Karamba!

Dodano 1

Tytuł czeskiego filmu "Nikt nic nie wie" wszedł na dobre do polszczyzny. Trudno zaprzeczyć – pasował i pasuje do naszego życia politycznego oraz debaty publicznej. Jednak lata lecą, zmiany zachodzą i aby tę „debatę” opisać jeszcze skuteczniej, do obiegowego powiedzonka, jakim się stał wspomniany tytuł, należy dodać drugi człon: „Nikt nic nie wie, więc każdy się musi wypowiedzieć”.

To oczywiście skutek obecności na rynku całodobowych mediów informacyjnych, które dawno już zamieniły się w całodobowe ględzenie dla samego ględzenia, aby tylko ich widz miał wrażenie, że jest wyczerpująco i na bieżąco informowany o tym, co mu daje poczucie bezpieczeństwa i psychicznego komfortu.

Wielki sukces polskich służb, którym ponoć jest ubiegłotygodniowe zatrzymanie dwóch ruskich szpionów w MON, dostarczył podręcznikowego wręcz przykładu.

Wiemy tylko tyle – jakichś dwóch zatrzymano, jeden to prawnik, drugi pułkownik. Niczego więcej służby nie powiedziały i nie powiedzą. Nie jesteśmy w stanie ocenić, czy to prawdziwi szpiedzy i prawdziwy sukces, czy może humbug, pic jak z Brunonem K. albo brudny chwyt mający załatwić niewinnego człowieka, tak jak kiedyś załatwiono asystenta posła Gruszki. Nie wiemy, więc zadaniem dziennikarzy jest albo się dowiedzieć, albo przyznać, że na razie nie ma wiedzy niezbędnej do ferowania wyroków.

Nie ma wiedzy, ale przecież jest kalendarzyk z kontaktami, są pan Dukaczewski, pan Czempiński czy pan Niemczyk, tudzież wielu innych, którzy chętnie przyjadą do studia i niczego oczywiście nie wniosą do sprawy – bo co niby? - ale poopowiadają, tak ogólnie, o szpiegach i ich łapaniu.

I przychodzą, i przez cały dzień przenosząc się ze studia do studia, ględzą jeden Bóg wie o czym, po czym to ich ględzenie jest cięte na kilkuminutowe kawałki i jako newsy typu „A ekspert powiedział...” podawane w dziennikach. A gdy już nawet tacy „eksperci” się skończą, można jeszcze zaprosić aktora, który grał szpiega w filmie, względnie kogoś, kto go w tej roli widział, i to też będzie news do dziennika o pełnej godzinie.

Na tym tle wręcz do rangi Pulitzera urasta obrócenie sprawy w żart i zmontowanie materiału z fragmentów Bonda, kreskówki o szpiegu z Krainy Deszczowców i wesołka silącego się na dowcipy w finalnym stand-upie.

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 43/2014
Cały wywiad opublikowany jest w 43/2014 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ dtc
 1
  • INDEP-OBSERVER.PL IP
    przy okazji:
    http://fakty.interia.pl/kultura/news-nagroda-pulitzera-za-ujawnienie-skandalu-z-udzialem-weinstei,nId,2570184?parametr=polecamy

    dziennikarze NEW YORK TIMES i NEW YORKER (znamienne, że niw WASHINGTON POST A. APPELBAUM!) pokrzyżowali plany "naszej artystce" A. Holland, która tak liczyła na producenta filmowego Harvey'a Weinsteina!

    PS!
    "amerykanskie" media - CBS wlasciciel Rothstein, NBS- Jeff Zucker, CNN - E. Bronfman, NYT - Sulzberger, US.News i Word Report - M. Zuckerman.

    ten Pulitzer jest dzis tyle wart co Oskar czy Nobel...wystarczy popatrzec na nazwiska nagrodzonych, zwyczajnie obciach.
    Dodaj odpowiedź 1 0
      Odpowiedzi: 0

    Czytaj także