Linia obrony Gronkiewicz-Waltz? "Byłam tylko słupem"

Linia obrony Gronkiewicz-Waltz? "Byłam tylko słupem"

Dodano:   /  Zmieniono: 
Rafał Ziemkiewicz
Rafał Ziemkiewicz 
Środowisko sędziowskie przeczuwa, że ktoś dobierze się mu do skóry i skończy w końcu to eldorado – powiedział w Republika TV Rafał Ziemkiewicz, komentując aferę reprywatyzacyjną w Warszawie. Jak dodał, określenie "mafia" jest w tej sprawie uprawnione.

Zdaniem publicysty "Do Rzeczy" "sitwa", która rządzi obecnie środowiskiem sędziowskim, nigdy nie pozwoliła osądzić nawet stalinowskich zbrodniarzy. – Sędziów stanu wojennego, którzy wydawali skandaliczne wyroki, też  nigdy nie pociągnięto do odpowiedzialności. Sąd Najwyższy wydał kuriozalną interpretację, że sędziowie stanu wojennego nie mogą być rozliczani z łamania praworządności, bo nie żyli w państwie praworządnym – mówił Ziemkiewicz.

Jak dodał, prof. Kamil Zaradkiewicz (były dyrektor Zespołu Orzecznictwa i Studiów Trybunału Konstytucyjnego - red.) opublikował na Twitterze skany wyroków, które otwierały drogę do "taśmociągu reprywatyzacyjnego". – Co się okazało? Że jest tam podpisany akurat jeden z trzech panów, których do Trybunału wybrała Platforma. Teraz jest wielka sprawa o to, że prezydent Andrzej Duda odmówił ich zaprzysiężenia. A może to się jednak klei w jakąś większą całość? Z jednej strony Hanna Gronkiewicz-Waltz, z drugiej życzliwi sędziowie, którzy odpowiednio potrafili rozpatrzyć te sprawy? Może słowo "mafia" nie jest tutaj za duże? – pytał.

Kaczyński i PiS

Nawiązując do czwartkowej nadzwyczajnej sesji Rady Warszawy, Ziemkiewicz stwierdził, że za wszystkie nieprawidłowości Hanna Gronkiewicz-Waltz obarcza odpowiedzialnością swoich poprzedników, czyli Lecha Kaczyńskiego i PiS. – W największym skrócie linia obrony prezydent Warszawy jest taka: ja nie jestem złodziejką, jestem idiotką. Byłam tylko słupem. Dawali mi pieniądze, w ogóle nie wglądałam w to, podpisywałam co mi podłożyli. Nie czytałam, bo za głupia jestem i nie umiem zrozumieć. Przekręty? Naprawdę? – ironizował publicysta "Do Rzeczy".

Jak stwierdził, okrzyki i pohukiwania publiczności uczestniczącej we wczorajszej sesji Rady Miasta nie były potrzebne, choć zaznaczył, że rozumie emocje zwykłych ludzi. – Oni mają poczucie, że to wszystko znowu skończy się tylko na gadaniu. My sobie pokrzyczymy, a te ukradzione miliardy zostaną w rękach złodziei. Oni się wywiną, a sędziowie, którzy klepali te wyroki, dostaną zawiasy. (…) To, że przez 25 lat nie uregulowano roszczeń po to właśnie, żeby można było kraść, obciąża wszystkie opcje, które wtedy rządziły – podkreślił Ziemkiewicz. 

dmc
Fot. Zrzut ekranu z TV Republika
DoRzeczy.pl

Czytaj także