KrajKOD nie zachował się jak trzeba

KOD nie zachował się jak trzeba

Mateusz Kijowski, lider KOD
Mateusz Kijowski, lider KOD
Dodano 1
Akcja liderów Komitetu Obrony Demokracji na pogrzebie "Inki" i "Zagończyka" miała jedynie uwiarygodnić lansowaną od dawna tezę o faszystowskich bojówkach, które grasują w Polsce pod rządami PiS.

Media skupione wokół "Gazety Wyborczej" od niedzieli informują o pobitych przez ONR działaczach KOD-u. Mateusz Kijowski i Radomir Szumełda pojawili się przed Bazyliką Mariacką w Gdańsku, gdzie tysiące ludzi z całej Polski zgromadziły się, by wziąć udział w ostatniej drodze Danuty Siedzikówny "Inki" i Feliksa Selmanowicza "Zagończyka". Liderzy KOD-u przekonują, że zostali tam zaatakowani przez osoby trzymające zielone flagi z falangą. Usłyszeli też okrzyki "Raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę", po czym zostali wyprowadzeni przez policję. Dowodem na atak ze strony ONR-u ma być zdjęcie zabandażowanej dłoni Szumełdy krążące w sieci.

Oczywiście. Na uroczystościach żałobnych jest miejsce dla każdego i z szacunku dla zmarłych powinny odbywać się w podniosłej atmosferze, bez manifestowania sympatii politycznych. Warto jednak postawić pytanie, jakie były intencje Mateusza Kijowskiego, który otwarcie przyznaje, że do kościoła przestał chodzić już kilka lat temu, ale wczoraj – jak tłumaczył na Twitterze – chciał tylko "pomodlić się za bohaterów i Polskę", a został "zlinczowany" przez "bandytów". Na co liczył, pojawiając się wśród swoich krytyków z flagą KOD-u i zamieniając pogrzeb bohaterów antykomunistycznego podziemia w polityczną manifestację?

O "szczerych" intencjach obrońców demokracji przekonałem się dziś rano, czytając na portalu KOD-u tekst zatytułowany "Faszystowskie bojówki pobiły KOD-erów". Ruch Kijowskiego przekonuje na swojej stronie internetowej, że "Brunatna Polska pod PiS-owską dyktaturą ma już swoje bojówki, które realizują plan pacyfikacji przez władze tych środowisk obywatelskich, które jej nie sprzyjają". Sprawa wydaje się więc jasna. Wczorajszy incydent ma utwierdzić sympatyków KOD-u w przekonaniu, że pod rządami PiS w Polsce grasują podległe Jarosławowi Kaczyńskiemu bandy, gotowe do siłowej eliminacji opozycji.

W jednym z wywiadów Mateusz Kijowski powiedział kiedyś, że terroryzm islamski w porównaniu do terroryzmu chrześcijańskiego nie jest zagrożeniem. Lider obrońców demokracji tak długo szukał potwierdzenia tej zaskakującej tezy, że aż musiał wybrać się do Gdańska, gdzie znalazł w końcu przedstawicieli narodowo-radykalnych ugrupowań stojących przed chrześcijańską świątynią, którzy wyrzucili go z pogrzebu. Wydaje się zatem, że prowokację zrealizowano perfekcyjnie, ale - mówiąc delikatnie - KOD nie zachował się jak trzeba.

Fot. Flickr/Platforma Obywatelska RP/CC BY-SA 2.0

/ atr
 1

Czytaj także