Kultura i społeczeństwoKsiążkowa urawniłowka

Książkowa urawniłowka

fot. zdjęcie ilustracyjne
fot. zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Flickr / PROfaungg's/(CC BY-ND 2.0)
Dodano 4
Na regulacji cen książek mają skorzystać klienci, a czytelnictwo wzrosnąć. Czy na pewno o to chodzi w tym projekcie?

Niezależny Fundusz Wydawniczy żąda podawania na książce ceny maksymalnej. Uznaliśmy, że możemy ugiąć się przed tym absurdalnym wymogiem… Ustalamy cenę tej książki na 57 tys. zł” – taki komunikat na okładce „Wszystko inaczej” Stefana Kisielewskiego umieściła w 1986 r. podziemna Officyna Liberałów prowadzona przez Janusza Korwin-Mikkego (przeciętna pensja wynosiła wówczas ok. 24 tys. zł). Dopisała jednocześnie hasło: „Udzielamy OGROMNYCH rabatów”. Gdyby dziś wszystko poszło po myśli Polskiej Izby Książki, nie mogłaby tego zrobić. Izba chce bowiem ustawowo uregulować, ile mają kosztować nowe wydawnictwa. W tym celu napisała ustawę o jednolitej cenie książki, za którą lobuje właśnie w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Gdyby plan Polskiej Izby Książki się udał, wydawca musiałby ustalić cenę publikowanej przez siebie pozycji, a księgarnia przez rok mogłaby obniżyć cenę książki najwyżej o 5 proc. (poza wyjątkowymi sytuacjami, takimi jak targi czy sprzedaż stowarzyszeniom rodziców uczniów z danej szkoły). Wydawca mógłby zmienić cenę po sześciu miesiącach, ale tylko wtedy, jeśli ściągnąłby cały dotychczasowy nakład z rynku. Oficjalnie nowe regulacje mają na celu dobro klienta. Z czytelnictwem jest w Polsce dramatycznie: według danych Biblioteki Narodowej w 2015 r. 63 proc. Polaków nie przeczytało ani jednej książki. Z kolei 14 proc. znajduje się „poza kulturą czytelnictwa” – nie czyta nie tylko książek, lecz nawet gazet czy wiadomości w Internecie. W latach 2010–2015 wartość rynku książki zmalała z 3 mld zł do 2,3 mld zł. Od lat 90. średni nakład książki spadł z 10 tys. do 3 tys., w tym samym czasie liczba księgarń w Polsce zmalała z 3 tys. do 1,8 tys. PIK twierdzi, że z promocjami organizowanymi przez duże sieci księgarskie (i księgarnie internetowe) małe księgarnie stacjonarne nie mogą konkurować.

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 14/2017
Całość dostępna jest w 14/2017 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ kga
 4
  • Czytelnik IP
    Ten projekt walczy o widoczność książki, którą mogą zapewniać tylko księgarnie stacjonarne. Promuje czytelnictwo w takim sensie, w jakim wystawy sklepowe pomagają sklepom w sprzedaży. Więcej info: http://www.swiadomiwydawcy.pl/ujck.php
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • fanfatal IP
      90% wydawanych w Polsce książek to chłam, którego nie chcą już nawet czytać bardziej inteligentniejsze nauczycielki, bo im się tipsy od tego łamią. A fotografia to prowokacja jakaś - spróbujcie kupić cokolwiek Piotra Teilharda de Chardina
      Dodaj odpowiedź 4 4
        Odpowiedzi: 0
      • Niezalezny IP
        W każdym podręczniku marketingu stoi czarno na białym: granie wyłącznie ceną ma krótkie nogi, gdyż psuje rynek. Rozdrobniony rynek popełnił seppuku grając na promocje, dobiły go jeszcze duże sieci handlowe, a teraz - zamiast mądrzej prowadzić biznes - chcą regulacji. Zabijając przy okazji rynek e-książek, który przy niskiej stawce VAT miałby szansę dotrzeć do Polaków z tabletami. Książka nie musi być na papierze. No nic, nie pierwszy raz, jak ktoś robi źle, a potem chce, by go ratowano.
        Dodaj odpowiedź 4 4
          Odpowiedzi: 0
        • Abgan IP
          Zabrakło komentarza autora, oceny tego projektu, przewidywań skutków wprowadzenia go w życie.

          Moim skromnym zdaniem, ten projekt to bubel i jego odczuwalnymi skutkami będą: wzrost średniej ceny kupowanej książki oraz wydłużenie czasu sprzedaży nakładu nowych książek (sprzedaż będzie ruszała po 12 miesiącach, gdy będzie można obniżyć cenę). Racjonalne wydaje się też oczekiwanie, że sprzedaż książek (w sztukach) spadnie, choć biorąc pod uwagę bogactwo dostępnej literatury być może spadek sprzedaży nowo wydanych książek będzie zrekompensowany wzrostem sprzedaży książek wydanych wcześniej.
          Tak czy inaczej - głupota. Nieudolna próba "ratowania" małych księgarni, które nie mają pomysłu na zmianę profilu działalności.
          Dodaj odpowiedź 4 0
            Odpowiedzi: 0

          Czytaj także