KrajPożegnajmy ich jak trzeba

Pożegnajmy ich jak trzeba

Danuta Siedzikówna i Feliks Selmanowicz
Danuta Siedzikówna i Feliks Selmanowicz
Dodano
Zamordowani jednego dnia, wrzuceni do jednego bezimiennego dołu śmierci. Teraz spoczną obok siebie. W najbliższą niedzielę w Gdańsku odbędzie się pogrzeb Danuty Siedzikówny "Inki" i Feliksa Selmanowicza "Zagończyka". Pożegnajmy ich "jak trzeba".

ANNA M. PIOTROWSKA

W najbliższą niedzielę o godz. 13.00 Mszą świętą w Bazylice konkatedralnej Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Gdańsku rozpoczną się uroczystości pogrzebowe Danuty Siedzikówny i Feliksa Selmanowicza. Mszy świętej żałobnej przewodniczył będzie abp Leszek Sławoj Głódź. Po nabożeństwie żałobnym, bohaterowie konspiracji antykomunistycznej spoczną na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku. Uroczystości będą miały charakter państwowy i weźmie w nich udział prezydent Andrzej Duda, który wygłosi okolicznościowe przemówienie.

Ostatnie pożegnanie "Inki" i "Zagończyka" przypada dokładnie w 70. rocznicę ich śmierci. To właśnie 28 sierpnia 1946 roku w piwnicy gdańskiego więzienia wykonano na nich wyrok śmierci. Tuż przed wystrzałem zdążyli krzyknąć "Niech żyje Polska".

Wielka manifestacja patriotyczna

Zdaniem prezesa Fundacji "Łączka" Tadeusza Płużańskiego, najbliższa niedziela będzie na pewno wielkim dniem polskiej niepodległości. - Po tylu latach "Inka" i "Zagończyk" - żołnierze, którzy przez lata PRL-u pozostawali w dołach śmierci i mieli zostać zapomnieni na zawsze - zostaną pochowani. Ten zbrodniczy plan komunistów szczęśliwie się nie powiódł - mówił w rozmowie z DoRzeczy.pl.

Płużański wyraził nadzieję, że uroczystości zaplanowane na najbliższy weekend nie będą zwykłym pogrzebem, a wielką manifestacją patriotyczną. - Wyobrażam sobie, że będzie ona podobna do pogrzebu Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki". Dlatego apeluję do wszystkich, którzy mają Polskę, polską historię i żołnierzy niezłomnych w sercu, żeby przyszli - zachęcał historyk. - Znów pokażemy, że to jest ta prawdziwa Polska. Co prawda, zamordowana i wrzucona do dołu śmierci, ale ona dziś odżywa i się odbudowuje. Tej Polski już na pewno nikt nie zabije i nie zawłaszczy. Ci co, to robili, dziś odchodzą przegrani. Komuniści przegrali i ten pogrzeb "Inki" i "Zagończyka" będzie kolejnym tego dowodem -- przekonywał.

Ścigać oprawców

Historyk dostrzega jednak pewną smutną stronę uroczystości. - Choć Polska tego dnia faktycznie upomni się o swoich żołnierzy, a najwyższe władze państwowe dowiodą i potwierdzą, że walczyli oni o nasz kraj, to przykre jest jednak, że nie udało się ukarać żadnego z ich oprawców. Mało tego, że nie udało się ukarać. Dochodziło do sytuacji wręcz skandalicznych, jak pogrzeb z honorami prokuratora pułkownika Wacława Krzyżanowskiego, który domagał się - niestety skutecznie - kary śmierci dla Danki Siedzikówny - przypomniał Płużański. (Krzyżanowski został pochowany z wojskową asystą honorową 13 października 2014 na Cmentarzu Komunalnym w Koszalinie - red.)

Prezes Fundacji "Łączka" zasugerował, że nie jest wykluczone, że dwóch pozostałych oprawców "Inki" wciąż żyje. Wskazał tu śledczego, który przesłuchiwał ją w Gdańsku i obiecał jej, że "po miesiącu to wszystko się skończy". -- No i rzeczywiście słowa dotrzymał, tylko miał na myśli coś innego. Ona mogła mieć nadzieję, że wyjdzie na wolność, natomiast po miesiącu została rozstrzelana -- mówił Płużański. Jak dodał, nie wiadomo również, co stało się z człowiekiem, który dokonał egzekucji "Inki". -- Obaj gdzieś przepadli. (...) Istnieje podejrzenie, że mogą żyć i stąd mój apel, żeby koniecznie to sprawdzić -- podkreślił.

Czytaj także

 0

Czytaj także