Świat Dzikiej Przyszłości
  • Piotr GociekAutor:Piotr Gociek

Świat Dzikiej Przyszłości

Dodano:   /  Zmieniono: 
Westworld
Westworld 
„Westworld” Jonathana Nolana – który premierę w Polsce ma w tym tygodniu – to serial niezwykły: łączący świetny poważny scenariusz z typowym dla HBO epatowaniem przemocą i okrucieństwem.

Mamy przyszłość. Na tyle daleką, że ludzkość poradziła już sobie z kryzysami, wojnami i chorobami. Nie znaleziono leku jedynie na nudę. Do parku Westworld ściągają więc turyści żądni szczególnych wrażeń. To odtworzony z najdrobniejszymi szczegółami świat Dzikiego Zachodu, w którym przebrani w kostiumy z epoki goście mogą wziąć udział w ulicznej strzelaninie, uratować piękną córkę starego farmera, wybrać się na poszukiwanie złotodajnej działki, dołączyć do obławy na ukrywających się w górach bandytów, napić się whiskey w saloonie, skorzystać z usług prostytutek w pokojach na pięterku. Nie ma w tym udawania – mieszkańcy Westworldu krwawią, gdy ich postrzelisz, panienki rzeczywiście uprawiają seks z klientami itd.

(...)

Dziesięcioodcinkowy „Westworld” inspirowany jest scenariuszem i filmem Crichtona, ale to kreacja nowa, osobna i pełna rozmachu. HBO próbuje powtórzyć sukces „Gry o tron”, ale tym razem w świecie fantastyki naukowej, a nie fantasy. Nikt nie oszczędzał tu ani na obsadzie, ani na efektach, ani na skali produkcji – zresztą HBO już nas do tego przyzwyczaiło: „Zakazane imperium”, „Gra o tron” czy „Westworld” mogą zawstydzić poziomem realizacyjnym niejednego producenta filmów kinowych.

(...)

Czy widzowie dadzą się uwieść? Mimo wszystko to serial trudniejszy od „Gry o tron”, bo wymagający więcej skupienia, uwagi. „Gwałtownych uciech i koniec gwałtowny” – ten cytat z „Romea i Julii” Szekspira nie bez powodu pojawia się dość wcześnie w „Westworldzie”. Wiemy, że krwawa kulminacja w tej fabule nadejść musi. A jak zakończy się bój o serca publiczności?

Całość recenzji opublikowana jest w 40/2016 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także