KrajNowe święto państwowe? Sejm przyjął ustawę

Nowe święto państwowe? Sejm przyjął ustawę

fot. zdjęcie ilustracyjne
fot. zdjęcie ilustracyjne / Źródło: PAP / Maciej Kulczyński
Dodano 56
Ubiegłej nocy, Sejm uchwalił ustawę o ustanowieniu dnia 14 kwietnia – Świętem Państwowym – Świętem Chrztu Polski.

Za przyjęciem ustawą głosowało 279 posłów, przeciw było 125, od głosu wstrzymało się 14 posłów.

Projekt ws. nowego święta trafił do Sejmu blisko dwa lata temu, na początku marca 2017 roku. Skierowano go do pierwszego czytania w Komisji Kultury i Środków Przekazu, ale prace ruszyły tam dopiero w lipcu 2018 roku. Po drugim czytaniu w Sejmie posłowie zdecydowali o skierowaniu przepisów do dalszych prac w komisji.

Posłowie PO domagali się zmian w preambule ustawy oraz przesunięcia święta z 14 na 15 kwietnia, ich wnioski zostały jednak odrzucone.

Wnioskodawcy wskazują, że nowe święto "ma zachęcać obywateli Polski do refleksji i wywieszenia w tym dniu flag biało-czerwonych". Jak dodają, że projekt nie przewiduje ponoszenia żadnych kosztów finansowych, ponieważ nie przewiduje dnia wolnego od pracy.

Czytaj także:
"To jest sytuacja kryzysowa". PO żąda utajnienia najbliższego posiedzenia Sejmu

/ Źródło: Twitter / sejm.gov.pl
/ zma
 56
  • Lech. IP
    Chrzest Mieszka I z 966 r. to "kamień węgielny" i fundament Polski bez którego nie byłoby ani takiego państwa ani Polaków gdyż nasi przodkowie jeszcze w Średniowieczu podzieliliby los krwawo podbitych i zniemczonych Słowian połabskich ,których współcześni potomkowie uważają się za Niemców i nawet nie mają pojęcia o swoim rzeczywistym zachodniosłowiańskim pochodzeniu ...
    http://www.bogowiepolscy.net/gfx/image/inne2/slowianie_zachodni2.jpg https://pl.wikipedia.org/wiki/S%C5%82owianie_po%C5%82abscy https://pl.wikipedia.org/wiki/Germanizacja
    Dodaj odpowiedź 2 0
      Odpowiedzi: 1
    • Nie było żadnego chrztu Polski w 966r. IP
      bowiem pierwszy chrzest w obrządku rzymskim odbył się 1 stycznia 845r. Chrzeszt wówczas przyjęło 14 lehickich władców podczas panowania 43 władcy Lehii ( po upadku zbrodniczego Popiela II ) Koszyszko herbu Kroy ówczesnego piastuna lehickiego dworu królewskiego - stąd przyjęta nazwa Piast. Natomiast rytuał chrztu w obrządku bizantyjskim powtórzył syn Koszyszko Ziemowit w 974r. w Gnieznie.
      Okupacyjne władze nie z uporem maniaka nie chcą uznać przed katolickiej historii Lehii i stąd manipulują datą chrztu Polski dopiero od roku 966r. za 48 władcy Lehii Mieszka I.
      Dodaj odpowiedź 2 2
        Odpowiedzi: 2
      • oskarżamy IP
        oskarżamy
        • Henryka Jankowskiego, prałata, kapelana NSZZ ,,Solidarność”, wieloletniego proboszcza parafii pw. św. Brygidy w Gdańsku o podły i haniebny – tak w płaszczyźnie etycznej, jak i w swej istocie fizycznej – gwałt na godności, wolności seksualnej i prawie do prywatności oraz wykorzystanie z zimną krwią trudnej sytuacji społecznej młodych ludzi, dziewcząt i chłopców, powierzonych jego opiece lub ,,upolowanych” na przestrzeni lat przez księdza-pedofila; o liczne zamachy na godność oraz o dyskryminację osób i społeczności poprzez szerzenie mowy nienawiści, publiczne głoszenie poglądów antysemickich i lżenie ludzi o odmiennych poglądach politycznych w swych kazaniach, wypowiedziach publicznych i instalacjach kwazi-religijnych, które nie miały nic wspólnego z tradycją chrześcijańską; o odwrócenie się od swoich ofiar i brak jakiejkolwiek woli zadośćuczynienia za krzywdy, które wyrządził;

