Obserwator mediówRosyjskie wojska przybyły do Wenezueli. Stany Zjednoczone odpowiadają

Rosyjskie wojska przybyły do Wenezueli. Stany Zjednoczone odpowiadają

fot. zdjęcie ilustracyjne
fot. zdjęcie ilustracyjne / Źródło: PAP/EPA / fot. MIKHAIL KLIMENTYEV / SPUTNIK/ KREMLIN POOL
Dodano 98
Około 100 żołnierzy rosyjskich wylądowało w pogrążonej w kryzysie Wenezueli w celu niesienia "pomocy militarnej". Przyjęcie przez Nicolasa Maduro sił wojskowych Władimira Putina potępiły już Stany Zjednoczone.

Ciąg dalszy kryzysu w Wenezueli. Poza masowymi protestami i chaosem politycznym pogarszają się też warunki życia obywateli. Ostatnio kraj pogrążył się w ciemnościach – Wenezuelczykom odcięto dostawy prądu. Doszło do dramatycznych sytuacji m.in. w szpitalach, gdzie lekarze nie mogli leczyć i operować pacjentów. Brakuje także żywności.

Trwa również konflikt polityczny. Wenezuelczycy wzywają do obalenia dyktatury Nicolasa Maduro, prezydenta kraju. Liderem opozycji popieranym przez Stany Zjednoczone i większość państw Europy Zachodniej jest Juan Guaido. To on miałby zostać głową państwa po ustąpieniu Maduro. Dyktatora popierają natomiast m.in. Rosja, Turcja czy Chiny.

Teraz w Caracas (stolicy Wenezueli) wylądowały rosyjskie siły militarne. Wojska Putina, na czele z generałem Wasilijem Tonkoszkurowem, przybyły do Maduro, by wesprzeć go i zaoferować "wojskową pomoc, ćwiczenia i strategię". Żołnierze zostali przyjęci przez władze wenezuelskie.

Amerykański sekretarz stanu, Mike Pompeo, potępił zachowanie Rosji i Wenezueli. "Moskwa powinna zaniechać tych nieodpowiedzialnych, niekonstruktywnych działań" – ocenił departament stanu. Rzecznik departamentu Robert Palladino dodał, że USA nie będą stały bezczynnie wobec Rosji, która podkręca napięcie w Wenezueli.

Czytaj także:
Chaos w Wenezueli. Kraj pochłonęły ciemności
Czytaj także:
Wenezuela: Dziennikarz "Gazety Wyborczej" został pobity. Założono mu worek na głowę

Czytaj także

 98
  • sdszegsegawegaweg IP
    amerykanom zydowskim już dziekujemy 447 447 447 brawo Ruskie dokopać chwastom i zydowskim parchom z USA gnidy sa zame na swiecie
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • 6767676 IP
      Nam też zniszczyliby kraj, gdybyśmy któregoś dnia chcieli się uwolnić od Waszyngtonu.
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Fritz Schabe IP
        Pentagon ubolewa,bo ostatnio Rosja ogrywa ich na każdym kroku,ruskie ich ubiegli,bo sami by wysłali wojsko,ale tego nie zrobią,bo musieliby się sprawdzić z kacapami,więc pozostało szczekanie,przykro stwierdzić,ale Jankesi to takie same qurrvvy jak Moskale i jedni i drudzy są Wenezueli potrzebni jak szankier na p e n i s i e
        Dodaj odpowiedź 2 1
          Odpowiedzi: 0
        • Skrzypek na dachu IP
          Smutne moskale do dzisiaj ubolewaja
          ze przegrali szesciodniawnaja wojne .
          Dodaj odpowiedź 3 0
            Odpowiedzi: 0
          • Jack "Johnny" Walker-Daniels IP
            Moja drobna uwaga do tych, którzy bronią "legalnego prezydenta Maduro" - sytuacja jest daleka od jednoznaczności.

            Maduro jest "legalny" zgodnie z rosyjskim postrzeganiem legalności: Na tronie siedzi, znaczy Car. Car, znaczy wolno mu (Żeby nie było, że rusofobia - ja tylko powtarzam za Gogolem: "W Rossiji niet zakona, stoit stołb, na stołbie korona". Jeśli jestem rusofobem, to jest nim też jeden z najwybitniejszych rosyjskich pisarzy).

