KrajWiceminister musi płacić córce alimenty. "Niektórzy mają dwa oblicza"

Wiceminister musi płacić córce alimenty. "Niektórzy mają dwa oblicza"

Grzegorz Tobiszowski
Grzegorz Tobiszowski / Źródło: PAP / Hanna Bardo
Dodano 23
Sąd w Rudzie Śląskiej przyznał córce wiceministra energii Grzegorza Tobiszowskiego alimenty w wysokości 2,5 tys. złotych.

22-letnia córka wiceministra energii wskazała, że "mieszka sama w mieszkaniu stanowiącym jej własność" oraz "jest studentką rzetelnie wywiązującą się ze swoich obowiązków". Młoda kobieta wyceniła koszty utrzymania na 5 tysięcy złotych. Córka Tobiszowskiego wyliczyła, że m.in. na ubrania wydaje miesięcznie 300 złotych, na kosmetyki 150 złotych, na fryzjera 50 złotych a na dojazdy samochodem na uczelnię 500 złotych.

– To było jak grom z jasnego nieba. Najbardziej zabolała ta szokująca forma. Przecież nigdy nie żałowałem Monice pieniędzy. Nie będę żałował i teraz – powiedział wówczas Tobiszowski w rozmowie z "Super Expressem".

Czytaj także:
Córka wiceministra domaga się wysokich alimentów

Ostatecznie sąd w Rudzie Śląskiej przyznał córce wiceministra energii Grzegorza Tobiszowskiego alimenty w wysokości 2,5 tys. złotych. Wiceminister nie pojawił się w sądzie, ponieważ zatrzymały go obowiązki służbowe. Sąd odczytał jednak jego pismo, z którego wynikało, że uznaje powództwo i jest mu "smutno, że sprawa trafiła do sądu".

22-latka zareagowała jednak na wywiad Tobiszowskiego w "SE". Córka wiceministra stwierdziła, że słowa jej ojca nie są prawdą. Jak napisała w mediach społecznościowych, musiała się wyprowadzić z domu właśnie przez ojca, a o pieniądze upomina się od dwóch lat, bo wcześniej zarówno ona, jak i jej matka "radziły sobie same".

"Nigdy - przenigdy nie spodziewałabym się, że ojciec, przez którego musiałam się wyprowadzić z domu (tak samo jak moja mama), bo nie dało się już wytrzymać, zrobi coś takiego. Obraz kupowany w telewizji i w gazecie pod szyldem wartości i zasad moralnych to tylko fikcja. (...) Niektórzy mają dwa oblicza. Ja dopiero teraz mam dom, odkąd nie mieszkam z ojcem" – napisała córka Tobiszowskiego.

Z przedstawionych przez studentkę (w publicznym wpisie w mediach społecznościowych) wyliczeń wynika, że otrzymała od ojca w 2017 roku w sumie 4,2 tys. złotych (350 na miesiąc), w 2018 roku w sumie 10,9 tys. złotych (czyli 900 miesięcznie). Natomiast w tym roku w sumie 3 tys. - w styczniu 800, w lutym 200, a w marcu 2 tys. złotych.

/ Źródło: Fakt, Super Express, Onet.pl
/ kga

Czytaj także

 23
  • mrfreddie IP
    Wredna roszczeniowa sucz. Jest juz dorosła. Niech się sama utrzymuje.
    Dodaj odpowiedź 3 3
      Odpowiedzi: 0
    • Antypis IP
      Wsxyscy pisowcy tacy sami MOWIĄ JEDNO ROBIĄ ZUPELNIE CO INNEGO!!!!! Afera goni afere dlatego dosyc juz tego BASTA !!!!!!
      Dodaj odpowiedź 13 10
        Odpowiedzi: 0
      • Przewodniczący Rady Nadzorczej IP
        No i co na to tak wrażliwy na los dzieci "prezes" Jarosław?
        A nic.
        Bo to dotyczy pisowca, a nie przeciwnika politycznego.
        Dodaj odpowiedź 16 16
          Odpowiedzi: 0
        • Tadeusz IP
          wyhodowali mu córeczkę na pasożyta co na siebie nie zarobi ani nawet nie ma rodziny z dziećmi swoimi, chore
          Dodaj odpowiedź 16 8
            Odpowiedzi: 0
          • "kryształowi " IP
            Wraca też afera korupcyjna w KNF.
            Marek Chrzanowski był niezwykle zdeterminowany, by jego oferta zatrudnienia wskazanego prawnika Grzegorza Kowalczyka za ok. 40 mln złotych wynagrodzenia rocznie była ofertą z gatunku nie do odrzucenia. Pomóc miało w tym pozyskanie przez Marka C. taśm z akt śledztwa tzw. afery podsłuchowej z 2014 roku, gdzie nagrany był Czarnecki.
            Chrzanowski, przed wybuchem #aferaKNF, chciał uzyskać z prokuratury nagrania Czarneckiego (tego samego, który oskarżył Chrzanowskiego o korupcję i nagrał).
            Gdyby Markowi C. udało się wykorzystać taśmy kompromitujące Czarneckiego, ten mógłby zgodzić się na współpracę ze stworzoną przez obóz władzy ośmiornicą. Wówczas w razie potrzeby, układ zawsze można by przeciąć, a CBA w widowiskowy sposób mogłoby zatrzymać milionera, pokazując zepsucie “zgniłych elit” III RP.
            Prokuratura badająca aferę taśmową nie zaprzecza, że urzędnicy UKNF próbowali zajrzeć do akt śledztwa. Potwierdzają to też świadkowie.
            Sprawy więc jednak zamieść pod pisowski obszerny dywan z aferami się nie da.
            Dodaj odpowiedź 12 7
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także