Obserwator mediówMagdalena Adamowicz: Taka jest moja wola i wiem, że taka byłaby wola mojego męża

Magdalena Adamowicz: Taka jest moja wola i wiem, że taka byłaby wola mojego męża

Paweł Adamowicz z żoną Magdaleną podczas wieczoru wyborczego 4 listopada br.
Paweł Adamowicz z żoną Magdaleną podczas wieczoru wyborczego 4 listopada br. / Źródło: PAP / Adam Warżawa
Dodano
Wierzę, że życzenia Pawła byłyby dwa - mówi w rozmowie z "Wyborczą" Magdalena Adamowicz, wdowa po zmarłym prezydencie Gdańska.

Pogrzeb zmarłego w poniedziałek prezydenta Adamowicza rozpocznie się w sobotę o godzinę 12. Mszy świętej przewodniczyć będzie abp Sławoj Leszek Głódź, metropolita gdański. – Zgodnie z wielowiekową tradycją, przychylając się do prośby rodziny i metropolity gdańskiego, prezydent zostanie pochowany w Bazylice Mariackiej – przekazał podczas dzisiejszej konferencji prasowej ks. prałat Ireneusz Bradtke. Uroczystości rozpoczną się już w czwartek o godz. 15 sesją w Dworze Artusa. Wezmą w niej udział radni wszystkich kadencji od 1990 roku.

Czytaj także:
Prezydent Adamowicz spocznie w Bazylice Mariackiej

Ze szczególną prośbą do wszystkich, którzy przyjdą pożegnać Pawła Adamowicza, zwróciła się za pośrednictwem "Wyborczej" jego żona, Magdalena. – Wierzę, że życzenia Pawła byłyby dwa. Po pierwsze, by Jerzy Owsiak, mimo tych tragicznych wydarzeń dalej był prezesem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Po drugie, byśmy kontynuowali jego dzieło, jakim jest stowarzyszenie „Wszystko dla Gdańska” – ma do spełnienia 50 apolitycznych celów, jest proobywatelskie, działa dla mieszkańców – powiedziała Magdalena Adamowicz. Z tego właśnie powodu poprosiła, aby na uroczystości pogrzebowe nie przynosić kwiatów i zniczy, ale aby wesprzeć finansowo obie organizacje, których wolontariusze będą obecni z puszkami w kościele i przed nim. – Taka jest moja wola i wiem, że taka byłaby wola mojego męża – dodaje Adamowicz.

Prezydent Gdańsk Paweł Adamowicz zmarł w poniedziałek w szpitalu. W niedzielę wieczorem został zaatakowany na scenie WOŚP. Sprawca, 27-letni Stefan W., dźgnął Adamowicza nożem. Polityk doznał ran serca, przepony i jamy brzusznej. Mimo pięciogodzinnej operacji nie udało się go uratować.

Czytaj także:
Poruszające słowa rzeczniczki Adamowicza

Czytaj także