            Legalność Maduro podważa przede wszystkim (gospodarczą rozpierestrojkę i "strojenie" wyborów prezydenckich sobie daruję) jeden prosty fakt: odmówił zaprzysiężenia przed parlamentem, co jest konstytucyjnym wymogiem do sprawowania urzędu. A odmówił, bo wybory parlamentarne wygrała opozycja (stąd Juan Guaido na swoim stanowisku przewodniczącego parlamentu) i Maduro się na parlament obraził. Tym samym nie spełnił konstytucyjnego wymogu umożliwiającego mu sprawowanie urzędu - niezaprzysiężony prezydent z prawnego punktu widzenia nie jest prezydentem. Jest "obywatelem Maduro" w pałacu prezydenckim.

            Legalność Juana Guaido jako prezydenta ad interim opiera się właśnie na tym, co opisałem przed chwilą: Nicolas Maduro pełni swój urząd nielegalnie, nie został zaprzysiężony. Juan Guaido to przewodniczący parlamentu. Konstytucja Wenezuelska stanowi, że w sytuacji, gdy prezydent nie może pełnić swoich obowiązków (a z prawnego punktu widzenia Maduro nie może, nie został zaprzysiężony), to jego obowiązki przejmuje przewodniczący parlamentu. Podobnie jest u nas - po Smoleńsku, gdy prezydent nie mógł pełnić swoich funkcji (bo nie żył), jego obowiązki przejął marszałek sejmu.

            Można mieć określone sympatie, ale fakty są tutaj proste: jeden z tych panów działa zgodnie z prawem swojego kraju, a drugi - wbrew temu prawu. Wbrew prawu działa Nicolas Maduro, który odmówił złożenia przysięgi, do czego zobowiązuje zwycięzcę wyborów prezydenckich konstytucja, jeśli chce on być prezydentem. Zgodnie z prawem działa Juan Guaido, któremu konstytucja zezwala, lub wręcz nakazuje (jako przewodniczącemu parlamentu) przejąć obowiązki prezydenta, jeśli z jakichś powodów nie może ich pełnić prezydent. Prezydent nie może ich pełnić z powodów prawnych - nie został zaprzysiężony na prezydenta.

            Przedstawiłem tu proste fakty. Jeśli ktoś się z nimi nie zgadza - zapraszam do dyskusji opartej na faktach. Z miłą chęcią poznam fakty, których mogę nie znać, a które mogą stawiać tą sytuację w innym świetle - byłyby one miłą odmianą od emocjonalnego pokrzykiwania o imperializmie amerykańskim, nazywania mnie amerykańskim propagandystą, oraz wlepiania anonimowych minusów.
            Dodaj odpowiedź 5 3
              Odpowiedzi: 1
            • Hutas IP
              Czy można ostudzić Rosję i wyłączyć im internet na tydzień?
              Dodaj odpowiedź 12 2
                Odpowiedzi: 1
              • spider IP
                Byc dzisiaj sojusznikiem USA i izraela oznacza dokładnie to samo co bycie sojusznikiem Hitlera i Mussoliniego w czasie drugiej wojny światowej!!! Tylko głuchy ślepiec tego nie słyszy i tego nie widzi!!!
                Dodaj odpowiedź 8 9
                  Odpowiedzi: 1
                • Sceptissimus IP
                  "Dyktatora popierają natomiast m.in. Rosja, Turcja czy Chiny."
                  Dyktatora ? Przecież Maduro wygrał demoklratyczne wybory. Co za kretyn pisał ten komentarz.
                  Dodaj odpowiedź 19 5
                    Odpowiedzi: 1
                  • Ewiak Ryszard IP
                    Waszyngton i Moskwa walczą o wpływy nie tylko tutaj. Na razie jednak możemy spać spokojnie. Jezus powiedział: "Kiedy zaś usłyszycie o wojnach i niepokojach, nie wpadajcie w panikę. Ma bowiem to stać się najpierw, ale nie zaraz spełnienie [τελος – w tym kontekście: spełnienie, wypełnienie, realizacja, urzeczywistnienie]" (Łukasza 21:9). Wojna będąca wypełnieniem proroctwa i znakiem zakończenia systemu rzeczy rozpocznie się od konfliktu etnicznego: "Powstanie bowiem naród przeciw narodowi", podobnie jak w 2008 w Gruzji (Mateusza 24:7). Ta wojna nie rozpocznie się więc od ataku jakiegoś państwa na inne, od jakiejś rewolucji, przewrotu, bądź wojny domowej.

