Opinie"Ale Platforma kradła więcej"

"Ale Platforma kradła więcej"

Prezes PiS Jarosław Kaczyński
Prezes PiS Jarosław Kaczyński / Źródło: PAP / Bartłomiej Zborowski
Dodano 147
TAKI MAMY KLIMAT || ”Ale Platforma kradła więcej” – do takiej sentencji można sprowadzić zeszłotygodniowe przemówienie Jarosława Kaczyńskiego w Jachrance. Do tej pory PiS był partią „prawych i sprawiedliwych” obecnie jednak coraz częściej prezentuje się jedynie jako „mniejsze zło”. Tłumacząc się z rzekomych afer, rządzący powoli ulegają narracji PO. Co więcej, PiS zaczyna wchodzić w buty Platformy – zamiast pracować nad wizją państwa, ogranicza swój przekaz do straszenia Tuskiem.

W jednym z niedawnych tekstów pisałem, że nad PiS-em zaczyna krążyć widmo imposybilizmu; partia rządząca spowolniła, jej triumfalny pochód został zatrzymany. Teraz prezes dał kolejny przykład na poparcie tej tezy.

Kaczyński zaczął swoje blisko półgodzinne wystąpienie całkiem nieźle – od wskazania ekonomicznych aspiracji Polaków. Co prawda wyłożona przez niego socjalna tzw. „pozytywna” definicja wolności jest czymś, z czym się nie mogę zgodzić w żadnym stopniu (należy rozróżnić wolność jako taką od praw, zasiłków czy przywilejów), ale sam wstęp był dobry. Odwoływał się do tego, co partia ma do zaoferowania Polakom. Później było tylko gorzej.

Esencja półgodzinnego wystąpienia brzmiała mniej więcej tak: „nie jesteśmy idealni, popełniamy błędy, są wśród nas złodzieje… ale spójrzcie na Platformę! Ci to się dopiero nakradli”. Problem w tym, że wyborcy nie da się uwieść zapewnieniami, że jest się złodziejem, ale kradnie się trochę mniej niż ci z drugiego obozu. Demokracja niemal zawsze polega na wybieraniu mniejszego zła, ale sami wyborcy nie lubią się do tego przyznawać; wolą tkwić w przekonaniu, że wybierają „tych prawych i sprawiedliwych”.

Afery i aferki

KNF, Polexit, zarzuty dotyczące posad dla rodzin partyjnych działaczy – rządzący wyraźnie złapali zadyszkę. Ta zadyszka nie musi przesądzić o wyniku zbliżających się wyborów, ale niewątpliwie stanowi dla rządzących zagrożenie.

Strategia obrana przez Kaczyńskiego (posypanie głowy popiołem przy jednoczesnym uderzeniu w przeciwników) ma jedną podstawową wadę – wpisuje się de facto w narrację opozycji, podpiera opowieść Platformy zamiast opowieści Prawa i Sprawiedliwości.

Problemem PiSu-u jest to, że nie rozpoznał właściwie zagrożenia. Tym zagrożeniem nie są rzekome afery, tylko kulawa narracja opowiadana Polakom, problemem jest nadszarpnięty wizerunek PiSu jako partii sprawczej, partii skutecznej.

Same afery i aferki pozostają dla większości Polaków niezrozumiałe. Kilka dni temu w „Faktach po faktach” TVN24 zaproszeni eksperci z poważnymi minami zastanawiali się, co wyborcom najbardziej wbiło się w pamięć w związku z KNF. Czy łapówka, czy groźba przejęcia banków za złotówkę, czy może „arogancja PiS”. Było to dość kuriozalne i wskazywało na zupełny brak rozeznania w sprawie i myślenie życzeniowe. Kwestia Komisji jest na tyle skomplikowana i niejednoznaczna, że nawet część komentatorów politycznych nie była w stanie przekazać w zrozumiały sposób, czego cała historia dotyczyła. Skoro ludzie, którzy zawodowo zajmują się przekazywaniem informacji, mieli problem w opowiedzeniu całej sprawy, to jak miał sobie poradzić przeciętny Kowalski?

