Obserwator mediówKania: Z GW spotkam się na sali sądowej

Kania: Z GW spotkam się na sali sądowej

Kania:Z GW spotkam się na sali sądowej
Kania:Z GW spotkam się na sali sądowej
Dodano
Z „Gazetą Wyborczą” spotkam się na sali sądowej - mówi Dorota Kania w rozmowie z Wojciechem Wybranowskim

Wygląda na to, że książka „Resortowe Dzieci”, której jest pani współautorką zabolała nie tylko potomków dawnych działaczy PZPR. Oprócz Tomasza Lisa i „Gazety Wyborczej” oberwała pani również od ludzi ze środowiska "wSieci"

Temat wywiadu z Robertem Mazurkiem i sprawy Piotra Zaremby uważam za zamkniętą. Nie wypowiadam się na temat publikacji Michała Karnowskiego. Nie będę podejmowała polemiki Mogę tylko powiedzieć, że reakcje czytelników „wSieci” i portalu wpolityce.pl, również internautów utwierdzają mnie w przekonaniu, że postąpiłam słusznie.

Ale czy trochę się pani nie wycofuje? Portal gazeta.pl dzisiaj tryumfalnie donosi, że z okładki wznowienia „Resortowych dzieci” zniknęła twarz redatora Jacka Żakowskiego.

Jeżeli redaktor Żakowski wstydzi się być na niej w towarzystwie swojego redaktora naczelnego to posłuchaliśmy jego prośby i wizerunek Żakowskiego z okładki został usunięty. Osobiście uważam, że umieszczając go na okładce nie popełniliśmy błędu bowiem, tak jak mówiłam w rozmowie z Tomaszem Terlikowskim, którą w poniedziałek opublikowało „Do Rzeczy” wystarczy poczytać teksty Żakowskiego z okresu PRL, gdy jak niepodległości bronił Wojciecha Jaruzelskiego. Podkreślam, że wspólnota „resortowych dzieci” moim zdaniem nie obejmuje tylko osób związanych więzami krwi z dawnymi pracownikami resortów czy PZPR, ale jest wspólnotą poglądów i podejścia do III RP. Jeśli zaś chodzi o „Gazetę Wyborczą” i jej publikacje na mój temat - nie będę się do tego dzisiaj odnosić. Wytaczam proces „GW” ponieważ moja tolerancja na kłamstwa jakie na mój temat publikuje się wyczerpała.

Mówi pani o kłamstwach, ale druga strona odpowie, że każdy kij ma dwa końce. Jeden z argumentów jaki pada to taki, że pani też jest resortowym dzieckiem, bo pani mama była w PZPR.

Moja mama zmarła, gdy miałam trzy lata. Moja druga mama wstąpiła do PZPR w 1956 roku i wystąpiła z partii w 1979 r. Członkowie mojej rodziny ginęli w Katyniu, w obozach koncentracyjnych. Tym się różnię od tych, których przodkowie po 17 września 1939 r ubolewali, że Armia Czerwona nie „wyzwoliła” całej Polski.

Czytaj także

 0

Czytaj także