                    Tym razem będzie to wojna światowa nie tylko z nazwy. Pokój będzie zabrany z ziemi. Użyty też będzie "wielki miecz" (Objawienie 6:4). Jezus tak go scharakteryzował: "φοβητρα τε και σημεια απ ουρανου μεγαλα εσται" - "budzące postrach także i niezwykłe zjawiska z nieba potężne będą" (Łukasza 21:11, 1550 Stephanus New Testament). W wielu starożytnych manuskryptach tekst ten kończy się zwrotem: "και χειμωνες" - "i mrozy".
                    Peszitta aramejska: "וסתוא רורבא נהוון" - "i mrozy wielkie będą". My to dzisiaj nazywamy "zimą nuklearną".
                    W Marka 13:8, zaraz po słowach: "będą niedobory żywności" są także słowa: "και ταραχαι" - "i nieporządki" (1550 Stephanus New Testament).
                    Aramejska Peszitta: "ושגושיא" - "i zamęt", (zamieszanie) o stanie porządku publicznego.
                    Z powodu użycia tej broni wystąpią także znaczne wstrząsy, braki żywności i epidemie wzdłuż i wszerz regionów (Łukasza 21:11).

                    Jak widać, Jezus przedstawił tu szczegółowy obraz globalnej wojny jądrowej. Wielu dopasowuje go do nauki o roku 1914 i rozciąga wszystkie te szczegóły do ponad stuletniego okresu. Jezus ostrzegał przed takimi, mówiąc: "Strzeżcie się, abyście nie zostali zwiedzeni. Liczni bowiem przyjdą w imieniu moim mówiąc: 'Ja jestem'. I: 'Wyznaczony czas przybliżył się'. Nie podążajcie za nimi" (Łukasza 21:8). Mateusz precyzuje, za kogo podawać się mieli uzurpatorzy, zwodzący fałszywą nadzieją na bliski koniec obecnego systemu rzeczy: "Liczni bowiem przyjdą w imieniu moim, mówiąc: 'Ja jestem namaszczony' i wielu zwiodą" (24:5). Przymiotnik χριστος - w tym kontekście: "namaszczony".

                    Ci uzurpatorzy, powołujący się na imię Jezusa Chrystusa, nigdy nie podawali się za Mesjasza. W ten sposób nie zwiedliby wielu wierzących w Jezusa Chrystusa. Wielu z nich pojawiło się w XIX wieku i od samego początku błędnie interpretują znak Jezusa. Wcześniej dopasowali go do okresu 1799 - 1914. Nie spełniła się żadna ich zapowiedź. Czas pokazał, kim są w rzeczywistości (por. Jeremiasza 28:8,9,15).

                    To wszystko, o czym mówił Jezus (w Łk 21:10,11 i Mt 24:7), nie miało trwać ponad sto lat. To wszystko miało towarzyszyć tylko tej jednej wojnie i miało być jedynie "początkiem bólów porodowych" (Mateusza 24:8).

