OpinieW Polsce liczy się tylko jeden Duda

W Polsce liczy się tylko jeden Duda

Przewodniczący
Przewodniczący "Solidarności" Piotr Duda / Źródło: PAP / Adam Warżawa
Dodano 51
TAKI MAMY KLIMAT || Piotr Duda to postać niezwykła, postać posiadająca wprost niezrozumiałą pozycję na polskiej scenie politycznej. Szef jednego ze związków zawodowych, przed którym truchleje nie tylko premier i prezydent, ale również (ponoć wszechmocny) prezes PiS. W roku wyborczym nikt z rządzących nie ośmieli się postawić Dudzie, co może jedynie zachęcić następne grupy do nowych żądań i protestów.

Popularna wśród publicystów opinia tłumaczy protesty kolejnych grup społecznych tym, że PiS stał się ofiarą własnej opowieści o sukcesach gospodarczych. Rządzący ponoć odnieśli tak wielki sukces, że kolejne grupy zaczęły się zgłaszać po pomoc, wskazując, że skoro w Polsce jest już tak dobrze, to czemu akurat im się żyje tak źle? Zatem ruszają tłumnie rezydenci, pielęgniarki, policjanci, opiekunowie osób niepełnosprawnych itd., domagając się dla siebie kawałka tego tortu.

Z pewnością jest w tym trochę racji, ale sedno sprawy leży gdzie indziej. Zauważmy, że nie tylko PiS się chwalił sukcesami gospodarczymi. Proszę wskazać rząd, który twierdziłby, że za jego kadencji sytuacja się pogorszyła, a Polacy są biedniejsi. Nie, każdy rząd twierdzi, że to on doprowadził do nastania „zielonej wyspy”. Politycy chwalący się swoimi osiągnięciami, niewątpliwie zachęcili protestujących, ale to nie sam PiS stał się katalizatorem kolejnych strajków.

Nadzwiązkowiec Duda

Sednem kłopotów jest postać Piotra Dudy – szefa „Solidarności”. Otóż problemem Prawa i Sprawiedliwości nie jest stan gospodarki i to, że konkretne grupy się zachłysnęły, jak to już jest cudownie, a następnie postanowiły wyegzekwować, co im się należy. Problemem jest to, że rządzący sami zachęcili te grupy do protestowania, ustępując na początku kadencji Piotrowi Dudzie.

Raz po raz cofając się przed Solidarnością, rządzący pokazali, że wystarczy głośniej tupnąć, pogrozić strajkiem, a nagle nawet sam wszechmocny Kaczor-dyktator pokornie kładzie uszy i robi, jak sobie tego dana grupa zażyczy. Źródłem kłopotów z jakimi boryka się PiS jest uległa postawa rządzących oraz zupełnie niezrozumiała pozycja Piotra Dudy w państwie – Pierwszego Nadzwiązkowca RP.

Bo jest to sytuacja autentycznie niecodzienna. Piotr Duda – przewodniczący Solidarności, która wcale nie jest największym związkiem w Polsce, wyznacza rządzącym jak daleko mogą się posunąć. Przyjmowany jest na państwowych uroczystościach niczym gość honorowy, sadzany obok głowy państwa. Pan Duda sobie zażyczy i nagle najważniejsze osoby w państwie – prezes Kaczyński, premier Morawiecki, prezydent Duda – są na jego skinienie. Z jakiej racji?

Uczciwie oceniając sytuację polityczną, należy przyznać, że Duda Piotr ma obecnie nieporównanie większy wpływ na funkcjonowanie państwa niż Duda Andrzej, który w ostatnim roku dał się już całkowicie zmarginalizować i ewidentnie nie ma pomysłu na swoją prezydenturę. Należy to powiedzieć głośno: w Polsce obecnie liczy się tylko jeden Duda. I nie jest nim Prezydent RP.

Krytyczny moment

Rozochocając Nadzwiązkowca, rządzący zachęcili do kolejnych protestów nie tylko jego, ale również i następne grupy społeczne. Ta sytuacja może zburzyć skrupulatnie przemyślany plan na rok wyborczy.

Wydaje się, że punktem kulminacyjnym był zakaz handlu w niedzielę – absolutnie kuriozalny i dziurawy projekt, w sztuczny sposób wyróżniający jedną, konkretną grupę ludzi. Żadne racjonalne argumenty nie pomogły. Na nic nie zdały się zapewnienia, że przecież Viktor Orban również wprowadził taki zakaz, ale przykra rzeczywistość zmusiła go do ustępstw i wycofania się z tego pomysłu. Rządzący pozostali głusi.

