KrajWarszawa: Niezwykły mural z wizerunkiem Kory

Warszawa: Niezwykły mural z wizerunkiem Kory

Pogrzeb Kory
Pogrzeb Kory / Źródło: PAP / Marcin Obara
Dodano 19
Wyjątkowe upamiętnienie Kory Jackowskiej.

Mural autorstwa Bruno Althamera przedstawia twarz Kory Jackowskiej, zmarłej w tym roku wokalistki Maanamu. Jednak nie jest to mural zwykły – dzięki temu, że powstał w otoczeniu gałęzi kasztanowca, będzie się zmieniał wraz z porami roku.

Malunek można oglądać na ścianie budynku przy ulicy Nowy Świat 18/20 w Warszawie.

Kora zmarła 28 lipca w wieku 67 lat. Artystka od 2013 roku walczyła z nowotworem jajnika. Kora zmarła w swoim domu w Bliżowie na Roztoczu, w otoczeniu najbliższych osób. Kora Jackowska (naprawdę Olga Aleksandra Ostrowska) przez wiele lat była wokalistką zespołu Maanam. Grupa wydała 11 studyjnych albumów. Najbardziej popularne utwory zespołu to „Boskie Buenos”, „Kocham cię, kochanie moje”, „Cykady na Cykladach”. Kora była autorką większości tekstów piosenek grupy. Zespół Maanam zawiesił swoją działalność w grudniu 2008 roku. Był obecny na polskiej scenie muzycznej 32 lata.

W ostatnich latach Kora była jurorką w programie "Must be the Music".

/ Źródło: Facebook
/ zdą

Czytaj także

 19
  • Iza24 IP
    Kora była cudowna!! I nic tego nie zmieni!!! A ten mural jest naprawdę piękny!!! Bardzo mi się podoba!!! Kora byłaby zachwycona!!!
    Dodaj odpowiedź 2 0
      Odpowiedzi: 0
    • Gdzie IP
      Piekło czy niebo może czyściec
      Dodaj odpowiedź 5 0
        Odpowiedzi: 0
      • Dla przypomnienia IP
        Zespoły Filmowe SA IP dzisiaj 20:57
        "W [...] piosence „Zabawa w chowanego” Kora opowiada historię ze swojego dzieciństwa, kiedy była molestowana przez księdza. To oparty na własnych przeżyciach protest przeciwko pedofilii w Kościele."
        KORA: "Ksiądz zaprosił mnie na swoje winogrona. Całkiem możliwe, że nie mnie jedyną."
        "Pamiętam doskonale, jak strasznie się bałam, gdy wyszłam od księdza. Przez lata nie byłam w stanie nikomu o tym powiedzieć, nikomu się poskarżyć, bo byłam wychowywana w poczuciu, że kobieta jest grzesznym narzędziem, że to ta Ewa, to jabłko, że wina jest we mnie. Choć to  przecież ja byłam ofiarą starego obrzydliwego księdza."
        "Pierwszy raz wspomniałam o tym na początku lat 90. w książce „Podwójna linia życia" napisanej z Kamilem Sipowiczem."
        "Ten ksiądz… Był starym śmierdzącym człowiekiem, który wpychał mi jęzor do ust i  gmerał w majtkach. Gdy wcześniej patrzyłam na niego na ulicy, nie  wydawał mi się tak obrzydliwy, ale gdy zaczął się do mnie dobierać, już tak."

        "Ile miała pani lat?"

        "Dziesięć, może jedenaście. To było po tym, jak wróciłam z sierocińca prowadzonego przez siostry zakonne. Trafiłam tam, mając cztery lata. Gdy mama zachorowała na gruźlicę, a ojciec nie dawał rady z wychowaniem dzieci. W domu dziecka spędziłam pięć lat i tak naprawdę to właśnie tam dostałam pierwszą lekcję uległości wobec nienormalnych zachowań księży. Pamiętam niedzielne poranki, gdy proboszcz przychodził na śniadanie. Zakonnicom się wydawało, że dzieci nic nie rozumieją, a one rozumieją, tylko inaczej." "Gdy proboszcz wreszcie skończył śniadanie, rozpoczynało się spotkanie z dziećmi. Pod sutanną miał spodnie, a w tych spodniach cukierki w głębokich kieszeniach. Nie dawał nam ich sam. Dziewczynki musiały podchodzić po kolei i grzebać w tych kieszeniach, by znaleźć cukierka. A przy okazji grzebały wiadomo gdzie. Jak sobie przypominam te niedzielne poranki, to zalewa mnie krew. Zakonnice o wszystkim wiedziały, wszystko działo się na ich oczach."

