Otoka-Frąckiewicz: Ci ludzie mają w nosie prawo, które sami stworzyli

Otoka-Frąckiewicz: Ci ludzie mają w nosie prawo, które sami stworzyli

Dodano: 8
Rafał Otoka-Frąckiewicz
Rafał Otoka-Frąckiewicz / Źródło: DoRzeczy.pl
Politycy na co dzień kłócą się przed kamerami, ale de facto żyją w symbiozie – mówi Rafał Otoka-Frąckiewicz, odnosząc się do urodzinowej imprezy Roberta Mazurka m.in. z politykami bez zachowania dystansu i masek.

Dziennikarz RMF FM hucznie obchodził 50. urodziny. Na zabawie pojawili się politycy wszystkich obecnych w Sejmie ugrupowań oprócz Konfederacji. (Byli m.in. Piotr Gliński, Łukasz Szumowski, Marek Suski, Janusz Cieszyński, Michał Dworczyk, Borys Budka, Paweł Kukiz, Tomasz Siemoniak, Marek Dyduch, Władysław Kosiniak-Kamysz czy Paweł Poncyliusz). „Porzucili salę sejmową i ruszyli na imprezę" – podkreślił dziennik "Fakt", który opisał całą sprawę.

W tym samym czasie, gdy politycy imprezowali na urodzinach Mazurka, prezes NIK Marian Banaś składał raport z działalności swojego urzędu za ubiegły rok. Mówił m.in. o „wyborach kopertowych”. Ponadto w sieci pojawiły się zdjęcia z imprezy, na których widać biesiadników niestosujących się do restrykcji nałożonych na Polaków w związku z epidemią koronawirusa.

Otoka-Frąckiewicz: Cyrk przed kamerami jest na potrzeby widowni

– Nie bywam na imprezach ani branżowych ani z politykami, bo nie mam na to najmniejszej ochoty. Powiem tak, jeżeli ludzie się dziwią, że ci politycy, którzy na co dzień się awanturują się przed kamerami, de facto żyją ze sobą w dużej symbiozie, i są sobie niezbędni to medialnego show, i jeżeli ktoś nie widział wcześniej, że to jest cyrk na potrzeby widowni, to teraz ma szanse zauważyć – powiedział publicysta.

Otoka-Frąckiewicz zaznaczył jednak, że nie wydaje mu się, żeby wielu ludzi to dostrzegło, ponieważ wielu oburza się, że biesiadujący wspólnie politycy różnych partii nie oburzali się na siebie.

"To tylko kolejny przykład"

Publicysta zwrócił uwagą na kluczową kwestię, czyli sprzeczność w zachowaniu dziennikarza i jego gości na urodzinach, a tym, co na co dzień głoszą w studiach telewizyjnych przed kamerami, kiedy mówią o konieczności noszenia na twarzach masek i przestrzegania reszty obostrzeń.

– To są ludzie, którzy narzucili 40 milionom osób nakaz noszenia maseczek w miejscach zgromadzeń. To tylko kolejny przykład, że ci ludzie jedno mówią, drugie robią i uważają, że ich nie obowiązują przepisy, które sami ustanawiają. […] Takie imprezy odbywają się od zawsze. Oni bratają się ze sobą, mają w nosie prawo, które stworzyli, a dziennikarze uważają, że raut z politykami to fajny pomysł – mówił publicysta.

Czytaj też:
Sommer: Pierwszy z drugim na froncie walki o szprycę nie zachowali dystansu
Czytaj też:
"Jakby wirusa nie było". Mentzen mocno o imprezie u Mazurka bez masek i dystansu

Źródło: Radio WNET
 8
Czytaj także