Niestety sprawa nie dotyczy jedynie politycznych utarczek; nie chodzi o to, kto komu da prztyczka w telewizji, kto komu utrze nos, czyja partia zdobędzie kilka procent w sondażu. Chodzi o realne interesy konkretnych ludzi. „Rzeczpospolita” niedawno przedstawiła wyniki badań, które prognozują, że z powodu zakazu handlu w najbliższym czasie upadnie w Polsce ponad 5 tysięcy małych sklepów. Ale spokojnie, w przyrodzie nic nie ginie – zgodnie z tymi samymi badaniami miejsce małych rodzinnych interesów zajmie około 2 tysięcy dyskontów i supermarketów. Jakim cudem? Po prostu wielkie sieci będą mogły sobie pozwolić, aby zrekompensować niedzielne absencje za pomocą zmasowanej kampanii reklamowo-promocyjnej. Małe, rodzinne firmy są bez szans w takim pojedynku.

Zresztą sam premier Morawiecki kilka dni temu de facto przyznał, że zakaz handlu okazał się pomyłką. Tylko… co z tego? Pan Duda chciał, pan Duda dostał. I tak się dziwnie złożyło, że dostał akurat w tym roku, w którym odbywały się wybory władz Solidarności. A że przy okazji Polacy stracili? Któż by się tym przejmował.

Dylematy PiS-u

Mimo, że PiS przegłosował szkodliwą ustawę Solidarności, to przewodniczący Duda od dawna kręci nosem. A bo to zakaz nie powinien być rozłożony na lata, tylko od razu obejmować wszystkie niedziele; a bo to należy rozciągnąć na sobotni wieczór i poniedziałkowy poranek; a bo są luki w prawie i podli wyzyskiwacze handlują kosztem szarego Polaka.

I nie tak dawno, przed kilkoma tygodniami, Piotr Duda w Telewizji Polskiej (tej telewizji, która ponoć nie dopuszcza nikogo oprócz agentów Kaczora-dyktatora) stwierdza, że zły PiS go oszukał, a on jest gotów wyprowadzić ludzi na ulicę. Ledwie kilka dni temu powtórzył te zarzuty, stawiając PiS-owi „ultimatum” i dając trzy tygodnie na odpowiedź. Poniekąd nasz Nadzwiązkowiec ma rację. Rządzący sami się zapędzili w ślepy zaułek, przekonując szefa Solidarności, że może żądać czego mu się żywnie podoba, a władza pomruczy, pokręci nosem, ale następnie przegłosuje.

Śladem Solidarności poszły kolejne grupy: policjanci, nauczyciele, opiekunowie osób niepełnosprawnych, pracownicy sądów… Swego czasu media informowały, że w Polsce mają się pojawić nawet „żółte kamizelki”. Jaskrawe kubraczki miały zostać wciągnięte jednak nie przez przeciętnych obywateli, jak to ma miejsce nad Sekwaną tylko przez… pracowników Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego.

To swoją drogą zastanawiające i znamienne, że wszelkie protesty, nad którymi z troską pochyla się władza, to jedynie protesty państwowych urzędników. Gdy we Francji tamtejsza klasa średnia protestuje, bo podnoszone jest opodatkowanie paliwa, co uderza we wszystkich obywateli, u nas jest wprost na odwrót – na ulice wychodzą pracownicy urzędów, którzy domagają się większych nakładów z podatków na swoje posady. Z tych samych podatków, które odprowadzają ci „szarzy, przeciętni Kowalscy”, za którymi ponoć tak staje PiS.

I tak jak na związkowych żądaniach Piotra Dudy ucierpiały interesy drobnych przedsiębiorców, którzy prowadzili rodzinne biznesy, a wzbogaciły się wielkie koncerny, tak na żądaniach, które obecnie padają w kierunku rządzących, ucierpią „przeciętni Polacy”, którzy pokryją podwyżki dla kolejnych państwowych urzędników.

Na łasce Nadzwiązkowca

PiS prezentuje się jako partia ludzi normalnych, ludzi pracy, jako partia socjalna. Rządzący lubią podkreślać, że to za ich rządów „państwo w końcu coś daje”. Skoro daje, to nic dziwnego, że ludzie przychodzą i biorą. Albo przynajmniej żądają.

