Kraj"Wstyd mi, że łgarz jest premierem Polski". Cimoszewicz żąda przeprosin od Morawieckiego

"Wstyd mi, że łgarz jest premierem Polski". Cimoszewicz żąda przeprosin od Morawieckiego

Włodzimierz Cimoszewicz
Włodzimierz Cimoszewicz / Źródło: PAP / Radek Pietruszka
Dodano
Pan Morawiecki pozwolił sobie na niewybredne żarty pod moim adresem. W ten sposób dopuścił się łgarstwa - powiedział były premier Włodzimierz Cimoszewicz.

Cimoszewicz był wczoraj gościem "Polityki na ostro" na antenie Polsat News. W programie tym padły ostre słowa na temat premiera Mateusza Morawieckiego. Poszło o słowa szefa rządu wypowiedziane na konwencji PiS w Gdańsku. – Plany inwestycyjne, które są przed nami, pokazują Pomorzanom, że to okno na świat będzie wyremontowane, będzie jeszcze szerzej otwarte, będzie jeszcze bardziej nowoczesne. Tak przy okazji, a propos ostatnich doniesień, framugi, parapety, ościeżnice zostawimy, tylko wymienimy na nowe, większe okno – żartował nawiązując do wyprowadzki Cimoszewicza z wynajmowanej od Lasów Państwowych Leśniczówki.

– W ten sposób dopuścił się łgarstwa. Ja powiedziałem, że dopóty, dopóki on mnie publicznie nie przeprosi za to łgarstwo, będę go nazywał łgarzem. On rzeczywiście jest po prostu łgarzem i wstyd mi, że łgarz jest premierem Polski – mówił Cimoszewicz, dodając jednak że nie planuje pozwu. – Wystarczy, że zostaną ukarani główni sprawcy, a ten plotkarz będzie się czerwienił ze wstydu – wskazał.

Były premier zapowiedział jednak kroki prawne wobec "Gazety Polskiej" i TVP, które nagłośniły sprawę. W jego ocenie, dopuszczono się "kryminalnego sfabrykowania informacji".

Przypomnijmy, że Cimoszewicz, kiedyś premier, a dzisiaj kandydat Koalicji Europejskiej w eurowyborach, użytkował leśniczówkę, która znajduje się w Puszczy Białowieskiej, kilkanaście lat. Wyprowadzając się, pozostawił po sobie "totalną demolkę". "Cimoszewicz postanowił zabrać wszystko, co da się wynieść. Z kuchni zniknęły nie tylko meble, samowar oraz inne pamiątki, lecz także piec. Powyrywano gniazdka i instalację elektryczną. Zabrano drzwi, ościeżnice i parapety. Zerwano nawet… boazerię" – podawała "DP". W rozmowie z "Rzeczpospolitą" Cimoszewicz oświadczył, że na wniosek nadleśnictwa usunął wszystko, czego "właściciel nie chciał". Jego słowa potwierdził Jarosław Krawczyk, rzecznik Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku. – Między nadleśnictwem, a najemcą zostało podpisane porozumienie w sprawie wyprowadzki. Wszystkie ustalenia zawarte w tym porozumieniu zostały wypełnione – oświadczył.

Czytaj także:
Cimoszewicz wyprowadził się z leśniczówki. Zostawił ją w ruinie

/ Źródło: Polsat News
/ api

Czytaj także

O północy z piątku na sobotę (25 na 26 maja) rozpoczyna się cisza wyborcza
[Ustawa z dnia 5 stycznia 2011 r. – Kodeks wyborczy (Dz. U. z 2017 r. poz. 15)], która potrwa do końca głosowania w niedzielę (26 maja). Zakaz obowiązuje także w internecie, w związku z czym, w trakcie ciszy wyborczej w portalu DoRzeczy.pl wyłączona zostanie możliwość dodawania komentarzy.

Czytaj także