KNF nie może być porównywane choćby z Amber Gold czy aferą reprywatyzacyjną, gdyż w tych dwóch aferach szkoda była jak najbardziej realna i dotkliwa. Na tych oszustwach ucierpieli prawdziwi ludzi, potracili często majątki życia. Takich rzeczy nie da się przykryć tępą propagandą medialną. Tymczasem KNF jest dla społeczeństwa kwestią abstrakcyjną. Oddaloną od ich codziennego życia.

Ba, jestem przekonany, że 90 proc. Polaków do niedawna nie zdawało sobie sprawy, że taka instytucja w ogóle istnieje. Pamiętam jak na jednym z protestów KOD-u, pewna rozemocjonowana uczestniczka wyjaśniała, że dopóki PiS nie doszedł do władzy, to ona nawet sobie nie zdawała sprawy z tego, że jest takie coś jak Trybunał Konstytucyjny (którego na tymże marszu właśnie broniła). Teraz sprawa wygląda podobnie (tylko że samo KNF jest jeszcze mniej medialne od TK).

Krzysztof Łapiński stwierdził, że cała sprawa „jest mniej sexy od afery Rywina” i miał całkowitą rację. Skoro nie da się wskazać konkretnych ofiar, skoro sprawa jest tak skomplikowana, skoro medialnie jest po prostu mało przebojowa, to nic dziwnego, że fakty zostają wyparte przez partyjną przynależność. Przestaje się liczyć istota afery, zaczynają rządzić partyjne sympatie.

Wystarczy porozmawiać ze zwolennikami opozycji (co szczerze polecam wszelkim prawicowym redaktorom, którzy – mam wrażenie – żyją często w jakiś środowiskowych bańkach, odcięci od reszty społeczeństwa), żeby przekonać się, że koronnym argumentem „przeciw PiS” jest sprawa rzekomej łapówki w wysokości 40 mln zł. Łapówki, o której na słynnych taśmach nie ma ani słowa…

Opozycja jednak nie zważając na te trudności od tygodni przekonuje o „największej aferze III RP”. I sondaże, i zdrowy rozsądek podpowiadają, że wyborcy nie kupią tego. PiS jednak zamiast wyśmiać PO, stara się z jednej strony tłumaczyć całą sprawę, z drugiej pokazać siłę i działać zdecydowanie, z trzeciej znowuż posypywać głowę popiołem. To jedynie młyn na wodę opozycji. Tłumaczą się? Bardzo dobrze, znaczy, że mają coś na sumieniu.

Polexitowe szaleństwo

Największym absurdem jednak pozostaje kwestia polexitu. Rzekome wyjście Polski z Unii Europejskiej pod rządami PiS-u jest pomysłem tak oderwanym od rzeczywistości, że nawet część posłów PO zaczęło łagodzić przekaz, twierdząc, że Kaczyński jedynie „nieświadomie” wypycha Polskę z UE (wariant na Camerona).

Tym bardziej niezrozumiałe są usilne starania polityków Prawa i Sprawiedliwości w dowodzeniu, że żadnego polexitu nie planują, czym jedynie nakręcają cały temat. Prezes Kaczyński, premier Morawiecki, prezydent Duda – najważniejsze osoby w państwie co chwila zaprzeczają, że naprawdę, naprawdę, ale to naprawdę polexitu nie szykują.

„Jeśli tak gwałtownie zapewniają, że nie mają zamiaru wyjścia z UE, to tym większy trzeba mieć sceptycyzm” – stwierdził niedawno Leszek Balcerowicz. Ta konstatacja wydaje się tyleż śmieszna co znamienna. Skoro zaprzeczają, to znaczy, że jest coś na rzeczy – taki jest przekaz opozycji. Działa ta sama zasada co z KNF.