                    Przed tym zagrożeniem ostrzega nie tylko Biblia. Ostrzega przed tym także papież Franciszek, przywódcy UE, wielu polityków, dowódców wojskowych, dziennikarzy i ekspertów. Natomiast podający się za pomazańców uzurpatorzy, przed którymi ostrzegał Jezus, twierdzą, że wojny tej nie będzie. Nauczają, że czas jest blisko, że przed nami jest teraz tylko ogłoszenie pokoju i bezpieczeństwa, zniszczenie wszystkich innych religii i końcowy wielki ucisk. Ci, którzy poszli za nimi, będą całkowicie zaskoczeni i wielu z nich przez to zginie (por. Mateusza 15:14). Ja nie nawołuję do wojny. Nie jestem też prorokiem. To nie są moje proroctwa. Podobnie jak inni, którzy nie są zaślepieni błędnymi interpretacjami Biblii, ostrzegam przed tym zagrożeniem. Nie chcę być winny niczyjej krwi (por. Ezechiela 34:6).
                    Dodaj odpowiedź 14 4
                      Odpowiedzi: 0
                    • Gołąbek Pokoju IP
                      Tak, tak, Rosja to straszliwy agresor!
                      Zobacz, jak blisko baz NATO rozmieściła swój kraj!
                      http://patrz.pl/zdjecie,rosja-chce-wojny-zobacz-jak-blisko-baz-nato-umiescili-swoj-kraj,180499.html
                      Dodaj odpowiedź 14 9
                        Odpowiedzi: 2
                      • rusofobia to nieuleczalna choroba IP
                        100 żołnierzy i wielki hałas. Ilu żołnierzy USA jest w Syrii,kto ich tam zapraszał, czemu USA nie wyrazają obuzenia z powodu zbrodni wojennych proamerykańskich sił w Jemenie
                        Dodaj odpowiedź 16 7
                          Odpowiedzi: 1
                        • Jack "Johnny" Walker-Daniels IP
                          Po krótkiej lekturze komentarzy na tym forum, postanowiłem odnieść się dodatkowo do pewnego trendu, jaki tutaj widzę - mianowicie do gloryfikowania Rosji, która rzekomo "broni biedne kraje przed imperializmem amerykańskim" i oskarżania USA o chęć "zagarnięcia ropy". Pozwolę sobie podkreślić pewne fakty:

                          Rosja zaproponowała Wenezueli inwestycje w wenezuelski sektor naftowy pod określonym warunkiem. Tym warunkiem miałoby być przejęcie pewnego zakresu kontroli nad wenezuelskim sektorem naftowym przez rosyjski Rosnieft. Nie muszę chyba tłumaczyć, że w relacjach państwa-bankruta z trzymającym je przy życiu mocarstwem, pewna kontrola zazwyczaj po pewnym czasie płynnie przechodzi w pełną kontrole. Tak oto Rosja broni niezależności innych krajów - pod warunkiem, że oddadzą ową niezależność pod czułą, moskiewską pieczę.

                          Co do amerykańskiej imperializmu - nie wiem, czy państwo wiedzą, ale USA jest jednym z głównych importerów wenezuelskiej ropy. Jako, że właścicielem złóż jest (jeszcze) państwowy koncern PDVSA, a Amerykanie rozliczają się za ropę po rynkowych cenach, amerykańskie dolary trafiają wprost do budżetu Wenezueli i są jedną z niewielu rzeczy, które trzymają jeszcze budżet Caracas przy życiu. Kolejnym z głównych eksporterów wenezuelskiej ropy są Chiny, lecz sytuacja jest tu trochę inna. Mianowicie kilka lat temu Maduro zaciągnął u towarzyszy z Pekinu kredyt na 56 mld. USD. Będąc ekonomicznym geniuszem, postanowił spłacać go w barterze - ropą. Szkopuł w tym, że podpisał niniejszą umowę, gdy baryłka ropy kosztowała 120 USD. Ile kosztuje teraz? Chyba wszyscy wiemy. Tym prostym ruchem El Presidente zrobił ze swojego kraju "frankowicza narodów" i obecnie ok 1/3 dochodów Wenezueli ze sprzedaży ropy trafia prosto do kas Pekinu.

