Kultura i społeczeństwoW Hollywood trudno o obrońców życia

W Hollywood trudno o obrońców życia

Dodano
Z Peterem MacKenziem rozmawia Piotr Włoczyk

PIOTR WŁOCZYK: Sam Doonby, główny bohater pańskiego filmu, zjawia się pewnego dnia w małym teksańskim miasteczku Smithville. Niespodziewanie życie jego mieszkańców odmienia się na lepsze, ale to wcale nie jest sielankowa opowieść – nad wszystkim wisi dramat aborcji. Dlaczego wybrał pan do swojej pro-life’owej opowieści akurat to teksańskie miasteczko?

PETER MACKENZIE: (…) Ta niesamowita historia rozpoczyna się w momencie, gdy jeden z moich producentów zaproponował, żeby w filmie zagrała Norma McCorvey. Według niego miało to bardzo wzmocnić pro-life’owy przekaz „Doonby'ego".

Wyjaśnijmy od razu: Norma McCorvey zapisała się w historii USA jako kobieta, której pozew – rozpatrzony w końcu przez Sąd Najwyższy – doprowadził do legalizacji aborcji w całej Ameryce. Po latach ta kobieta się nawróciła i stała się gorącą obrończynią życia.

W tamtej sprawie McCorvey występowała pod pseudonimem Jane Roe, a sprawa sądowa, o której pan wspomniał, to oczywiście Roe v. Wade z 1973 r. Wybierając dla „Doonby’ego” Smithville, nie miałem jeszcze pojęcia, kim była Norma McCorvey, ponieważ kojarzyłem tylko jej pseudonim. (…)

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 13/2015
Cały wywiad dostępny jest w 13/2015 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ dtc

Czytaj także

 0

Czytaj także