        • instytucję kościoła katolickiego w Polsce, w szczególności zaś tych jej przedstawicieli, którzy z pełną świadomością zła czynionego przez Henryka Jankowskiego nie zareagowali w sposób skuteczny, aby złu temu położyć kres, milczeli lub wręcz – jak Sławoj Leszek Głódź, arcybiskup metropolita gdański – tolerowali ryzyko pojawienia się kolejnych ofiar, a poprzez swe decyzje z premedytacją legitymizowali publiczne antysemickie wypowiedzi Jankowskiego i jego polityczną mowę nienawiści, o systemowe współsprawstwo w złu wyrządzonym ludziom przez Henryka Jankowskiego, będące integralną składową karygodnej a powszechnej strategii – ugruntowanej w bałwochwalczej uzurpacji świętości – negowania własnych przewin i stawiania księży niezależnie od szczebla zajmowanego w hierarchii kościelnej poza nawiasem odpowiedzialności prawnej i obyczajowej przed wspólnotą obywateli, o stworzenie systemowego parasola ochronnego w celu faktycznego ukrycia odpowiedzialności sprawców i tym samym o dopuszczenie do krzywdzenia kolejnych ofiar;

        • uparcie i intencjonalnie milczących świadków i depozytariuszy tajemnicy gwałtu, zniewolenia, wykorzystania, upokorzenia, upodlenia i cierpienia wielu młodych ludzi oraz podeptania godności adresatów nienawistnego przekazu – świadków należących do świeckiego otoczenia Jankowskiego – którzy z nieznajdujących usprawiedliwienia pobudek zdecydowali się trwać przez lata – lata wypełnione krzywdą ludzką – w niemal powszechnej zmowie milczenia i bezczynności i poprzez tę swoją postawę wyrażali de facto przyzwolenie na zło w okolicznościach domagających się od nich – niezależnie od ich światopoglądu i subiektywnej oceny innych aspektów aktywności Jankowskiego w przestrzeni publicznej oraz ewentualnych osobistych sympatii – zdecydowanego działania w obronie i solidarności wobec krzywdzonych osób, o społeczne współsprawstwo w złu wyrządzonym ludziom przez Henryka Jankowskiego;

        • administrację publiczną, której decyzje – jak te wyrażające wspólnotowy hołd pamięci Henryka Jankowskiego: odznaczenie Medalem K.E.N., nadanie jego imienia skwerowi w sąsiedztwie kościoła pw. św. Brygidy i wbudowanie w tę przestrzeń publiczną jego pomnika – podejmowane przy istnieniu świadectw uczynionego przezeń zła, są odbierane jako akt instytucjonalnej zniewagi przez bezbronne ofiary pedofila oraz antysemity, i której niezdecydowanie oraz nieskuteczność w wycofywaniu się z tych decyzji stanowi przykład nazbyt częstej praktyki podporządkowywania dobra wspólnego zupełnie wprost dobru uprzywilejowanej instytucji kościoła katolickiego lub też przekonaniom i interesom partykularnym, a przy tym narażała i wciąż naraża ofiary na konieczność obcowania z artefaktami fałszywej pamięci o Henryku Jankowskim, o administracyjne współsprawstwo w złu wyrządzonym ludziom przez Henryka Jankowskiego, nierzadko wynikające z politycznego oportunizmu i pospolitej prywaty.

        W złu uczynionym przez Henryka Jankowskiego rozpoznajemy rażące pogwałcenie wartości, zasad i swobód wymienionych wcześniej, które porządkują relacje międzyludzkie w nowoczesnym społeczeństwie stojącym na straży godności i wolności jednostki. Mamy pełną świadomość, że w ślad za każdym z tych czynów idzie wieloletnie ludzkie cierpienie i okaleczenie, fizyczne lub psychiczne, poczucie wykluczenia, urzeczowienia, upokorzenia i zagubienia, wreszcie też – bywa – zwyczajny strach, gorycz i gniew.