                          Dodam tu jeszcze, że Amerykanie są obecnie eksporterem netto ropy naftowej, więc teoretycznie wenezuelska ropa nie jest im niezbędnie potrzebna - to Wenezuela ma interes w tym, żeby sprzedawać ropę do USA, bo to jedno z bardzo niewielu źródeł dochodu, jakie rządowi w Caracas jeszcze pozostały. Oczywiście nie twierdzę, że Amerykanie robią to z dobrego serca - doskonale wiedzą, że zaprzestanie zakupów ropy od Wenezueli wepchnie Caracas całkowicie w ręce Rosji i Chin, a druga Kuba to ostatnie, czego im trzeba. Niemniej jednak nie zmienia to prostego faktu: czy nam się to podoba, czy nie, jedynym mocarstwem, które jak dotąd nie usiłowało orżnąć Wenezueli gospodarczo, wykorzystując jej dramatyczną sytuacje, jest USA.
                          Dodaj odpowiedź 6 17
                            Odpowiedzi: 2
                          • drzazga w oku IP
                            ruscy - trzecioswiatowa "stacja benzynowa", gdzie ludzie rozkopuja zima zmarznieta ziemie aby wygrzebac zeszlotoczne ziemniki - bo nic innego nie maja w domu, jada "pomagac" zdegenerowanemu gangsterowi, ktory trzyma narod jako zakladnikow.
                            czekam na opinie ruskich trolli aby mi wytlumaczyli, ze "to wszystko to propaganda imperjalistow jankeskich"
                            Dodaj odpowiedź 15 9
                              Odpowiedzi: 1
                            • Jack "Johnny" Walker-Daniels IP
                              Chciałbym tylko wyjaśnić jedną kwestię, która jest często podnoszona w dyskusjach o Wenezueli: Kim jest Juan Guaido (przywódca opozycji przeciw Nicolasowi Maduro).

                              Mianowicie... Juan Guaido jest przewodniczącym parlamentu - Zgromadzenia Narodowego. W wyborach parlamentarnych w Wenezueli zwycięstwo odniosło stronnictwo stojące w opozycji wobec urzędującego prezydenta Nicolasa Maduro. W następstwie tego Maduro zaczął zwracać się wobec coraz bardziej autorytarnym metodom, zaczynając od rządów jednoosobowych przy użyciu dekretów (w sytuacji całkowitego obsadzenia sądu najwyższego ludźmi mianowanymi przez Maduro), czemu sprzeciwiło się Zgromadzenie Narodowe. Później robiło się coraz ciekawiej. W celu umocnienia swojej pozycji prezydent Maduro jednostronnie rozpisał kolejne wybory prezydenckie (pół roku przed terminem), które oczywiście wygrał, jako, że kandydatom opozycyjnym i niezależnym w większości nie pozwolono wziąć w nich udziału. Następnie Maduro odmówił złożenia przysięgi przed Zgromadzeniem Narodowym, co zgodnie z wenezuelską konstytucją jest wymagane do objęcia urzędu prezydenckiego przez zwycięzcę wyborów prezydenckich.

                              Z prawnego punktu widzenia Maduro nie jest prezydentem, gdyż nie został zaprzysiężony na swój urząd. Pełni swoją funkcję bez mandatu. W takiej sytuacji, powołując się na zapisy konstytucji, przewodniczący Zgromadzenia Narodowego Juan Guaido ogłosił się pełniącym obowiązki prezydenta. Konstytucja Wenezueli stanowi, że w sytuacji gdy prezydent nie może pełnić swojej funkcji (a nie może, jako, że nie został zaprzysiężony), władzę przejmuje Zgromadzenie Narodowe, a obowiązki prezydenta - przewodniczący Zgromadzenia. Podobieństwa do takiego rozwiązania są też w naszej konstytucji - polecam przypomnieć sobie, kto był "p.o. Prezydenta RP" po Smoleńsku.

                              Mam nadzieję, że wyjaśni to sytuację osobom, które wygadują bzdury o tym, że Guaido został przez Amerykanów "wyciągnięty z kapelusza" i że jest to jakiś "opozycjonista malowany", nikomu wcześniej nie znany i wypromowany przez siły zewnętrzne na potrzebę chwili. Nie. Jest przewodniczącym wybranego przez Wenezuelczyków parlamentu, który decyzję o przejęciu obowiązków prezydenta podjął w oparciu o konstytucję swojego kraju i ma do pełnienia tych obowiązków większe prawo, niż Nicolas Maduro, który nie spełnił warunków do pełnienia tego urzędu (odmówił zaprzysiężenia przed parlamentem, że o przebiegu wyborów prezydenckich nie wspomnę).
                              Dodaj odpowiedź 16 14
                                Odpowiedzi: 1
                              • wanda co niemca chciala IP
                                kiedy Polska odbierze to  co  kacap ukradl ? jak nie  to spalic Moskwe
                                Dodaj odpowiedź 16 10
                                  Odpowiedzi: 1

                                Czytaj także