Milczenie jest złotem

Groźba polexit jest tak absurdalnym tematem, że nikt poza naprawdę najdorodniejszymi okazami lemingów, nie przywiązuje do niej uwagi. Pomysł, że to akurat opowieść PO o kaczystowskich planach wyjścia z Unii miała zdecydować o przegranej PiS-u w dużych miastach podczas ostatnich wyborów również jest nietrafiona. Rządzący politycy, którzy ją powtarzają (dodając oczywiście, że wszystko jest manipulacją itp.), albo nie wiedzą czym wytłumaczyć porażkę więc strzelają na oślep, albo stracili kontakt z wyborcami i (co gorsza dla PiS-u) uwierzyli w narrację PO – uwierzyli, że polexit jest tematem, który interesuje Polaków.

Cała „afera” dotycząca wyjścia z UE nie jest na tyle poważna, aby nie dało się jej zmarginalizować. Owszem, gdy wybucha poważna afery to żywotnym interesie rządzących jest szybka interwencja, pokazanie skuteczności, odcięcie chorej kończyny. Ale afera musi być poważna.

Polexit tymczasem nie jest sprawą na miarę choćby afery taśmowej, którą Tusk zlekceważył, za co następnie słono zapłacił (może już nie on sam, gdyż uciekł do Brukseli, tylko jego partia). Wtedy nawet najwięksi wyborcy PO przyznawali, że „coś” jest na rzeczy, a całość nie wygląda zbyt ładnie. Dzisiaj sytuacja jest wprost odwrotna – w polexit wierzą JEDYNIE radykalni zwolennicy Platformy. Tusk olał większość społeczeństwa, która domagała się wyjaśnień kwestii nagrań, Kaczyński z troską pochyla się nad grupką lemingów, tym samym uwiarygodniając ich teorie.

PiS zrobiłby zatem samemu sobie największy prezent, gdyby sprawę polexitu zbywał milczeniem, ewentualnie ironicznym lekceważeniem. Chociaż o jedno i drugie zapewne jest ciężko, gdy w szeregach swojej partii ma się takich posłów jak Krystyna Pawłowicz czy Dominik Tarczyński, a na dodatek na horyzoncie majaczą jeszcze rzesze płomiennych szermierzy patriotyzmu pokroju Adama Andruszkiewicza. Milczenie jest złotem i nie każdego na nie stać.

PiS bez planu

Cała ta sytuacja jest dla PiS-u o tyle niebezpieczna, że zadyszka jaką partia złapała nie wynika z potknięć czy afer, ale braku szerszego planu, braku pomysłu, co można zaproponować społeczeństwu.

Opozycja chwilowo przejęła pałeczkę, ale (na szczęście dla rządzących) chyba sama nie zdaje sobie sprawy, dlaczego się tak stało i zamiast kontynuować temat symbolizmu politycznego, próbując złamać narrację PiS, woli się skupiać na samych aferach, do których to Polacy mają raczej ambiwalentny stosunek.

Z drugiej strony jednak widać, że i sam PiS nie widzi, gdzie tkwi prawdziwe zagrożenie. Idąc w 2015 roku do wyborów partia Kaczyńskiego miała pewną wizję państwa. Opierała się ona w dużej części na krytyce PO, ale również i na własnych pomysłach oraz planach. Natomiast słynne już „500 plus”, które obecnie stało się politycznym bożkiem, te 3 lata temu było jeszcze jedynie uzupełnieniem kampanii, a nie jej fundamentem.

Dlatego też najgorsze co PiS mógłby zrobić, to skupić się na „obronie” tego programu, strasząc, że opozycja zabierze to czy inne świadczenie. „500 plus” już na stałe wbiło się w polityczny krajobraz Polski (inną sprawą jest czy to dobrze, czy źle), a ludzie coraz mniej są wdzięczni za nie PiS-owi, a coraz bardziej traktują je jako prawo nabyte. Dlatego opozycja zrezygnowała z prób udowadniania, że świadczenie jest niesprawiedliwe czy nieracjonalne. Dlatego też nikt nie będzie obiecywał jego zniesienia. Skoro nikt nie obiecuje, że je zniesie, to po co PiS ma tracić czas i energię na jego obronę?

