Krzywda i thriller arcybiskupa Wielgusa
  • Sławomir CenckiewiczAutor:Sławomir Cenckiewicz

Krzywda i thriller arcybiskupa Wielgusa

Dodano:   /  Zmieniono: 
 
Fakt utrzymywania przez hierarchę niejawnych kontaktów z SB nie ulega wątpliwości, choć na podstawie dostępnych źródeł nie byłbym w stanie określić ich zakresu i jakości.

W ostatnich tygodniach nakładem Wydawnictwa Sióstr Loretanek ukazała się książka abp. Stanisława Wielgusa „Tobie, Panie, zaufałem, nie zawstydzę się na wieki. Historia mojego życia”. Z zaskoczeniem odnotowuję – jeśli nie liczyć publikacji „Naszego Dziennika” – że pamiętniki arcybiskupa zostały całkowicie przemilczane przez media. Moje zaskoczenie jest tym większe, że przecież jeszcze stosunkowo niedawno tzw. sprawa abp. Wielgusa była prezentowana jako wydarzenie niemalże decydujące o losie i przyszłości polskiego Kościoła. (…)

Arcybiskup Wielgus odsłania w książce kulisy dramatu rozgrywającego się między 5 a 7 stycznia 2007 r. Najpierw nuncjusz apostolski abp Kowalczyk przygotował w imieniu abp. Wielgusa treść „Odezwy” do kapłanów i wiernych archidiecezji warszawskiej, w której świeżo mianowany arcybiskup miał się publicznie przyznać do związków z bezpieką, krzywdy wyrządzonej Kościołowi i kłamstwa związanego z zaprzeczaniem współpracy z SB. „Odezwa” została opublikowana w mediach. „Ani jedno słowo z tego oświadczenia nie pochodziło ode mnie” – napisał arcybiskup, jednocześnie dodając: „Kto był autorem tego oświadczenia, nie wiem. Jest prawdopodobne, że ówczesny Sekretariat Konferencji Episkopatu Polski. Ogólnie biorąc, niewiele wiem o szczegółach tego wszystkiego, co ze mną czyniono w tych dniach. Nikt mnie o niczym nie informował. Byłem całkowicie samotny, zamknięty w domu warszawskich biskupów jak więzień. Wszelkie intrygi snuto poza mną”. (…)

Cały artykuł dostępny jest w 3/2015 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także