Każda partia u władzy musi się mierzyć z protestami, ale dla PiS-u – właśnie przez tę narrację – to starcie jest szczególnie kłopotliwe. Państwo dało rezydentem a nie da górnikom? Dało górnikom a nie da stoczniowcom? Dało stoczniowcom a nie da nauczycielom? Można tak wymieniać w nieskończoność. No bo jeżeli ktoś jest w partii, która wreszcie „coś daje”, to jak może odmówić potrzebującym? A w Polsce jest wielu potrzebujących. Circa 37 milionów.

W roku 2019 będziemy świadkami maratonu wyborczego, w którym żadna z partii nie będzie mogła sobie pozwolić na stratę jakiegokolwiek głosu. Dlatego też PiS będzie na łasce Nadzwiązkowca Dudy. Sami rządzący do tego doprowadzili swoją nierozważną polityką. W 2017 roku członkowie PiS powinni postawić twarde warunki. Wyznaczyć granicę Piotrowi Dudzie (np. jedna niedzielna w miesiącu bez handlu) i nie cofać się nawet o krok.

Solidarność by oprotestowała, Duda by pogroził, ale do wyborów byłyby wciąż ponad dwa lata, protesty nie miałyby tej siły rażenia, jaką mają obecnie. Poza tym kogo Solidarność poparłaby w nadchodzących wyborach? Koalicję Obywatelską? Korwin-Mikkego albo Roberta Biedronia?

Problemem PiS-u nie jest zatem jego rzekomy sukces gospodarczy i to, że kolejne grupy społeczne zaczęły zauważać, że powinny zarabiać więcej; kłopotem jest fakt, że te grupy dostrzegły, jak rządzący przez lata potulnie zachowywali się wobec Piotra Dudy – jedynego Dudy, który się liczy w polskiej polityce.

Artykuł wyraża poglądy autora i nie musi być tożsamy ze stanowiskiem redakcji.

Czytaj także:
Rzeczywiście, Piotr Duda jest skutecznym przywódcą

Zobacz poprzednie teksty z cyklu "Taki Mamy Klimat":

Czytaj także:
Państwo teoretyczne plus
Czytaj także:
Świt niemieckiej Europy

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ jfi
 51
  • Mieczysław IP
    Młody Panie Janie! dziennikarz pisze o faktach a nie iluzjach to po pierwsze, wziął Pan w obronę hipermarkety a nie zna Pan zdania pracowników tych sieci to po wtóre, dlaczego Piotr Duda jest skuteczniejszy niż inni związkowcy? ponieważ realizuje i wykonuje postulaty członków swojej organizacji a nie jest sterowanym związkowcem jak Broniarz to cała prawda i stąd ma taki posłuch bo jest poważnym i rozsądnym związkowcem i nie trzeba się dziwić że związkowe postulaty te, które PIS wprowadził były znane i uzgadniane właśnie z "S" przed wyborami a nie jednoosobowo jak Pan sugeruje. W jednym przypadku ma Pan rację "S" nie jest być może największą organizacją ale najskuteczniejszą niezależnie od tego, która opcja polityczna sprawuje władzę proszę mi podać choć jeden przykład kiedy Broniarz i jemu podobni byli tak skutecznymi związkowcami lub osiągnęli jakiś sukces związkowy dla poszczególnych branż np. za czasów swoich rządzących z Po czy lewizny?
    Dodaj odpowiedź 6 6
      Odpowiedzi: 0
    • Konrad IP
      Żaden Duda sie w Polsce nie liczy,a ten to jud wcale!
      Dodaj odpowiedź 20 10
        Odpowiedzi: 0
      • ciocia Micia IP
        Ja też się go boję choć do zwiazku nie należę. Wszyscy się boimy ale KOD-owcy nie . Oni są odważni nad wyraz. A wyraz o KOD-zie jest wulgarny.
        Dodaj odpowiedź 12 9
          Odpowiedzi: 0
        • Pan M*rzyński - Filipiński IP
          "Solidarność" w której nie ma solidarności ani Solidarności, patrzyła bezczynnie przez całe lata, jak kolejne grupy zawodowe pozbawiane są umów o pracę, a szeregowych pracowników wypycha się w niebyt samozatrudnienia.
          Związek który jest reprezentantem pracowników etatowych, czyli wąskiej elitarnej części robotników i szeroko pojętej kadry zarządzającej, stracił możliwość realnej obrony praw pracowniczych w zakładach. Oznacza to, że jego działania są sparaliżowane tam, gdzie są naprawdę potrzebne. Dlatego postanowił przypomnieć o sobie działaniami centralnie sterowanymi.
          Jak to zwykle bywa nie chodzi już o to by bronić kogokolwiek przed czymkolwiek. Chodzi o pokaz siły i przypomnienie, że istnieje się nadal. Szeregowi pracownicy jak byli pozostawieni sami sobie tak nadal będą.
          Historia związków zawodowych od chwili powołania CRZZ do dziś zaczyna zataczać pełne koło
          Dodaj odpowiedź 28 2
            Odpowiedzi: 1
          • AnalitykCOP IP
            Związki w obecnym wydaniu są szkodliwe dla państwa. Jeśli związki nie myślą kategoriami interesu państwa, tylko grupy, to są Polsce niepotrzebne, są wręcz destrukcyjne.