„Straszenie” opozycją, która czyha, aby odebrać Polakom świadczenia, może być ewentualnie uzupełnieniem kampanii. Jeżeli jednak PiS ograniczy swój przekaz jedynie do tego (a na to się zanosi), to podzieli los Platformy, która pod koniec swoich rządów stała się własną parodią, a kolejne próby straszenia potwornym Kaczyńskim uderzały w samą PO.

Z jednej strony ośmieszały Platformę, która wydawała się mieć jakąś obsesję Kaczyńskiego, a na wszelkie zarzuty dotyczące ich rządów odpowiadała: „tak, mamy swoje wady, ale jak nie my, to zostaje wam Kaczor do wyboru”; z drugiej strony ten histeryczny atak nadawał PiS-owi wizerunku jakieś partii wyklętej, jakiegoś niemal romantycznego nimbu, co w dobie internetu doprowadziło jedynie do wzrostu jej popularności.

Albert Einstein przekonywał, że głupotą jest robić daną rzecz któryś raz z rzędu w dokładnie taki sam sposób, oczekując innych wyników. PiS powinien wziąć sobie to do serca, gdyż straszenie Platformą daleko ich nie zaprowadzi.

Mówiąc wprost – jeżeli PiS po wyborach w 2019 roku chce nadal mieć większość w Sejmie, musi pokazać wyborcom, że ma plan na Polskę; musi odzyskać inicjatywę, przestać posługiwać się symbolami opozycji i zaproponować własne. Dokładnie tak jak zrobiono to trzy lata temu.

Artykuł wyraża poglądy autora i nie musi być odzwierciedleniem stanowiska redakcji.

Czytaj także:
Semka: PiS złożył wyraźną deklarację jedności
Czytaj także:
"Energia Plus". Gowin zapowiada nowy program rządu

/ Źródło: DoRzeczy
/ zdą
 147
  • Jadzia IP
    Jarek jak mogles Polacy mysleli ze jestes inny , klamstwo i szachrajstwo boli najbardziej !!!
    Juz na WAS NIE ZAGLOSUJE !!!!
    Dodaj odpowiedź 2 0
      Odpowiedzi: 0
    • ANDRZEJ S LOBROW IP
      INTERNET-NIE-ZAPOMINA.PL IP 17 grudnia 2018, 13:07
      INTERNET NIE ZAPOMINA -- Z ŻYCIA „NADZWYCZAJNEJ KASTY” (KARYKATURA NIEZALEŻNOŚCI SĘDZIOWSKIEJ):
      ex-prezes TK prof. A. Rzepliński kiedyś:

      Rokita: Prof. Rzepliński mówił "trzeba wyrwać KRS sędziom"


      „KRS to związek zawodowy konserwujący interesy źle służące sądownictwu”

      A oto przykład tej „niezależności” i … przyzwoitości:

      "Rzeczpospolita": wiceprezes TK Stanisław Biernat zamawiał projekty orzeczeń


      "Rzeczpospolita": W TK zlecano pisanie projektów orzeczeń osobom z zewnątrz. Biernat odpowiada

      i teraz prof. A. Rzepliński dzisiaj:

      Prof. Andrzej Rzepliński: Sędziowie to nadzwyczajna kasta
      ODPOWIDZ:
      TAK TO PRAWDA, więdz należy POwiesić łajzów bolszewickich a z nimi brudasa bolszewickiego od wujków zbrodniarzy Bieruta J. Kaczyńskiego, to największa bolszewicka zakłamana łajza !
      Dodaj odpowiedź 1 5
        Odpowiedzi: 0
      • lelum IP
        Przekaz jest inny: Oni kradli, wiec my tez chcemy, tylko ze więcej, bo z pobudek patriotycznych, wiec nam się nalezy
        Dodaj odpowiedź 20 6
          Odpowiedzi: 0
        • INTERNET-NIE-ZAPOMINA.PL IP
          INTERNET NIE ZAPOMINA -- Z ŻYCIA „NADZWYCZAJNEJ KASTY” (KARYKATURA NIEZALEŻNOŚCI SĘDZIOWSKIEJ):
          ex-prezes TK prof. A. Rzepliński kiedyś:
          https://www.rp.pl/Sadownictwo/180829743-Rokita-Prof-Rzeplinski-mowil-trzeba-wyrwac-KRS-sedziom.html
          Rokita: Prof. Rzepliński mówił "trzeba wyrwać KRS sędziom"

