Prof. Nowak: W debacie publicznej słowo ulega degradacji, a chamstwo staje się uprawnione

Prof. Nowak: W debacie publicznej słowo ulega degradacji, a chamstwo staje się uprawnione

Dodano: 74
Prof. Andrzej Nowak
Prof. Andrzej Nowak / Źródło: PAP / Mateusz Marek
– W tzw. debacie publicznej słowo ulega niewątpliwie tak szybkiej degradacji, że można zwątpić w jego znaczenie. To nie jest tylko polska specyfika - zastępowanie słowa obrazkiem, i to do tego coraz głupszym coraz bardziej prymitywnym - "memem". Specyficzny charakter ma jednak uznanie otwartej wulgarności, chamstwa po prostu - za uprawnione, a właściwie najskuteczniejsze, narzędzie w tej "debacie" – mówi portalowi DoRzeczy.pl prof. Andrzej Nowak, historyk, który otrzymał wczoraj Nagrodę Mediów Publicznych w kategorii "Słowo".

Co oznacza dla Pana Nagroda Mediów Publicznych?

Prof. Andrzej Nowak: Wielkie wyróżnienie - zwłaszcza wśród tak znakomitego grona współnominatów i współlaureatów. A zarazem potwierdzenie łączności, jaką z tysiącami potencjalnych odbiorców słowa (a w tej kategorii: Słowo - otrzymałem nagrodę, fundowaną przez Polska Agencje Prasową) zapewniają media publiczne. W moim przypadku tę szansę stworzyło Polskie Radio, Program 1. Choć nagrodę otrzymałem za wielotomowe "Dzieje Polski", publikowane przez Wydawnictwo Biały Kruk, to mam wrażenie, że tę istotną więź z mediami publicznymi i poprzez te media z odbiorcami dał mi prowadzony już od blisko pięciu lat w Radio cykl ponad 200 już audycji "Historia żywa" - rozmów o polskich dziejach, jakie prowadzi ze mną pani red. Dorota Truszczak. Godzinne audycje, w których jest tylko słowo, i to nie szukające sensacji tylko prawdy o naszej przeszłości, zdaje się nie nużą publiczności.

Został Pan laureatem w kategorii "Słowo". Jak Pana zdaniem wygląda dzisiejsza debata publiczna w Polsce? Czy nie jest tak, że pogłębione rozmowy na istotne tematy nie zostały zepchnięte na margines, a królować zaczyna prosta kłótnia z udziałem celebrytów?

W tzw. debacie publicznej słowo ulega niewątpliwie tak szybkiej degradacji, że można zwątpić w jego znaczenie. To nie jest tylko polska specyfika - zastępowanie słowa obrazkiem, i to do tego coraz głupszym coraz bardziej prymitywnym - "memem". Specyficzny charakter ma jednak uznanie otwartej wulgarności, chamstwa po prostu - za uprawnione (a właściwie najskuteczniejsze) narzędzie w tej "debacie". Przygnębia mnie, że z aprobatą dla tego chamstwa występują uczone Rady Wydziałów najstarszych uniwersytetów. Tak niszczy się słowo, które powinno wszak służyć nie tylko wyrażaniu emocji, choćby najsłuszniejszych, ale także – a może przede wszystkim – porozumieniu między ludźmi. Słowo i rozum - stąd: porozumienie. Jeśli rozerwie się ten związek, to zostaje tylko krzyk, agresja.

Wielkie media, które okupują wyobraźnię milionów naszych współobywateli i tych, którzy jeszcze obywatelami (z racji małoletniości) nie są - media takie jak Onet, WP - tworzą atmosferę nie tylko aprobaty, ale kultu dla tego chamstwa i zdziczenia. I one tworzą także - z dnia na dzień - celebrytów, którzy występują przez dzień czy dwa, rzadko dłużej, w roli "autorytetów" czy też "ekspertów" i orzekają, że chamstwo jest "cool". Że najlepszym słowem jest "wy...". Oczywiście, jeśli jest rzucone pod adresem właściwego adresata: czyli "biomasy", "dziadersów", "sukienkowych", przeszłości. Tyle, że w tej przeszłości jest cała nasza kultura - nie polska tylko, ale europejska, ludzka. Zbudowana na słowie i po-rozumieniu.

Czy kultura mediów i dyskursu politycznego w Polsce jest jeszcze w ogóle do odbudowania?

Oczywiście. Nie można tylko dać sobie wmówić, a raczej "wkrzyczeć", że słowo jest już niepotrzebne, że nie ma miejsca na rozmowę. Trzeba żmudnie odbudowywać takie fora, na których będzie ona możliwa. Trzeba przywracać najlepsze wzory naszej kultury i wznawiać debatę wokół nich. Upominam się o nowe telewizyjne inscenizacje "Dziadów", "Nie-Boskiej komedii", "Kordiana", "Wyzwolenia", o systematyczne piętnowanie - w poważnych mediach - chamstwa i głupoty obecnej w mediach nastawionych na ogłupianie i schamienie właśnie, a także powtarzanej przez polityków.

W pierwszej fazie tej kulturowej rekonkwisty trzeba się posługiwać "językiem" zrozumiałym dla nieznających słowa: dlatego proponuję przyjęcie tego wyzwania wojny na "memy". Może warto strajkującej młodzieży pokazać w memach, czyim mięsem armatnim są w tej walce naprawdę: memy z Urbanem, Tuskiem, Giertychem i Niesiołowskim w roli prawdziwych liderów "strajku kobiet" aż się proszą o upowszechnienie. Po to tylko, by otrzeźwić, by zachęcić do używania rozumu - i słowa.

Ostatnie lata to z jednej strony renesans postaw patriotycznych, ale z drugiej nie brak głosów, że zabrakło pełnego uczczenia np. stulecia odzyskania niepodległości, czy stulecia Bitwy Warszawskiej. Niebawem mamy kolejną rocznicę – tysiąclecie Korony Polskiej. Czy nie należałoby już teraz rozpocząć debaty na ten temat, by odpowiednio się do tego wydarzenia przygotować?

Tu moje doświadczenia nastrajają mnie pesymistycznie. Nie udało się przekonać ośrodków politycznej władzy po 2015 roku do żadnej koordynacji polityki pamięci. Chaos, niekompetencja, resortowe wydzieranie sobie nawzajem inicjatyw - i ich niekończenie w związku z tym - to praktyka, która nie wynika z nacisku totalnej opozycji, tylko z błędów i zaniedbań obecnej władzy. Minęła w styczniu tego roku 700. rocznica koronacji Władysława Łokietka - przywrócenia ciągłości Królestwa i suwerenności Polski na następnych 300 lat. I co? Nic. Chyba nikt nawet tego nie zauważył, a pandemii jeszcze wtedy u nas nie było. Skoro pyta Pan o rocznicę koronacji Bolesława Chrobrego, to może należałoby już zabrać się do tworzenia nowocześnie opowiedzianego serialu na kanwie wielkiej książki Antoniego Gołubiewa o Chrobrym? Byle nie oddawać polskiej historii w ręce nienawidzących i nie rozumiejących tej historii autorów, czy autorów scenariuszy i w ręce realizatorów rodem z "Misia" Barei - którzy chcą tylko legalnie "przepuścić kasę" w zamkach z dykty.

Czytaj też:
Wręczono Nagrody Mediów Publicznych. Wśród laureatów felietonista "Do Rzeczy"

Źródło: DoRzeczy.pl
+
 74
Czytaj także