            Wystarczy, że PIS podniesie minimalną pensję, na przykład do 3800 zł brutto i uruchamia lawinę podwyżek w prywatnych przedsiębiostwach, skutecznie wykazując bezsens dzisiejszych związków zawodowych.

            Podniesienie minimalnej pensji dotyczy wszystkich, nie tylko wybranej grupy, tak jak to robią związkowcy.
            Jest to w interesie Państwa, a nie grupy zadymiarzy.
            Dodaj odpowiedź 29 1
              Odpowiedzi: 0
            • Andrzej EU IP
              Czekam kiedy pan Jan Fiedorczuk straci robotę w "Do Rzeczy" z powodu niezwykle trafnych tekstów. Fenomen Piotra Dudy jest zastanawiający. Pamiętam jego jedną z wypowiedzi, kiedy deklarował, że nie jest "ciulem". Wydaje się natomiast, że traktuje zarówno władzę ustawodawczą jak i wykonawczą - jak "ciuli".
              Dodaj odpowiedź 36 3
                Odpowiedzi: 0
              • Tyle w Temacie IP
                Zabrać im nazwę Solidarność !!!!!!
                Dodaj odpowiedź 35 5
                  Odpowiedzi: 0
                • Legendarne Centrum IP
                  Nie zgadzam się z artykułem, żaden rząd do tej pory nie wydał 30 mld jak 500+ dlatego inni chcą podwyżki.
                  Poza tym nie popieram żadnych wydatków rządowych łącznie z 500+
                  Ale zamiast oskarżać wszystkich o prywatę.
                  Przypominam sprawę stażystow nauczycieli.
                  Do 1982 stażu nie było, i było najlepiej.
                  W 1982 wprowadzili to 9 dziadostwo i jakość kształcenia się pogorszyła, teraz końcem 2017 PiS wprowadził 21 miesięcy stażu!!!!
                  Zmusił stażystów do siedzenia dłużej, większość z nich w szkole nie chce pracować, więc ich się trzyma na siłę.
                  PiS nadał 1000 becikowego na rok znowu na siłę.
                  Oni nie chcą becikowego, oni chcą świadectwa ukończenia stażu i iść do prawdziwej pracy.
                  Jak można być tak złymi ludźmi jak ci PiSowcy.
                  Oni odbieraja im bardzo ważny rok w życiu, który może przesadzić o ich karierze i życiu rodzinnym.
                  Co wy na???.
                  Tylko argumenty proszę, a nie bluzgi jak zawsze.
                  Jesteście podli i żaden centrowiec jak ja na was za to nie zagłosuje.
                  Mam prawie 40 lat, zanim ktoś napiszę że jestem stażystom.
                  I pisze z telefonu, bo wielu hejterow zamiast do treści odnosi się do interpunkcji... Jak by to miało wpływ na dyskusję
                  Dodaj odpowiedź 30 14
                    Odpowiedzi: 2
                  • NiePOprawny IP
                    Redaktorze zaklinasz rzeczywistość trochę zrobiłeś taki Misz MASZ pewnie że P Duda to facet z którym trzeba się liczyć ale już pisanie że J Kaczyński wręcz klęka przed Dudą to spore nadużycie Obaj zdają sobie sprawę że w ramach niepisanego porozumienia mogą się wzajemnie szachować ale w interesie Związków Zawodowych jest poprawa bytu pracowników i ludzi w ogóle co tak się składa PIs REALIZUJE -w przypadku POprzedników jak to wyglądało to przecież wiadomo komisji 3 stronnej praktycznie nie było Mieliśmy być tanią siłą Europy i tak nas Elyty Europejskie traktowały-teraz nagle ci donosiciele chcą wyższych płac -najlepiej wydawać nie swoje pieniądze P P Duda wie że to PIS jest wiarygodnym partnerem do rozmów choć nie wszystko da się od razu załatwić-i to boli malkontentów najbardziej!