        Te doznania i emocje, gdy rzucić je na przygnębiające tło społeczności lokalnych o typowej ultrakonserwatywnej obyczajowości, tudzież gdy odnieść je do historii najnowszej naszego kraju, w tym do obecnych w niej nastrojów i aktów pogromowych, okrywają Henryka Jankowskiego, a wraz z nim – w stosownej proporcji – pozostałych oskarżonych niezmywalną hańbą. Jesteśmy członkami wspólnoty, zatem ta ocena i idące za nią oskarżenie również nas dotyczą. Będąc członkami wspólnoty, my także ponosimy odpowiedzialność za zło – zwłaszcza wobec tych, którzy zostali skrzywdzeni, którym przez lata odmawiano nie tylko solidarności, ale i wysłuchania.

        Wiemy i rozumiemy, że każde z tych doznań i każda z emocji nosi nieodmiennie konkretne imię i ma twarz konkretnej ofiary – wiele imion i wiele twarzy – która ze swoim bólem i żalem zostaje sama. Jej samotność potęguje kulturowe przysposobienie otaczającego ją społeczeństwa do patrzenia w drugą stronę i pokornego dreptania w kieracie bezwarunkowego poddaństwa przypominających raczej relację feudalną zbudowaną na bojaźni, a nie wynik zasymilowania postulatu etycznego chrześcijaństwa.

        Postać Jankowskiego jest przy tym wręcz emblematyczna dla zjawisk o dużo większej skali obecnych na styku instytucjonalnego kościoła katolickiego i wspólnoty, jakimi są często: wykorzystanie drugiego człowieka, w szczególności zaś – pedofilia, i mowa nienawiści, w tym – antysemityzm, ale także – o czym nie wolno zapominać w kontekście refleksji nad społecznymi i instytucjonalnymi mechanizmami ucieczki części osób duchownych (księży, zakonników i zakonnic) przed odpowiedzialnością za transgresję zasad obowiązujących we wspólnocie obywatelskiej – bezwzględne wykorzystywanie przez licznych kapłanów ich wyjątkowego statusu społecznego, uprzywilejowanej pozycji ekonomicznej i nierzadko powiązanych z nimi wpływów politycznych dla zapewnienia sobie swobody działania poza i ponad prawem oraz szeroko rozumianej obyczajowej bezkarności.

        To właśnie na przecięciu tych płaszczyzn oddziaływania na otoczenie społeczne i polityczne, a w okolicznościach zupełnie wyjątkowego, nieskrępowanego dostępu do intymności, więc także do słabości drugiego człowieka (jakie daje chociażby spowiedź, instrumentalnie wykorzystywana przez księży-pedofilów), rodzą się ohydne i niebezpieczne patologie, tak szeroko ostatnio dokumentowane i dyskutowane w kręgu instytucjonalnego oddziaływania kościoła katolickiego w kraju i – przede wszystkim (w konsekwencji permanentnej niemal rejterady polskiej hierarchii kościelnej przed trudnymi pytaniami i rozmaitych uwarunkowań społeczno-instytucjonalnych w kraju) – poza jego granicami. Patologie te sięgają od podstawy urzędniczej hierarchii kościelnej aż po sam jej szczyt, o czym przekonują (nie przekonanych wcześniej) chociażby ostatnie wypowiedzi Jorge Mario Bergoglio, zwierzchnika kościoła katolickiego, dotyczące jego poprzednika Karola Wojtyły, papieża z Polski, a mówiące o roli tego ostatniego w tuszowaniu przypadków nadużyć seksualnych w kościele katolickim.

        I tu wkraczamy w ponadindywidualną skalę przewin i strategii samoobronnych, która – obok wymienionych już zjawisk, ulegających naturalnemu wzmocnieniu w następstwie zachowania przez instytucję kościoła katolickiego jednolitej postawy formalnej i forsowanej przez nią narracji (z nielicznymi wyjątkami tworzonymi dla uspokojenia sumień świeckiej inteligencji katolickiej) – objawia mechanizmy swoiste. Mamy tu więc również do czynienia z cyniczną instrumentalizacją psychologicznej przewagi wynikającej z nominalnego wglądu w pozaracjonalne aspekty bytu, z deklarowanej roli pośrednika między absolutem i człowiekiem obdarzonym wiarą oraz z pochodzącej stąd kontroli nad trwogą przed nieskończonością i niebytem, bezczelnie używanych jako zbroja doskonała w sporach dotyczących zagadnień obiektywizowalnych i mierzalnych.