          https://www.tvp.info/33233763/krs-to-zwiazek-zawodowy-konserwujacy-interesy-zle-sluzace-sadownictwu
          „KRS to związek zawodowy konserwujący interesy źle służące sądownictwu”

          A oto przykład tej „niezależności” i … przyzwoitości:
          https://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/1838355,Rzeczpospolita-wiceprezes-TK-Stanislaw-Biernat-zamawial-projekty-orzeczen
          "Rzeczpospolita": wiceprezes TK Stanisław Biernat zamawiał projekty orzeczeń

          http://wyborcza.pl/7,75398,22311885,rzeczpospolita-w-tk-zlecano-pisanie-projektow-orzeczen-osobom.html
          "Rzeczpospolita": W TK zlecano pisanie projektów orzeczeń osobom z zewnątrz. Biernat odpowiada

          i teraz prof. A. Rzepliński dzisiaj:
          https://www.rp.pl/Sedziowie-i-sady/312049959-Prof-Andrzej-Rzeplinski-Sedziowie-to-nadzwyczajna-kasta.html
          Prof. Andrzej Rzepliński: Sędziowie to nadzwyczajna kasta
          Dodaj odpowiedź 13 4
            Odpowiedzi: 0
          • Bezprawie od góry idzie !!! IP
            Kradną oczywiście z prawa ,lewa i ze środka .Gdyby złodziej odpowiadał materialnie, i dostawał zakaz zatrudnienia do końca życia w urzędach i firmach państwowych to by szybko to złodziejstwo w Polsce się ukróciło...A tak to małe kary dla wysokich funkcjonariuszy 3rp zachęcają ....a co tam....
            Dodaj odpowiedź 17 4
              Odpowiedzi: 0
            • asdads IP
              PiS to katastrofa, ale nikt nie chce powrotu rządów PO, które nie pozwala wyborcom zapomnieć, jak rządziło. Przykładem jest "mocny początek" Trzaskowskiego z wycofaniem bonifikat i "tramwajem równości".
              Dodaj odpowiedź 10 12
                Odpowiedzi: 0
              • MichalMZ IP
                🇮🇱PiS i PO🇩🇪jedno zło
                Dodaj odpowiedź 5 11
                  Odpowiedzi: 0
                • SKOKTadeusz IP
                  Państwo w kwestii AmberGold nie zawiodło. Przed Amber Gold ostrzegało, firma była na państwowej liście ostrzeżeń. Mimo to ludzie nadal tam pieniądze pakowali.

                  Gdy okazało się, że to oszustwo, państwo zamknęło oszustów.