                    Dodaj odpowiedź 18 12
                      Odpowiedzi: 0
                    • Leming IP
                      Brawo redaktorze Fiedorczuk ! Często się z Panem nie zgadzam ale trzeba przyznać że jest Pan uczciwy i konsekwentny w prezentacji swoich poglądów. I jest Pan chyba ostatnim niezależnym od PISu dziennikarzem w tej redakcji.
                      Szacun.
                      Dodaj odpowiedź 26 17
                        Odpowiedzi: 0
                      • krzysztof muszka IP
                        Co do nadzwiazkowca to nie zupełnie sie zgadzam,natomiast faktem jest że solidarność od prawie zawsze związana jest z partiami reprezentujące Polskie interesy.Wyjątkiem jest oczywiście okres gdy związkiem rządził Piekny Marian Krzaklewski( Dawid Cimermann) ,ktory razem z jednym z najgrożnjejszych agentow SB Buzkiem oszukali związek i ludzi tworzac AWS.Powroce jeszcze do "szczerych badań" Rzeczpospolitej ktora twierdzi że przez nie handlowe niedziele padnie 5 tysiecy małych sklepow.Jest to modelowy przykład kłamstwa i manipulacji.Nie raz czesto miedzy wierszami czytałem że molochy,bedące glownie własnością ( głowni udzialowcy) kilkunastu Żydowskich rodzin poniosły duże straty przez nie handlowe dla nich niedziele.Dodam że funkjonują tu społecznie,bo przy obrotach rzedu 120 mld.rocznie prawie nie płacą CIT( podatek dochodowy.Nie dawno na portalu należącym chyba do grupy Onet ukazał sie artykoł poruszający ten temat.Na innych podobnie.Cytują tam wypowiedzi włascicieli malych sklepow w wiekszych miastach.Ci pokazują dzienne wydruki z kasy fiskalnej z ktorych jasno wynika że obrot w te niedziele wzrosł im o setki procent w porownaniu z obrotami przed wprowadzeniem ustawy.W krakowie np.przed obrot 800 zł,a teraz w nie handlową njedziele 15-16 tyś. Mnie to nie dziwi bo mam oczy i widze co sie dzieje w Trojmieście.Te niedziele ratują mały Polski handel.ktory nie ma szans w konkurowaniu z molochami.Handel to tylko jedno.Działają w Polsce tysiące małych lokalnych przetworni,choćby masarni.Z małymi super markety nie handlują,bo tych nje stać na kosztowną promocje,opłaty miesc na połkach i podobne haracze.Jeśli padnie mały handel,te firmy rownież.
                        Dodaj odpowiedź 7 14
                          Odpowiedzi: 1
                        • Wojciech Jabłoński IP
                          PiS-KOMUNA I KOŚCIÓŁ.
                          ANTYPOLSKI SOJUSZ PRZECIWKO DEMOKRACJI.

                          "Rządy" partii o mylącej nazwie Prawo i Sprawiedliwość opierają się na cudzych, polskich pieniądzach. Podatnik polski płaci, bo płacić musi. Jak na każdą inną władzę w tym kraju, tylko drożej. Ale - musi. "Rządy" piskomunistyczne zawarły sojusz z inną, nie polską organizacją, na którą polski podatnik też płacić musi. Jak za KAŻDEJ innej władzy (SLD, PO, AWS, PSL, któż tam jeszcze?...) w tym kraju. Choć polski podatnik - tym razem - wcale jakby nie ma takiego obowiązku, bo to nie jest władza w jego państwie. Kościół katolicki nie jest gospodarzem Polski. To my, obywatele, nimi jesteśmy. Przynajmniej na papierze. Ale od lat płacimy miliardy złotych na tego "gościa" na naszej ziemi. Gdzie tkwi haczyk? O pltym w dzisiejszym tekście.