        Przy zarysowanym wyżej sporze jakże często przywoływana jest zużyta karta historycznej roli kościoła katolickiego w obronie zagrożonej tożsamości kulturowej w naszym społeczeństwie – uparcie przedstawiana jednostronnie, niemal zawsze w arbitralnie narzuconym ciasnym schemacie rozumienia pojęcia narodu i kultury.

        Schowani za puklerzem uzurpowanej świętości i historycznej wyjątkowości, a wręcz nieodzowności, z rzadka jedynie poddawanych krytyce w sposób na tyle skuteczny, by wzbudzić bodaj wątpliwość – sprawczą wątpliwość – u członków wspólnoty wiary, urzędnicy kościoła katolickiego wszystkich szczebli stale umykają przed pytaniami o winę (w tym winę wynikającą z naruszenia wolności seksualnej i prawa do prywatności wiernych, wreszcie też – mówiąc zupełnie już wprost – z wykorzystania i gwałtu, ale także – z szerzenia mowy nienawiści i otwartej apologii rodzimego nacjonalizmu integralnego), o odpowiedzialność (w tym tę za zatajenie prawdy o istnieniu i skali rzeczonych patologii oraz za ich uporczywe wewnątrzśrodowiskowe tolerowanie i ukrywanie) oraz o warunkujące je mechanizmy systemowe w tak opacznie rozumianej wspólnocie – umykają w mgłę mistyki spowijającą rozum, w prawo natury, któremu podporządkowują obcesowo prawa fizyki, logiki i prawo pozytywne, w mroki historii upośledzające konstruktywne, wolne od zabobonu spojrzenie w przyszłość. Odwracają się wyniośle, choć w istocie przecież jakże tchórzliwie od słów o uczynionej krzywdzie, niewyznanej winie i koniecznym zadośćuczynieniu – ku rytualnym retorycznym zaklęciom i kłamstwu, sprawnie marginalizując i tłumiąc po drodze nieliczne głosy rozsądku kościoła otwartego.

        A uczyniwszy to, stawiają się często na odwiecznej pozycji apologetów i promotorów najpodlejszych polskich postaw ksenofobicznych, więc archaicznego antysemityzmu wyrosłego i trwającego przede wszystkim na podglebiu religijnym, ukrainofobii i islamofobii, oraz postaw homofobicznych. Postawy te zlewają się w wartki brunatny potok Ur-faszyzmu (w rozumieniu definicji Umberto Eco), który tak jak w przededniu ostatniej wojny światowej wzbiera dzisiaj w Rzeczypospolitej – na jej ulicach i salonach. I tak jak wtedy zyskuje sobie jawne błogosławieństwo kościoła, po raz kolejny obsadzającego członków ruchów ultranacjonalistycznych w dumnej roli pretorian wewnętrznej krucjaty cywilizacyjnej, rycerzy reewangelizacji. Żniwo zasianej (także) tym sposobem nienawiści do najszerzej rozumianych „innych” zbieramy w naszym kraju każdego dnia – jest nim wykluczenie, upokorzenie, uprzedmiotowienie, stygmatyzacja, gwałt, ból, a od pewnego czasu także… krew. Ta krew spada dzisiaj, w sensie symbolicznym, (także) na ręce i sumienie instytucjonalnego kościoła katolickiego. Henryk Jankowski był nader sprawnym siewcą.

        Wzmiankowane wyżej mechanizmy i strategie nie miałyby z całą pewnością obserwowanej przez nas obecnie skuteczności w społeczeństwie zbudowanym metodycznie na fundamencie racjonalizmu, w społeczeństwie o wyraźnym i silnym poczuciu tożsamości kulturowej – postrzeganej także, a wręcz przede wszystkim poza sferą religijną, w społeczeństwie z wypracowaną na przestrzeni długich pokoleń kulturą wspólnotową i sprawnymi mechanizmami samoobrony przed zagrożeniami takimi jak to, pochodzące ze strony istotnej części butnego instytucjonalnego kościoła katolickiego, w społeczeństwie wyzwolonym z gorsetu bałwochwalczego stosunku do tejże instytucji, będącego nierzadko tylko tanim i zwyrodniałym ersatzem zinternalizowanej etyki i mistycznej relacji z absolutem – ersatzem ustanowionym na fundamencie poddaństwa i tabu paraliżującego refleksję.