        "To ten sam ksiądz, który karmił winogronami?"

        "Nie. Ten od cukierków był w domu dziecka w Jordanowie, ten od winogron z  mojej piosenki mieszkał w Krakowie przy ulicy, gdzie znajdowało się nasze mieszkanie. Wszyscy wiedzą, że jestem antyklerykalna. Dla mnie Kościół nie jest świętą krową, której nie można tknąć."
        "[...] zwykle są to dzieci właśnie z takich domów. Wielodzietnych, zaniedbanych. Oni dobrze wiedzą, kogo wybrać. Taką ofiarę łatwo wypatrzyć."
        "Kościół to przecież instytucja zhierarchizowana jak wojsko. Stopnie, awanse, wiadomo, kto komu podlega i przed kim drży. Tyle że w wojsku decyzję o  wojnie podejmują generałowie i biorą za nią odpowiedzialność. A w  Kościele takiej konsekwencji nie ma, co rodzi przyzwolenie na  bezkarność. Jedyną karą za molestowanie, którego dopuszcza się ksiądz, jest przeniesienie go do innej parafii. Czy trzeba pytać, co ten ksiądz pedofil robi w nowej parafii? Przeniesienia powodują jedynie eskalację problemu, skutkiem są samobójstwa, kłopoty psychiczne ofiar, ucieczka przed życiem. Tylko dlatego, że ktoś nie potrafi zapiąć rozporka i że nie było nikogo, kto ten rozporek kazałby mu zapiąć. To wielka wina Kościoła. Tak wielka, że nie widzę już w Kościele dobroci. Widzę przemoc, wyłudzenie, majątek, pychę. To jest Kościół, który całkowicie zaparł się i zaprzepaścił naukę Jezusa."
        "dla mnie wyrażenie „dobry ksiądz" to oksymoron."
        "Gdy wychowuje się dziecko, stawiając duchownych na piedestale, to jest dla niego strasznym odkryciem, gdy ten półświęty okazuje się ciemną siłą."
        "Oczywiście, tumult, który przetacza się przez świat w związku z  ujawnianiem coraz to nowych przypadków pedofilii w Kościele, na pewno pomógł mi w otworzeniu się. Irlandia, Niemcy, Hiszpania, USA. Nagle ruszyła lawina. Pamiętam, jakie wrażenie zrobił na mnie irlandzki film Petera Mullana „Siostry magdalenki" o dziewczynach z marginesu przeżywających koszmar w domu dziecka prowadzonym przez siostry magdalenki. Przeżyłam to samo, tylko nie jako dorosła dziewczyna jak bohaterki Mullana, lecz jako dziecko. Zaczęłam zadawać sobie pytanie: jak wielką krzywdę można wyrządzić dziecku, skoro dorosłe kobiety udaje się tak dalece uprzedmiotowić? W Polsce temat molestowania w Kościele zaistniał w mediach, ale księża wciąż nie chcą go dostrzec. Politycy zresztą też nie podejmują tematu. Ba, rodzice ofiar potrafią bronić Kościoła, a nie własnych dzieci."
        Pytanie moje (chyba retoryczne): Czy ktokolwiek kiedykolwiek przeprosił Olgę Sipowicz w imieniu Kościoła - jeszcze za jej życia?
        Dodaj odpowiedź 5 6
          Odpowiedzi: 1
        • don marco IP
          No i?
          Dodaj odpowiedź 2 2
            Odpowiedzi: 0
          • Jak żyć, gdzie patrzeć, któędy chodzić ? IP
            Z jednej strony Ławki Niepodległości z drugiej coś takiego. Mówiąc delikatnie, czy nie można było użyć więcej talentu i skopiować fizjonomii w ujęciu a szczególnie stonowanej kolorystyce, jak na fotce na początku artykułu ?
            Dodaj odpowiedź 4 2
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także