Radość z Grocholi?

Dodano
Sukces autorki „Nigdy w życiu!” może nieźle zirytować rodzime neosufrażystki.

 (…) Spokojnie, mówię do swego katolskiego świra tkwiącego we mnie głęboko, zamiast obwiniać pisarkę, że nie zapełnia swych powieści postaciami cnotliwych ascetów, zamiast marzyć o aktach strzelistych i godzinach spędzanych przez bohaterki na modlitwach, pomyśl lepiej, do jakiej furii musi doprowadzać Grochola modernizatorów naszej nadwiślańskiej świadomości, te wszystkie inżynierki dusz ludzkich, dla których pisarstwo przecież nie tylko Grocholi, ale także Marii Nurowskiej i dziesiątek innych autorek pracujących na niwie „literatury kobiecej” jest obrazą postępu, ludzkiego rozumu, zaprzeczeniem genderowych teorii i kpiną z wysiłków tych nieszczęsnych feministek.

Pomyśl, jak marzenie o mocnym facecie, jak tęsknota za normalnym domem, jak afirmacja macierzyństwa, głoszone przez Grocholę, jak pochwała absolutnie heteroseksualnej miłości, jak ta mieszanka psychoterapeutycznych rozpoznań, zdroworozsądkowych sentencji z tradycyjnymi wartościami z lekką nutką modernizacyjną irytować muszą te potworne neosufrażystki. (...)  

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 21/2014
Cały artykuł dostępny jest w 21/2014 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ dtc

Czytaj także

 0

Czytaj także