        Ofiary pedofilskich skłonności i mowy nienawiści Henryka Jankowskiego miały jednak nieszczęście żyć i mierzyć się ze swym losem, jak również ze świadomością i osobniczą pamięcią wyrządzonej im krzywdy w zgoła odmiennych okolicznościach kulturowych, które obok wspomnianych już: wasalstwa i idolatrii w relacji z instytucją kościoła katolickiego i jej przedstawicielami charakteryzuje krytycznie niska kultura prawna i dramatyczne wręcz ubóstwo w rozumieniu centralnego dla wspólnotowego imaginarium pojęcia ,,wolność”.

        To ostatnie jest niemal wyłącznie kojarzone z niepodległością w sensie polityczno-gospodarczym, nierzadko w historii (także teraz) zawężaną do dominującego etnosu, co skutkuje brakiem szacunku dla innych form wolności, takich jak szeroko rozumiana autonomia jednostki, wolność posiadania i głoszenia (odmiennych) poglądów, wolność wyznania i wolność neutralności światopoglądowej, wolność seksualna i wiele innych. Za brakiem szacunku kroczy zaś niechybnie brak woli i zdolności obrony wolności sensu largo, przyzwolenie na wygaszanie lub deptanie jej składowych ,,niekanonicznych”, wreszcie zgoda na ich przehandlowanie za zewnętrznie i dogmatycznie lub niemal dogmatycznie narzucony ,,ład obyczajowy”, dający oparcie tam, gdzie nie wystarcza samoświadomości indywidualnej i wspólnotowej, poczucia kulturowej tożsamości i nieodzownej kultury myślenia, ale też tam, gdzie na pierwszy plan wysuwana jest polityczna lub ekonomiczna prywata.

        Tylko w społeczeństwie pozbawionym szacunku do szeroko rozumianych swobód jednostki i tym samym do siebie samego jest miejsce na pomniki i upamiętnienia siewców nienawiści okrytych hańbą gwałtu na drugim człowieku, na jego ,,przyrodzonej i niezbywalnej” godności i wolności, a takim właśnie siewcą był Henryk Jankowski.
        Dodaj odpowiedź 3 9
          Odpowiedzi: 0
        • realista IP
          Bajki tak lubię ogromnie POLSKI RZAD TO UTOPIA RZĄDZI W POLSCE KARZEŁ I PSYCHOPATA
          Dodaj odpowiedź 2 5
            Odpowiedzi: 0
          • były wyborca pis IP
            Szabesgoje znów próbują grać bogoojczyźnianymi symbolami.
            Przed wyborami, a potem będzie żydowska łaska.
            Dodaj odpowiedź 7 5
              Odpowiedzi: 0
            • Andrzej EU IP
              Polityka historyczna autorstwa PiS jest narodową aberracją! Gospodarka się kręci bo i koniunktura światowa jest taka. Premiero minister Morawiecki nie rozkręcił inwestycji, nie zmienił naszego statusu "podwykonawców" na liderów technologii. Nasza polityka zagraniczna jest żałosna! A więc świętujmy! Proponuję tydzień świętowania w każdym miesiącu wszak nie potrafimy więcej!
              Dodaj odpowiedź 6 6
                Odpowiedzi: 0
              • Lach_2017 IP
                Chrzest odbył się w od wieków istniejącym państwie!!! Jest teoria, że na wzór nazw takich jak Pomorzanie, Podolanie, Połabianie, Polesianie itd. - sarmaccy Alanowie, którzy wcześniej z Wandalami zdobywali Rzym - stali się po przyjęciu chrztu : Po - Alanami a z czasem Polanami... Dobrze by było by autorzy projektu podkreślili przedchrześcijańską historię Polski a nie trwali w kłamstwach i manipulacjach kulturkampfu. Każde źródło historyczne z okresu przedrozbiorowego wskazuje, że Polska (LECHIA) istnieje od 550 r. ne., a pierwszym jej władcą był Lech!!! Jak inaczej jak nie przez istnienie silnego organizmu państwowego wytłumaczyć fakt, że za czasów Mieszka prowadzona była polityka dynastyczna np. jedna jego córka Adelajda wydana za władcę Węgier druga Świętosława była królową Szwecji i Dani. Jak wytłumaczyć istnienie wielu miast/grodów na rozległym terenie : Radogoszcz, Lubeka, Wolin, Arkona, Szczecin, Wrocław, Kraków, Sandomierz, Przemyśl, Brześć, Czerwień, Gdańsk itd... Jak wytłumaczyć 15 letnią wojnę (wygraną!!) z Cesarstwem Rzymskim, którą toczył syn Mieszka - Bolesław??? Itd. itp. itd.
                Dodaj odpowiedź 2 5
                  Odpowiedzi: 1
                • pracownik IP
                  Fajnie że jest coraz wiecej świat dla tych ktorzy sa na stałej pensji a co z pracownikami ktorzy maja płąconą stawke godzinowa i ich pensje zalez od tego ile dni przepracuja w danym miesiacu czym mniej tym pensje nizsze a ci co sa na stałych pensjach zacieraja rece bo czy sie stoi czy się lezy 4 tysiaki sie nalezy Znowu społeczenstwo jest dzielone dlaczego ??? w Niemczech obywatele nie traca na zarobkach kiedy maja świeta narodowe
                  Dodaj odpowiedź 2 2
                    Odpowiedzi: 0
                  • RomanS IP
                    Pomysł o tyle dobry bo pozwoli złagodzić skutki wiosennego osłabienia a przy okazji przysporzy dochodów naszej branży turystycznej.
                    Dodaj odpowiedź 0 3
                      Odpowiedzi: 0
                    • mistrz IP
                      Po to by zrobić dobrze księdzu dzieli się znów obywateli. Plebanowie zyskają ale tylko oni. Zwiększy się tylko podział w społeczeństwie. Takich ludzi jak ja można będzie już walić z kilku stron. Będąc obywatelem polskim mam obowiązek kochać rząd PiS bo akurat rządzi Polską (dziwnym trafem Wy nie byliście zobowiązani kochać rządu Tuska). Skoro nie kocham rządu PiS to znaczy że jestem kiepskim Polakiem. Z drugiej strony w ogóle odmawia mi się statusu Polaka. Bo nie dość że jestem ateistą to jeszcze (co gorsza wolę kupić grę video albo książkę niż otierać swój portfel przed przeświętym inkwizytorem
                      Dodaj odpowiedź 3 2
                        Odpowiedzi: 2
                      • buyaka IP
                        to kiedy bedziemy pracowac? moze latwiej okreslic dni pracujace niz wolne
                        Dodaj odpowiedź 4 11
                          Odpowiedzi: 1
                        • caro_ IP
                          Zdrajcy narodu. Co oni świętują?