                  Państwo ma zamykać PO popełnieniu przestępstwa, a nie PRZED.
                  Dodaj odpowiedź 19 7
                    Odpowiedzi: 1
                  • Pan M*rzyński - Filipiński IP
                    PiS nie jest ani sprawczy, ani skuteczny. Wycofując się rakiem niemal ze wszystkiego co wprowadził, lub zamierzał wprowadzić, kreuje i wzmacnia przekonanie wyborców o swojej bylejakości i braku pomysłu na cokolwiek.
                    Na tle (nie)rządów Titanica Obywatelskiego, który zalecenia Brukseli i Berlina umiał przedstawić jako własny autorski program chwalony przez UE, wygląda to jak totalny chaos.
                    Dodaj odpowiedź 19 6
                      Odpowiedzi: 0
                    • szach IP
                      Polskie społeczeństwo jest tak "wykształcone", że nie potrafi odnajdywać prawdy wśród tysięcy kłamstw, czego dowodem są komentarze poniżej. Rządy PiS/u są najlepszym, co się Polsce przydarzyło od czasu krótkotrwałego rządu Jana Olszewskiego. Wystarczy dane makroekonomiczne śledzić. Ci, do których kieszeni płynął strumień a właściwie rzeka pieniędzy, ukradzionych Polakom, robią co mogą, żeby ten stan przywrócić . Nie liczę na to, że Polacy to świadomie zablokują, bo w mądrość społeczeństwa nie wierzę po ostatnich wyborach prezydentów miast. Wszystkie te diagnozy są takim gadaniem by coś gadać. Jeśli PiS chce wygrać kolejne wybory, musi nie robić nic . To da mu zwycięstwo. Polacy nie lubią być zmuszani do robienia czegokolwiek. Chcą świętego spokoju. Żadne afery , żadne słowa , ale właśnie brak słów . Również brak słów prawdy o przeciwnikach czyt. mafii . Odkrywając przekręty poprzedników, robią im reklamę, bo Polak jest przekorny. Mówisz mu, żeby nie głosował na złodzieja- tym bardziej zagłosuje i jeszcze kolegę namówi. Nic nie robienie za to, daje mu nadzieję, że i on będzie mógł żyć podobnie i to mu się podoba jak nic innego.
                      Dodaj odpowiedź 12 22
                        Odpowiedzi: 0
                      • ciekawy IP
                        "Artykuł wyraża poglądy autora i nie musi być odzwierciedleniem stanowiska redakcji."

                        Do Rzeczy jak zawsze ostrożne. Wie, że lepiej nie drażnić dojnej PiSiej krówki.

                        Te 3 lata obnażyły całkowitą bezideowość PiSu. Fury, koryto - to się liczy. Reszta to mało profesjonalny marketing i amatorskie działania PR-owe
                        Dodaj odpowiedź 23 16
                          Odpowiedzi: 0
                        • 87878787 IP
                          Ja nie jestem za PO, ale uporczywe twierdzenie, że ponosi ona odpowiedzialność za AmberG to grube nadużycie; ludzie, którzy ulokowali tam pieniądze sami są sobie winni bo byli chciwi i wyłączyli zdrowy rozsądek; państwo zawiodło bo oszust mógł działać ale nikt ludziom nie kazał wierzyć w bzdurną ofertę.
                          Dodaj odpowiedź 19 10
                            Odpowiedzi: 1
                          • Stycznikbis IP
                            Ambitny program Tuska - PO, zamienił się z czasem w "ciepłą wodę w kranach", wielka idea, przebudowy i odnowy Polski, autorstwa Kaczyński - PiS, zmienia się na naszych oczach w "mniejsze zło".
                            Dodaj odpowiedź 12 2
                              Odpowiedzi: 0
                            • Marek IP
                              Beata Szydło- "Polska była, jest i będzie w Europie. Nikt i nic tego nie zmieni." Odpowiadam, Pani Beato Polska jest od ponad tysiąca lat w Europie. Należymy do kręgu cywilizacji łacińskiej, która zbudowała Europę. Dlaczego Pani Szydło wstydzi się o tym mówić? Na razie to puste słówka jak u PO. Chcemy polityków, którzy mówią w sposób głębszy i ich zmiany są głębsze. Chcemy Orbana.
                              Dodaj odpowiedź 6 8
                                Odpowiedzi: 0
                              • delegat IP
                                Po przeczytaniu tych wypocin grafomana, moge Jedynie stwierdzic, ze "Do Rzeczy" przyjelo na etat pracownika z Gowna Wybiorczego. Mnie jeszcze amnezja nie dopadla , jak tego szczeniaka udajacego dziennikarza. I doskonale pamietam zycie w komunie, zycie w IIIRP. Oraz obecny stan Panstwa Polskiego, kiedy wracam z delegacji do Polski. Takie bajki moze ten szczeniak opowiadac osobom w swoim wieku.
                                Dodaj odpowiedź 21 20
                                  Odpowiedzi: 0

                                Czytaj także