Kurdej-Szatan: Nie byłam ulubienicą Jacka Kurskiego

Kurdej-Szatan: Nie byłam ulubienicą Jacka Kurskiego

Dodano: 
Barbara Kurdej-Szatan
Barbara Kurdej-Szatan / Źródło: PAP / Marcin Kmieciński
Gwiazda, która kiedyś była związana z TVP stwierdza, że nigdy nie była ulubienicą prezesa Jacka Kurskiego.

W rozmowie z serwisem Pomponik celebrytka zapewniła, że mimo mocnej pozycji w stacji wcale nie cieszyła się specjalnymi względami jej prezesa.

– Nie byłam ulubienicą Jacka Kurskiego. My praktycznie się nie znaliśmy. Prywatnie rozmawialiśmy tylko raz i tyle. Kontaktowałam się raczej z produkcjami, dla których pracowałam. To z nimi miałam kontakt, jeśli chodziło o próby i nagrania. Nie załatwiałam tego z Jackiem Kurskim – mówi Barbara Kurdej-Szatan.

Aktorka nie ogląda TVP

Kurdej-Szatan została też zapytana, co sądzi o niedawnym powierzeniu Jackowi Kurskiemu władzy nad Telewizją Polską na kolejne cztery lata. Gwiazda przyznała, że nie ma na ten temat zdania, ponieważ na co dzień nie ogląda telewizji: – Nie wiem, czy Jacek Kurski dobrze zarządzą telewizją, bo nie interesuję się tym, co się dzieje w TVP. Kompletnie nic nie wiem na ten temat. Nie oglądam za bardzo TVP, bo ja mało telewizji oglądam. Mam małe dziecko i inne zajęcia.

Kontrowersje wokół aborcji

Celebrytka dość często budzi zainteresowanie mediów, ponieważ nie stroni od kontrowersyjnych zachowań. Jako przykład można wskazać m.in. jej wyjazd na Zanzibar w trakcie epidemii COVID-19 i nieprzestrzeganie kwarantanny.

Jakiś czas temu została z kolei oskarżona o hipokryzję. Barbara Kurdej-szatan głośno popierała Strajk Kobiet i proaborcyjne protesty tłumacząc, że nie ma to związku z wiarą. W grudniu wiele osób oskarżało ją o hipokryzję po tym, jak po tygodniach wspierania środowisk lewicowych wystąpiła jako artystka podczas... bożonarodzeniowego koncertu kolęd stacji Polsat.

Już po bożonarodzeniowym koncercie, oburzenie części internautów wywołało zdjęcie z Sanktuarium Matki Boskiej Bolesnej w Mariańskim Porzeczu, gdzie razem z mężem i córką śpiewała kolędy. Barbara Kurdej-Szatan odpowiedziała na jeden z krytycznych komentarzy.

"Najpierw pioruny, potem kolędy" – napisała jedna z osób. "A co ma piernik do wiatraka?" – spytała Kurdej-Szatan. "Może chodzi o to, że ideologię ugrupować organizujących protesty są przeciw ogólnie rozumianemu Kościołowi" – stwierdziła inna z komentujących. "Ale protestowało mnóstwo kobiet, i wierzących, i niewierzących. Nie o wiarę chodziło w proteście, tylko o swoje prawa i próbę ubezwłasnowolnienia" – spuentowała aktorka.

Czytaj też:
"Lewandowski ci*ka". Kowalczykowi puściły nerwy na wizji

Źródło: pomponik.pl/Instagram
 
Czytaj także