skandal, odwiedzając okupowany Krym, tak pisze o Zmianie na swoim Facebooku: „Partia raczej prosowiecka niż prorosyjska, a p. M.P. przez lata robił, co mógł, by uważano go za rosyjskiego agenta. […] Sądzę, że żadnym szpiegiem nie jest – bo kto by człowieka z taką opinią dopuścił do jakichś tajemnic?”. (...)

Cały artykuł dostępny jest w 22/2016 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także