Wina Korwina?

Dodano
Na wypadek gdyby państwo nie zauważyli, Janusz Korwin-Mikke rządzi Polską i odsunięcie go od władzy jest głównym celem opozycji, koalicji oraz sporej części mediów.

Nie ma dnia bez jeremiad o tym, ile szkody i wstydu przynosi jego obecność w polityce, a w Parlamencie Europejskim w szczególności. I jeszcze o tym, jak strasznie będzie za rok w polskim parlamencie, gdy Nowa Prawica wprowadzi tam swoich przedstawicieli.

O Korwinie jest głośno i będzie głośniej. Nie tylko dlatego, że jest mistrzem robienia wokół siebie zamieszania – czego dowodem choćby spoliczkowanie Michała Boniego (zresztą J.K.-M. zapowiadał to wcześniej w „Do Rzeczy”). Także dlatego, że jego krytycy nie rozumieją jego fenomenu. Albo nie chcą zrozumieć.

Nie dziwi mnie jazda po Korwinie ze strony polityków rządzącego obecnie Polską układu miłośników ośmiorniczek i układania kamieni w kupy oraz ich dziennikarskich sojuszników skupionych w medialnym ORPO (Ochotnicze Rezerwy Platformy Obywatelskiej). Nad podobnymi głosami podnoszącymi się po prawej stronie sceny politycznej (i mediów) chciałbym się jednak zastanowić. Nie lubię hipokryzji. I martwi mnie fakt, że ci sami, którzy przez ostatnie siedem lat skarżyli się, jakie to nieuczciwe jest stygmatyzowanie, deprecjonowanie i demonizowanie opozycji, dziś postępują podobnie w stosunku do innej części opozycji. Mili państwo, albo walczymy o to, żeby wybory były wolne, albo żeby były słuszne. Zdecydujcie się. (...)

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 29/2014
Cały artykuł dostępny jest w 29/2014 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ dtc
 0

Czytaj także