Obserwator mediówGeje nie rzucą Wałęsy na kolana

Geje nie rzucą Wałęsy na kolana

Dodano

Dzisiaj w przeglądzie prasy to, co czytelnicy lubią najbardziej: kasa i seks.

***

"Dziennik Gazeta Prawna" przyjrzał się strumieniowi pieniędzy, który płynie do nas z Brukseli w ramach programu Innowacyjna Gospodarka.

"W pierwszej pięćdziesiątce największych beneficjentów programu Innowacyjna Gospodarka jest 11 prywatnych firm. Siedem z nich ma inwestora zagranicznego. Za te pieniądze przede wszystkim budowane są nowe zakłady lub rozbudowywane już istniejące. Innowacyjne, jak podkreślają przedstawiciele spółek. – Technologia dostarczana jest z zagranicy, czasem tylko doskonalona na miejscu przez polskich pracowników. Należy do koncernu – podkreśla Michał Turczyk z Deloitte. Nawet jeśli w Polsce zostanie opracowany jakiś patent, to prawo jego własności ma właściciel. Często przekazywane jest do spółki w grupie kapitałowej, która czerpie korzyści z udzielania licencji na patent. Efekt? Można sobie wyobrazić sytuację, kiedy to nasi inżynierowie za unijne pieniądze opracują rozwiązanie, którego właścicielem będzie zagraniczna centrala, a polska spółka będzie musiała zapłacić za licencję".

Schemat jest zatem bardzo prosty: Europa wykłada kasę, premier Tusk robi z tej kasy tort, a potem go kroi i częstuję w pierwszej kolejności... sponsorów.

***

Na szczęście rząd PO-PSL stara się jak może, by przychylić nieba przedsiębiorcom i ułatwić im prowadzenie biznesu. Tak, aby w przyszłości było ich stać na kupno niemieckiego, francuskiego czy holenderskiego patentu.

Oto w "Gazecie Wyborczej" przeczytamy o innowacyjnych pomysłach Ministerstwa Finansów w dziedzinie ściągania podatków. Resort chce np. wprowadzić wymóg podawania na każdym paragonie "nazwy towaru/usługi pozwalającej na jednoznaczną ich identyfikację". Handlowcy zastanawiają się, czy wystarczy napisać "jogurt", czy trzeba też dodać jego objętość, smak i nazwę producenta. A mięso? "Kaczka" czy "mięso z kaczki"? "Kwiaty" czy precyzyjniej "róża cięta"?

Co może oznaczać "jednoznaczna identyfikacja"? Obawiam się, że na "mięsie z kaczki" się nie skończy. Jak np. jednoznacznie zidentyfikować kurze jajo? Może tak: "Jajo od kury zielononóżki, o wadze 60 gramów i obwodzie 9 cm, numer ewidencyjny stada K_KN_1845 2013/02, złożone na fermie w Krzczonowie, przy ul. Żeromskiego 16/5, dnia 14.02.2013 o godz. 5:43. Kura hodowana w warunkach zgodnych z normami Unii Europejskiej, żywiona paszą belgijskiej firmy Dossche, ogrzewana lampą niemieckiej firmy Osram".

Ale to nie wszystko - pisze "Wyborcza". "Ministerstwo chce też ograniczyć swobodę handlowców w zakresie zmiany serwisanta kas. I tak: sklep może korzystać "wyłącznie z serwisu prowadzonego przez podmiot prowadzący serwis główny lub podmiot prowadzący serwis kas". Chodzi o producenta danego typu kasy prowadzącego jej serwis albo firmę importującą dany typ kasy i prowadzącą jej serwis. Zmienić serwis będzie można tylko za zgodą "podmiotu prowadzącego serwis główny". Ten nie może odmówić, jeśli "warunki cenowe i miejsca jego świadczenia są korzystniejsze dla podatnika". (...) O zmianie serwisanta trzeba będzie poinformować w ciągu siedmiu dni naczelnika właściwego urzędu skarbowego. "Regulacja ta ma na celu zapobieganie nieprawidłowościom przy ingerencji w pamięć fiskalną" - tłumaczy w uzasadnieniu Ministerstwo Finansów"

***

Niektórzy nie muszą się tym martwić, bo nie zarabiają na życie handlując mięsem, jogurtami i jajami, lecz sprzedając własny autorytet. Ale i tutaj niekiedy pojawiają się problemy - gdy autorytet okazuje się odrobinę przeterminowany.

"Czy jest pan homofobem?" - pyta "Rzeczpospolita" Lecha Wałęsę. "Broń Boże! Żadnym homofobem nie jestem" - odpowiada były prezydent. "Walczę o to, żeby demokracja odzwierciedlała przekrój społeczny. Jeśli ktoś ma 3 proc., to powinien zajmować miejsce na 3 proc. Nagusy nie mogą rozbierać się i biegać po ulicach, pokazując większości swoją odrębność. Nie podoba mi się afiszowanie się ze swoim homoseksualizmem. To nie jest główny nurt. Ludzie żyją po to, żeby się rozmnażać i płacić podatki".

Wałęsa powtarza w wywiadzie swoją tezę, iż "homoseksualiści powinni "siedzieć w ostatnich ławach w parlamencie, a nawet za murem", i podkreśla, że nie ma zamiaru nikogo przepraszać za swoje słowa. "W życiu nie przeproszę! Jeszcze nikt Wałęsy na kolana nie rzucił. Oni wiedzą, że ja nie jestem za dyskryminacją. To jest ich walka – narzucić większości swoje zdanie. Teraz większość ma przepraszać mniejszość? Nie! W następnych wyborach zrobię wszystko, żeby dostali tyle, na ile zasługują. Czyli nie więcej niż 3 proc. Naciśnięto mi na odcisk. Będę wypowiadał się za tym, żeby przekrój społeczeństwa był reprezentowany w parlamencie. Polska musi się rozwijać, a nie popierać nurty, które nie pozwalają na rozwój. W duchu patriotyzmu".

Spotkanie i rozmowę zaproponował Wałęsie poseł Robert Biedroń, ale prezydent nie skorzysta z zaproszenia. Mówi ex-prezydent: "Szkoda mojego czasu na przekonywanie mnie do tematu, w którym zdanie mam ugruntowane. Ja Biedronia nie zamierzam do niczego przekonywać i niech on mnie też nie przekonuje. Powtarzam, oni chcą mnie rzucić na kolana. A Wałęsy jeszcze nikt na kolana nie rzucił. I nie rzuci".

Wałęsa narzeka, że ludzie próbują mu "zabrać prawo do wypowiedzi", A przecież "jest wolność słowa", o którą też walczyłem".

Całe szczęście, że pan prezydent wywalczył w Polsce wolność słowa. Myślę, że szczególnie docenia ten fakt Krzysztof Wyszkowski.

 0

Czytaj także