                          Na początek - didaskalia. Nie jesteśmy bowiem, wbrew pozorom, "antyklerykałami". Brzydzi nas jedynie złodziejstwo. Zwłaszcza na majątku naszego kraju.

                          To nie jest wpis o charakterze antyreligijnym. Religia nas całkowicie nie interesuje. W wolnym kraju każdy wybiera, w co chce wierzyć lub nie. Wiara lub niewiara w coś może być powodem do dumy lub wstydu. My np. ze swojej niewiary jesteśmy bardzo dumni. Ale to w tej chwili nie ma żadnego znaczenia. Liczy się kondycja państwa. Finansowa i moralna. A z tą - pod "kuratelą" kościoła - nie jest najlepiej. Słowem, emocje nas nie interesują. Chodzi nam o to, ile musimy za nie my, Polacy, płacić. I co konkretnie dają te emocje, skoro są tak drogie. I komu one coś - jeśli w ogóle - dają, skoro są tak kosztowne w utrzymaniu.

                          Zatem - qui bono, moi DRODZY?

                          Tylko fakty!

                          Czytajcie uważnie, bo w Czechach, Holandii, Niemczech, Szwecji itd. - TEGO NIE MA. A rzecz dzieje się w sercu Europy. W Polsce:

                          - kościół katolicki nie płaci CIT;

                          - kościół katolicki nie płaci VAT (taca, "usługi" religijne);

                          - kościół katolicki praktycznie nie płaci za inną działalność o charakterze gospodarczym (produkcja dewocjonaliów, lokalnej żywności, napitków, wynajem nieruchomości itp.);

                          - kościół katolicki praktycznie nie płaci ZUS (80% składki księdza, zakonnika i zakonnicy pokrywa polski podatnik);

                          - kościół katolicki może przejąć w Polsce dowolną nieruchomość - na mocy "wyroków" dziwnej Komisji Majątkowej lub uchwałą władz lokalnych: za darmo lub 1% wartości WAŻNE! Za pierwszej PiS-komuny, w 2006 r., Ziobro poszedł na rękę kościołowi na tyle, iż podważył dla dziwnej Komisji Majątkowej, rozdającej polski majątek narodowy panom z Watykanu, orzeczenie Sądu Najwyższego, czyniąc hierarchów "spadkobiercami" kościoła niemieckiego na ziemiach zachodnich i północnych - w ten sposób szaber mienia państwowego poszedł pełną parą i na terenach nie będących częścią Polski przed 1945 r.;

                          - interesy gospodarcze kościoła katolickiego mają pierwszeństwo, będąc hojnie sponsorowane przez państwo polskie (Rydzyk i reszta) oraz zyskują lewe ulgi w kwestii darowizn i braku opodatkowania dowolnych przedmiotów służących rzekomo kultowi religijnemu (samochody, kościoły, pałace biskupie, pomniki itd.);

                          - praktycznie TYLKO kościół katolicki ma w Polsce prawo do obrotu ziemią rolną;

                          - kościół katolicki korzysta z polskiego, podatkowego "sposoringu" własnych, ideologicznych szkół;

                          - interesy polityczne kościoła katolickiego mają pierwszeństwo, będąc uwzględniane w pierwsze kolejności przez polskiego ustawodawcę (tzw. konkordat: roczne koszty RP szacuje się na 10 - 17 MILIARDÓW ZŁOTYCH! - to jakieś pierwotne 500+ dla bezdzietnych; opłacana z budżetu - 1,2 MILIARDA ZŁOTYCH - "nauka" religii w szkołach publicznych; wpływ na kształt ustaw, w tym tych dotyczących "edukacji" - o czym pisaliśmy w poprzednim tekście);

                          - "pielgrzymki" kolejnych papieży i zwoływane przez nich w Polsce imprezy o charakterze religijno-komercyjnym (np. tzw. Światowe Dni Młodzieży) pokrywa swoją pracą polski podatnik;

                          - pod wpływem ww. imprez dochodzi nawet do stopniowego ograniczania praw obywatelskich (np. przy okazji tzw. ŚDM zaostrzono przepisy dotyczące rejestracji telefonów na kartę prepaid, polski kodeks karny utrzymuje wysokie kary za bliżej nieokreśloną "obrazę uczuć religijnych");

                          - kościół katolicki dba - ze wsparciem państwa polskiego - o trwałe umocowanie swoich ludzi w strukturach państwa (szereg "kapelanów" utrzymywanych przez polskiego podatnika, emerytury generalskie dla ludzi, którzy nie wąchali prochu, a błyskawicznie awansowali na stanowiska wyższych - polskich! - oficerów, np. Głódź).