                          Najpierw władzę w Polsce objęli Piastowie skandynawskiego pochodzenia. Potem przyjeli narzuconą przez Niemców wiarę w Żyda Jezusa. A potem stwierdzili, że administrować nową kastą kapłańską będzie... władca Watykanu.

                          Godniej by bylo upamiętnić rok 1038, czyli pierwsze powszechne powstanie w Polsce. Ale na to biskupi się nie zgodzą. Oni dobrze wiedzą, że na każdego z nich czeka jego Ryczyn.

                          I oni nazywają się prawicą? Polakami?
                          Dodaj odpowiedź 4 7
                            Odpowiedzi: 0
                          • Qwerty IP
                            A realne efekty pracy rządu: poniżej kolejny przykład.

                            https://globenergia.pl/czyste-powietrze-kuleje-dopiero-147-podpisanych-umow/
                            Dodaj odpowiedź 1 5
                              Odpowiedzi: 0
                            • Qwerty IP
                              Księża będą mieli dodatkowe msze i dodatkową tacę. Do tego uroczystości państwowe w każdym województwie, 10.000 urzędasów i polityków zamiast pracować będzie pół dnia stało na baczność (a czasem na kolanach) i robiło kampanię wyborczą.

                              No i Strażnik Żyrandola będzie miał okazje zatańczyć albo porobić miny ala Duce. Wszak kwiecień to to śniegu ni ma, nad morzem za zimno, nie ma co robić.
                              Dodaj odpowiedź 8 21
                                Odpowiedzi: 0
                              • Populista 2 IP
                                A w Niemczech komunistyczny 8 marca ustanowiono świętem. Badylarze, pora sadzić czerwone goźdźiki.
                                Dodaj odpowiedź 11 4
                                  Odpowiedzi: 0

                                Czytaj także