                          Amen po raz pierwszy.

                          Co ma z tego Polska?

                          NIC. Ma Polska opinię kraju, w którym nie respektuje się konstytucyjnego rozdziału państwa i kościoła. Ma Polska armię obcych (Watykan to podmiot prawa międzynarodowego od czasów Traktatów Laterańskich Mussoliniego, ma własne, "kanoniczne", prawo) urzędników na utrzymaniu.

                          Najlepsze, że POLSKA NIE JEST NIC KOŚCIOŁOWI KATOLICKIEMU WINNA. NIC MU NIE ZAWDZIĘCZA. Targowica? Zabory? Uznanie niemieckiej administracji w Polsce jesienią 1939? Precz z mitologią postsolidarnościową. Polska nie jest kościołowi, globalnej Firmie z własnymi interesami (których tu nie kwestionujemy - to polityka), winna własnej, ciężko i krwawo zdobytej niepodległości (kościół kolaborował z KAŻDYM reżimem, jaki podbijał ten kraj), wolności, demokracji - bo to jest instytucja antyliberalna i antydemokratyczna ex definitione. OK. Niech taką pozostanie, jeśli polityka tego wymaga. Ale POLSCE FINANSOWO NIC DO TEGO.

                          Co ma z tego PiS-komuna?

                          SPORO. PiS-komuna zyskuje bowiem to, na co liczyły - za cudze pieniądze, jak obecnie - wszystkie poprzedzające ją polskie rządy po roku 1989:

                          - polityczne wsparcie (z ambon, ze studiów TV i radia itd.);

                          - brak reakcji kościoła katolickiego na otwarcie antydemokratyczną działalność obecnego reżimu - demontaż instytucji konstytucyjnych w rodzaju Trybunału Konstytucyjnego czy ograniczanie praw obywatelskich wspomnianych wyżej (słusznie pisał o tym niedawno pastor Bem: kościół jest formalnie antykomunistyczny, ale faktycznie: antydemokratyczny);

                          - kształtowanie ("formacja" czyli indoktrynacja) nowego typu "obywatela" - posłusznego, niedouczonego i przeciwnego standardom europejskim (o tym wspominaliśmy w poprzednim tekście dotyczącym piskomunistycznej "edukacji" w szkołach publicznych. Tu cele PiS-komuny i kościoła wyraźnie się zazębiają).

                          Amen po raz drugi.

                          Antypolski, czarno-czerwony sojusz

                          Tym właśnie jest spółka PiS-komuny i kościoła katolickiego w Polsce. Podobne cele, podobny styl działania, dążność do bycia utrzymywanym przez podatnika, któremu pieprzy się w mózgu przymusowo, za jego pieniądze.

                          Podoba się Wam?

                          Bo mnie, to jakby nie bardzo.

                          Zrobimy z tym coś, jeśli tylko zechcecie.

                          A jeśli nie chcecie, jeśli Wam to pasuje - nie zapomnijcie o dzisiejszej tacy.

                          W końcu - niedziela.

                          Amen po raz trzeci.

                          Wojciech Jabłoński
                          Dodaj odpowiedź 9 8
                            Odpowiedzi: 2
                          • sigre IP
                            Śmieszne to co piszesz, pozory i nic więcej.
                            Dodaj odpowiedź 4 6
                              Odpowiedzi: 0
                            • złodziej IP
                              No to miłej zabawy..W "ZIELONEJ WYSPIE SZCZĘŚLIWOŚCI"..To Polskie "ELDORADO" pasuje Dudzie..Oj pasuje..Gorzej jest tym co nie dostali żadnego " + " -a.....A niestety jeść muszą..Muszą...No,ale co tam.
                              Dodaj odpowiedź 9 0
                                Odpowiedzi: 0
                              • 3255bgd IP
                                Nikt bardziej nie byl pro PIS owski od DUDY zwiazkowca, ten czlowiek zapomnial jak wyklada bezstronnosc moze sie tylko wstydzic tego jak wykorzystuje nas zwyklych ludzi kto ma bronic niepelnosprawnych emerytow dosc tego pana!!
                                Dodaj odpowiedź 10 2
                                  Odpowiedzi: 0

                                Czytaj także